Podsumowanie sezonu 2010 – 2011
Zainspirowany spotkaniem z Mariuszem Giżyńskim gdzie podsumowywał swój sezon biegowy postanowiłem przeprowadzić swój rachunek sumienia.
Zainspirowany spotkaniem z Mariuszem Giżyńskim gdzie podsumowywał swój sezon biegowy postanowiłem przeprowadzić swój rachunek sumienia.
Rok temu przygotowując się do debiutu maratońskiego postanowiłem mieć rodzaj pamiętnika biegowego. Zaczęło się od zapisywania wrażeń z każdego treningu na tej drodze do królewskiego dystansu. Potem pamiętnik ewoluował w poradnik początkującego dla początkujących. Blog cieszy się coraz lepszą oglądalnością. Przez ten rok odwiedziło go aż 7,420 użytkowników a średnio miesięcznie notuje prawie 1500 wizyt. Dziękuje Wam za to, bo to mobilizuje mnie do dalszego pisania.
Pora podsumować styczeń. Tym razem będzie ono trudniejsze, bo dwa razy nie zarejestrowane zostały moje biegi. Jeden raz z winy sprzętu – drugi z mojego zapominalstwa.
Przede wszystkim rozpocząłem przygotowania do półmaratonu wg 12 tygodniowego programu treningowego. Udało się go zrealizować w około 75% – zrobiłem sobie tydzień odpoczynku po starcie. W jego wypełnianiu przeszkadzała mi zima i skutki przedświątecznego urazu.
Po raz pierwszy na własnej skórze poczułem co to znaczy interwały. Mam nadzieję, że zniosę je znacznie lepiej niż za 1 razem.
Statystyki
Trenowałem 7 razy i wystartowałem w Biegu Chomiczówki, gdzie udało mi się uzyskać przyzwoity czas 1:20:06.
Szacunkowy dystans: 70,76km
Cel
Trenować z większą dyscypliną zgodnie z planem treningowym.
Jakby podsumować ten rok a właściwie pół roku biegania? Muszę powiedzieć, że jestem zadowolony z tego, że regularnie się ruszam. To wbrew pozorom duże wyzwanie – szczególnie biorąc pod uwagę obecne szalone tempo życia. Jestem lżejszy, sprawniejszy i lepiej się czuję.
Nie udało się spełnić marzenia o maratonie – choć z perspektywy czasu to może i dobrze. Na pewno ryzykowałem wiele jeśli chodzi o poważne kontuzje. To nic jest kolejny rok i można snuć nowe plany…
W roku 2009:
A teraz miesiąc po miesiącu rachunek sumienia: Więcej
Skoro nastał początek miesiąca – to warto podsumować mijający.
Mogę zrobić to jednym słowem – leniwy. 8 treningów, ledwie maraton z okładem w dystansie (41,65km). Jedynie jeden bieg miał dystans 10km – dłuższych nie było. Powodów do dumy nie mam. Usprawiedliwień nie szukam.
Skoro podsumowanie przyszło mi tak łatwo równie krótko i treściwie postaram się wyłożyć mój plan: regularnie chcę biegać 22km na tydzień (6km + 6km + 10km) jako podstawa do kolejnych wyzwań. Od stycznia zacząć przygotowanie do półmaratonu warszawskiego, choć jego cena przysparza o mnie szybsze bicie serca (80 zł!! – to 3,79 zł za kilometr). Najwyżej przebiegnę go na uboczu z dala od zgiełku miasta – tak dla własnej satysfakcji.
Podsumowanie tygodnia ciężkiego powrotu do treningów.
Nie udało się wrócić do treningów po 11km powrót był dużo wolniejszy. Uraz nadal mi dokuczał, uniemożliwiając dalsze bieganie. Nie udało mi się przejść testu 25km i maraton trzeba odłożyć na przyszły rok ![]()
25 sierpnia – 5,55km – 33:55
27 sierpnia – 8,68km – 52:27
30 sierpnia – 11,17km – 1:07:27

Plan na kolejny – skoro udało się przebiec 11km to chciałbym wrócić na poprzedni poziom. Dystans 15km wydaje się rozsądnym kompromisem.
1 września– 11km
3 września– 11km
5 września– 15km
Podsumowanie tygodnia pierwsze w którym nie ma się czym chwalić ![]()
To tydzień- pierwszy od początku przygotowań, gdzie nie wykonałem zaplanowanego treningu. Urazy z poprzedniego tygodnia okazały się poważne, a szybkie treningi tylko je pogłębiły. Stąd decyzja o odpuszczeniu wybiegania na 25km, żeby dać czas na odpoczynek uszkodzonemu mięśniowi i nadwyrężonym ścięgnom.
18 sierpnia – 10,02km – 0:58:40 – rekord na 10km
20 sierpnia – 11,15km – 1:06:41
22 sierpnia – 25 km nie odbył się

Plan na kolejny – delikatne bieganie na 11km, wybieganie na 25/27km i nie odwołalna decyzja o maratonie
25 sierpnia – 11km
27 sierpnia – 11km
29 sierpnia – 25 km/ 27km w zależności od samopoczucia
Najwyższy czas podsumować tydzień – już kolejny się zaczął.

Czas podsumować tydzień – udało się zrealizować go w prawie całości – zabrakło 1km. Dystans zwiększony do 22km, szybkie biegi na 10km. Bieg w terenie na 22km był wyjątkowo męczący i doprowadził mnie do drobnych urazów. Wreszcie w tygodniu przebiegłem dystans większy od maratońskiego.
11 sierpnia – 10,22 km – 1:01:22 o niecały jeden kilometr mniej
13 sierpnia – 11,05km –1:05:33
16 sierpnia – 22,02km – 2:23:13
Plan na kolejny – zwiększanie dystansu wybiegania do 25 km i doskonalenie techniki na 10 km
18 sierpnia – 11km
20 sierpnia – 11km
22 sierpnia – 25 km i finalny test przed decyzją o maratonie. Podstawą oceny – dobra forma po biegu.
Czas podsumować tydzień – udało się zrealizować go w 100%. Dystans zwiększony do 20km, technika poprawiona, ale nadal problemy z równoległym stawianiem stóp. Przez tydzień nieomal przebiegłem maraton to pokazuje jak jestem daleko od celu. Powoli się zbliżam choć czasu coraz mniej…

Rezultaty poprzedniego tygodnia:
3 sierpnia – 11,03 km – 1:09:16
5 sierpnia – 11,02 km – 1:08:17
9 sierpnia – 20,01 km – 2:03:18
Plan na kolejny – zwiększanie dystansu wybiegania do 20 km i doskonalenie techniki na 10 km
11 sierpnia – 11km – Lasek na Kole
13 sierpnia – 11km – Lasek na Kole
16 sierpnia – 22km – teraz już na pewno Warszawa (myślę o wyprawie do puszczy Kampinoskiej)… szukam ścieżki.
Pora na podsumowanie tygodnia. Był to drugi tydzień z chi running. Czuję większą kontrolę nad moim ciałem w trakcie biegu, ale zauważam całe mnóstwo błędów jakie popełniam. Wiele pozostało do dopracowania, ale widzę postępy jeśli chodzi o lepsze samopoczucie po biegu.

Rezultaty poprzedniego tygodnia:
28 lipca – 10,07 km – 1:02:14
30 lipca – 10,02 km – 1:00:38
1 sierpnia – 18,04 km – 1:53:49
Plan na kolejny – zwiększanie dystansu wybiegania do 20 km i doskonalenie techniki na 10 km
3 sierpnia – 10km – Lasek na Kole
5 sierpnia – 10km – Lasek na Kole
8 sierpnia – 20km – pewnie Warszawa (myślę o wyprawie do puszczy Kampinowskiej)… szukam ścieżki.