gru 5 2010

Maraton S03 – 01 Pilot serialu

Już dwa razy poniosłem klęskę w moich przygotowaniach do debiutu maratońskiego. Pora na kolejną serię tego serialu. Tym razem główny bohater stracił co nieco ze swojego zapału, ma za sobą pierwszą poważną kontuzję, która nadal od czasu daje o sobie znać. Jest śnieżna zima i marzy mu się start w Maratonie Dębno. Czy tym razem uda się doprowadzić ten serial do happy endu? Czy może scenarzysta uparcie będzie dążył do kolejnego pogmatwania tej historii? Tego dowiecie się z kolejnych cotygodniowych postów.

żródło: http://www.runwithjill.com/ Więcej


maj 29 2010

Bieganie w Pradze

Wreszcie po kilku bardzo krótkich urlopach wybrałem się na długi, dwutygodniowy. Nie oznacza to dla mnie leżenia do góry brzuchem i picia alkoholu (choć trudno odmówić pysznemu piwku na dobranoc). Zabrałem ze sobą dodatkową torbę pełną strojów i gadżetów. Pierwszy cel podróży -  Praga.

Oprócz biegania w planie mieliśmy całodniowe zwiedzanie, więc jedyną możliwością na znalezienie czasu była poranna pobudka. O dziwo przychodziło mi to dość łatwo.

Wyszukiwanie ścieżek biegowych w internecie zakończyło się niepowodzeniem dlatego też biegałem po okolicznych parkach. Poniżej opis dwóch takich miejsc.

Więcej


lut 21 2010

Odwilż – 16km

Długi odpoczynek nie przełożył się na dobre samopoczucie. Bolało mnie gardło, i byłem lekko osłabiony. Przydałby się masaż karku i pleców a może jeszcze pośladków?

Tak długo wyczekiwana wiosna wreszcie nadeszła. Na dworze było około – 1 stopni, wokół śnieg w rozpuszczał się promieniach słońca. Ciekawe czy przyjdzie mi biec po błocie w lesie?

Zrobiło się cieplej – muszę się więc właściwie ubrać. Modyfikacja może niewielka – na głowę założyłem lżejszą czapkę i zrezygnowałem z podkoszulki. Więc na górze jedynie 2 warstwy – tyle samo co na dole.

Więcej


sty 10 2010

Śnieżyca – 12.5km

Poprzedniego dnia śnieżyca sparaliżowała Polskę – najgorzej było na południu. Na Podlasiu, gdzie przebywałem w weekend śnieg przysypał grubą kołdrą ulice i nie zamierzał przestać. Do tego dochodził silny wiatr, tworzący zamiecie śnieżne. Kolejny dzień to już lepsze warunki dość czarne szosy, więc powrót do Warszawy był bezproblemowy. Dzisiaj kolejny etap przygotowań przed Biegiem Chomiczówki – 12,5km. Plan ambitny – leżało sporo śniegu, ale nie padało.

Rozgrzewka w domu. Postanowiłem w ciepłym pomieszczeniu ustawić dystans treningu. Niestety – iPod rozładował się. Zdarzyło mi się to po raz pierwszy. Zawsze ilekroć pozostawiam go bezczynnego automatycznie przechodzi w stan uśpienia. Podłączyłem sieciową ładowarkę (tak, mam takie cudo) i czekałem. Na zegarku 14:15 a o godzinie 15:15 przewidziany był zachód słońca. Nie miałem czasu czekać dłużej. 15 minut ładowania i udało się osiągnąć przedostatnią kreskę. Po uruchomieniu odmierzania – już ostatnia. Ściszyłem muzykę do minimum. Zobaczymy ile będzie w stanie zarejestrować.

Więcej