kwi 3 2013

8 Półmaraton Warszawski – relacja 21,095km

Po sumiennie przepracowanej zimie nadszedł czas sprawdzianu. Był to główny bieg wiosenny z ambitnie postawionym celem wynikowym (1:40:00). Aura spłatała nam psikusa i wiosenny półmaraton odbywał się w zimowej aurze. Ze względu na pogodę nie byłem w stanie zrobić ambitnych treningów z wysokimi prędkościami.  Stąd moja forma stanowiła dla mnie zagadkę…

Więcej


gru 21 2012

39 BMW Berlin Marathon 2012 – relacja

Nastał wreszcie dzień wielkiego święta a zarazem dzień sprawdzenia swojego ciała. Dla mnie był to dopiero drugi bieg na królewskim dystansie. Teoretycznie tego dnia ciało musi jedynie zrobić to, do czego zostało wytrenowane. Tym razem w przeciwieństwie do mojego debiutu nie umiałem na chłodno podejść do biegu. Radość mieszała się ze stresem, niepewnością.

Więcej


sty 16 2012

XXIX Bieg Chomiczówki – 15km relacja

Do biegu Chomiczówki przystąpiłem będąc w rytmie treningowym. Byłem nieco obolały i zmęczony. Jako, że udałem się do rodziców była to okazja aby spotkać się  z bratem i kumplami. Spędziliśmy czas na sportowo grając w koszykówkę. Starałem się potraktować rywalizację bardzo rekreacyjnie, jako element rozruchu przedstartowego. Mimo niewielkiego wysiłku czułem się zmęczony i miałem ochotę odpuścić start. W planie jednak był trening 13km w tempie półmaratonu + 9 sekund/km.  Stwierdziłem, że lepiej jest pobiec w zawodach niż usiłować w samotności utrzymać tempo a te dwa dodatkowe kilometry dociągnę siłą woli. Tym bardziej, że utrzymanie planowanego tempa gwarantowało życiówkę na tym dystansie.

Więcej


maj 3 2011

XXI Bieg Konstytucji 3 Maja – 5km

Świętować można na różne sposoby – długi weekend zachęca do wyjazdów, lenistwa i alkoholowego szaleństwa. Niektórzy świętują biorąc udział w defiladach, oficjalnych uroczystościach. Ja postanowiłem ten dzień spędzić na biegowo. Po raz pierwszy miałem zamiar przebiec 5km.

autor: Michał Walczewski

Więcej


maj 1 2010

II Bieg dookoła zoo – 10km

Obudziłem się około 7:00 i postanowiłem poeksperymentować z przedstartowym posiłkiem. Na śniadanie przygotowałem 2 kromki chleba z miodem oraz 2 banany wszystko popite zieloną herbatą a potem szklanką izotonika. Moje samopoczucie przedstartowe nie było najlepsze: bolał mnie prawy achilles. Czyżbym jakoś źle spał? Muszę wierzyć, że to nic poważnego. Pozostało mi jedynie spakować strój na zmianę i ruszam w drogę.

Trochę zbyt późno zebrałem się z domu – 8:20 – nie będę miał zbyt dużo czasu na przebranie i mogę się spóźnić na rozgrzewkę. Na rozbudzenie przed walką słuchałem muzyki z Rocky'ego. Miałem skasować ją z iPoda, ale jest w niej to coś co mobilizuje. Po dotarciu do dworca Wileńskiego białe koszulki naprowadziły mnie na szatnię. Było nieco ciasno i gorąco jak w saunie. Na start zabrałem Tigera i izotonik.

Kofeina to mój nowy środek dopingujący. Wg najnowszych badań wypicie jej przed wysiłkiem poprawia refleks, koncentrację a nawet produkcję energii z kwasów tłuszczowych. Dodatkowo może pozytywnie wpływać na kurczliwość mięśni. Zaleca a dawka to 150-200mg kofeiny natychmiast przed wysiłkiem. Warunek jest jeden trzeba być dobrze nawodnionym.

Podobno dzisiaj będzie wyprowadzony gepard. Poprzednio był tygrys szykuje się więc szybszy bieg :)

W depozycie rozdawano duże worki, i naklejano numery startowe zdającego zawodnika. Stanąłem w kolejce do toalety i dostałem się do niej po dłuższej chwili oczekiwania . Spotkałem Michała – kolegę, który biega dość nieregularnie i za moją namową skusił się na debiut. Razem potruchtaliśmy w kierunku linii startowej. Z oddali dobiegały nas odgłosy rozgrzewki. Dołączyłem do tłumu. Nie rozumiałem nazw ćwiczeń jakimi operowała instruktorka, ale pozwoliło to lekko się rozgrzać. Wypiłem Tigera, trochę wcześniej na wypadek gdyby zmusił mnie do wizyty w toalecie. Spotkałem ziomala z Zambrowa, który jak okazuje się startuje w biegach długodystansowych. Pochwalił się życiówką w półmaratonie 1:18:00. Na razie nie moja liga, ale może kiedyś…Pożegnaliśmy się – życzył mi powodzenia. Ja rozpocząłem dynamiczną rozgrzewkę: skipy, wieloskoki, przekładanki, przebieżki.Już w tłumie zrobiłem statyczne ćwiczenia. Na start przyszło nam dość długo czekać. W końcu pojawił się burmistrz i wreszcie rozległ się strzał rozpoczynający bieg.

Więcej


sty 15 2010

Przenikliwy chłód – 7km

Cały dzień czułem się głodny i nie mogłem się doczekać obiadokolacji. Na domiar złego przed urlopem jak zwykle uzbierało się mnóstwo spraw do załatwienia. Na dodatek zmarzłem po drodze w dłonie i nogi. Czy muszę mówić jak mi się nie chciało? Pogoda na bieg zapowiada się podobnie -6 temperatura odczuwalna -8.  Warto więc poczuć na własnej skórze co czeka mnie w niedzielę.

Przed treningiem miałem dylemat ilości warstw jakie mam założyć na taką pogodę.  Bielizna termiczna, legginsy, ale czy również  jako 3 warstwa dresy. Spróbuję z dwoma.

Wyszedłem po rozgrzewce w domu. Było mi chłodno, ale nie zimno.

Więcej


gru 22 2009

Odwilż, deszcz i uraz – 6km

Po dużych mrozach i opadach śniegu pogoda zmieniła się. W ciągu jednego dnia temperatura podskoczyła o prawie 15 stopni i stała się dodatnia. Szkoda, bo od kilku lat nie możemy się doczekać białych świąt.

Moje bieganie w poprzednim tygodniu nie było udane: we czwartek śnieżyca sparaliżowała całe miasto, a w niedzielę nie dopisało zdrowie. Przed wigilijnym obżarstwem postanowiłem zadbać o moją przemianę materii. Półmaraton już niedaleko…

Przed startem dokonałem modyfikacji butów biegowych dodałem zwykłe wkładki termoizolacyjne (filc+aluminium),  założyłem 2 pary skarpet. Po założeniu ich but był mocno wypełniony.
Rozgrzewka w domu i start w samych legginsach – jak się okazało chyba ostatni…

Więcej


gru 13 2009

Facet w rajtuzach i rekord na 10km

Dzisiaj po raz pierwszy przyszło mi biegać na mrozie. Na dworze było -4 stopnie. Wczorajsze zakupy: bielizna i rajtuzy doczekały się premiery. Ciężko mi było ubrać legginsy – są tak obcisłe, że non stop ściągały mi się kalesony. Po kilkuminutowej walce – udało się. To miał być dzień premiery rajtuzów jako zewnętrznej warstwy, ale wychodząc po buty na balkon stwierdziłem, że jest zbyt zimno. Musiałem dołożyć spodnie. Temperatura poniżej zera stanowi dla mnie jakąś mentalną barierę – pewnie dlatego, że nie biegałem w takich warunkach.

Rozgrzewkę rozpocząłem w domu, ale lekko się spociłem i kontynuowałem już na dworze.  Zamiast spacerku do lasku na Kole rozpocząłem bieg co by nie zmarznąć.

Więcej


gru 5 2009

Sesja zdjęciowa i rekord na 10km

Tydzień się kończy a moje postanowienie co do biegania regularnie już jest zagrożone. Sobota i niedziela to ostatnie dni w tygodniu w jakich mogłem wyznaczyć bieganie. Nietypowo na dłuższy trening wybrałem drugi dzień tygodnia.

Właściwie nie licząc zdjęć z biegnij Warszawo – nie miałem żadnych :( Dzisiaj z wizytą do rodziców przyjechał mój brat z nowym nabytkiem Canonem EOS 500D. Obaj uznaliśmy, że to idealna okazja na sesję zdjęciową.

Dzień był chłodny, pochmurny – około 2 stopni ciepła  i na szczęście było bezwietrznie. Rozgrzewka – kilka fotek i start.

 

Więcej


lis 1 2009

Po jesiennym dywanie i rekord – 7km

Dzisiaj przebudziłem się około 9:00 i od razu spojrzałem na termometr – było chłodno niecałe 3 stopnie. To jedna z najniższych temperatur przy jakich biegałem. Po dłuższym namyśle nie modyfikowałem stroju. Zabrałem dodatkowo ze sobą chusteczki do nosa. Jak się okazało nie na darmo. Po wyjściu na dwór czuć było niższą temperaturę, chłód szczególnie mnie szczypał w łydki, dlatego przyspieszyłem kroku. Rozgrzewka i ruszyłem. Dystans – ambitniej niż zwykle 10km.

Więcej