paź 4 2009

Biegnij Warszawo 2009 – relacja

Przygotowanie

Wieczorem poprzedniego dnia udałem się na masaż. Rozmasowane zostały łyki ścięgna achillesa oraz mięsień strzałkowy lewej nogi. Miałem nadzieję, że pomoże to zmniejszyc moje doleglowości. Skutek przerósł moje najśmielsze oczekiwania, ale o tym dalej. Jeszcze rzut oka na trasę – ciekawa. Końcowy zbieg daje nadzieje na dobry rezultat.

Biegnij Warszawo trasa źródło: biegnijwarszawo.pl

Dojazd

Pobudkę planowałem na 6:30, ale wstałem o 7.00. Na śniadanie sprawdzone energetyczne danie: banany z miodem do tego herbata oraz szklanka izotonika. Poranek był chłodny, ale wydawało się, że cieplejszy jak sobotni. Worek ważył potwornie dużo i zastanawiałem sie czy przypadkiem nie przegiąłem z ubraniami i gadżetami. Powoli zmierzałem w kierunku Górczewskiej. Uciekło mi 171 i musiałem poczekać kolejne 10 minut na chłodzie. Wokół żuliki okupowały 24 godzinny sklep. Imprezki zaczete w sobotę jeszcze trwają… ZTM anonsował zmiany w trasie – ciekawe gdzie mnie dowiezie? Na Placu Bankowym wszedł pierwszy biegacz z firmowym workiem biegu. W centrum była już nas solidna grupa. Autobus zatrzymał się na przystanku Rozbrat  jakieś 200m od Torwaru.

Na miejscu byłem kilka minut po 9:00. Nie było tłoczno można było się spokojnie przebrać. Przebieralnie okazały się małymi namiotami z rozstawionym ławkami w środku. Organizator anonsował szatnie więc wziąłem ręcznik klapki i żel. O naiwności ludzka. Pozostał jeszcze wybór stroju. Nabrałem tyle, że spokojnie dobrałbym ciepły strój na temparaturę w okolicac zera :) Tak jak większość biegaczy zdacydowałem się na krótkie spodenki. Co do koszulki to wybrałem z długim rękawem, a na głowę czapkę co by się nie przeziębić. Na doładowanie energii spożyłem batonik z guarana izostara – dołączony jako gratis do odżywki. Czasu było jeszcze sporo, więc dla upewnienia się co do zasadności wyboru stroju wyszedłem na dwór. Było chłodno, rześko, ale nie zimno. Poszedłem pod scenę. Poznalem tam kilka osób, z którymi zamieniłem kilka słów. Na scenie imprezę prowadził Maciej Kurzajewski, który podobnie jak my pobiegnie. Najciekawszy był wywiad z  Danusią Urbanik – srebrna medalistka juniorskiego biegu przełajowych Mistrzostw Europy w Toro. Jak powiedziała młoda biegaczka, średnio kilometr pokonuje w 2:47 to wzbudziło mój wielki szacunek. Nawet gdybym biegł moim szybkim tempem to byłbym 2 razy wolniejszy. Tłum powoli tężał. Spotkałem człowieka, który wróicł z imprezy o 4.00 rano i stawił się na bieg. Jeszcze lekko czuć było od niego wypity alkohol. To się nazywa siła ducha:) Dowiedziałem się od niego, że izotoniki znajdę za sceną. Byłem lekko spragniony – wypita 1 szklanka izotonika 2,5 godziny temu to zdecydowanie za mało.

Czołowi zawodnicy na scenie źródło: arekgmurczyk.pl

Rozgrzewka i start

Po chwili rozpoczęła się rozgrzewka. Na scenę wyszły 3 osoby z Gymnasion. Z mikrofonem pojawiła się biuściasta  dziewczyna powiedziała, że nas rozgrzeje :)

Biegnij Warszawo dziewczyny z Gymnasion źródło: biegnijwarszawo.pl

Słowa dotrzymała. Było dość ciasno i ciężko było wykonać część ćwiczeń, ale sobie poradziliśmy.  W trakcie rozgrzewki pojawił się lekki ból w lewej nodze. Na szczęście szybko ustąpił.

Biegnij Warszawo rozgrzewka źródło: biegnijwarszawo.pl

Po skończeniu ustawiłem się w kolejce do toi-toi i przeszedłem na start. Zgodnie z sugestią organizatorów ustawiłem się w drugiej strefie. Porządku nie było, bo część osób z pierwszej strefy stała obok mnie. Poznałem Wojtka.Okazało się, że mamy podobne doświadczenia i cele na bieg. Czas mijał a nic się nie działo. Rozgrzewkę trzeba więc zrobić jeszcze raz. Wypity Oshee (0,75) zaczął jeszcze raz dawał znac o sobie. Nie było już czasu na powtórną wizytę w przybutku. Lliczyłem, że pobiegnę i nie będę musiał oczekiwać na okazję pójścia "w las". Nagłośnienie w miejscu gdzie stałem było fatalne – nie było słychać prezenterów i tego co się dzieje. Rozpoczęło się odliczanie do startu i… nic. Nawet wystrzału nie słyszeliśmy. Kilka minut oczekiwania.  Śmieliśmy się, że dają fory VIPom co by ich nikt nie wyprzedził :) Wreszcie się ruszyło, ale to był ledwie marsz. Im bliżej do startu tym bardziej się robiło luźno.

Rozgrzewka - źródło: biegnijwarszawo.pl

Więcej


sie 20 2009

Jesienne zające i rekord na 10km

Zbliża się jesień – coraz większymi krokami. Dzień jest coraz krótszy, noce chłodniejsze a wyjście na dziesięciokilometrowe bieganie później niż o 18:30 kończy się w ciemnościach. Poprzednie wybieganie dało mi solidnie w kość, a urazy dokuczały cały czas.

 Wyszedłem punktualnie o 18:30 – nie wiedziałem czy to nie za późno, ale obowiązki w pracy zatrzymały mnie dłużej niż zwykle. W trakcie rozgrzewki nie udało się rozluźnić kręgosłupa w części lędźwiowej. Zwykle dogrzewałem go w trakcie biegu, więc zbytnio się nie przejąłem. Na próbnym odcinku truchtu ból w okolicy lewego kolana nie pozwalał mi równo stawiać tej stopy. Kulawy bieg na początek nie zwiastował końcowego efektu.

 trening_2009_08_18

Więcej


sie 15 2009

Jedenastka w tym rekord na 10km

Piątek był dniem wolnym od pracy, więc udałem się na poranne bieganie. Wstałem około 6:30 jeszcze raz, zerknąłem do książki Chi Running. Odświeżyłem sobie kilka spraw związanych z techniką biegu. Po wyjściu z domu zaskoczył mnie wiatr: silny, nieprzyjemny. Taki pierwszy oddech jesieni. Na szczęście lasek na kole jest dość dobrze osłonięty przed podmuchami wiatru. Rozgrzewka i mocne postanowienie na skupienie się na technice – nie na tempie biegu.

trening_2009_08_14

Więcej