cze
27
2010
Nie wiem czy ktoś rzucił na mniej jakąś klątwę? Jak tylko zacznę przygotowania do maraton miewam problemy zdrowotne. Wcześniej przyczyna była dla mnie jasna – ambitny amator marzący o debiucie. Tym razem mam świetny grunt pod trening, dobrane buty a zdrowie nie dopisuje.
Ten tydzień był walką głównie z samym sobą.
Więcej
3 komentarzy | tagi: ból, maraton, masaż, nawadnianie, trening, łydka | kategorie trening
kwi
26
2010
W kolejnym tygodniu treningu wszedłem na dobre w rytm pięciodniowego treningu. Dolegliwości potreningowe są coraz mniejsze a ja mogę lepiej realizować zaplanowane cele. Więcej
brak komentarzy | tagi: HR Max, książka, masaż, muzyka, nike+, pies, playlista, sensor, trening | kategorie Literatura, trening
mar
28
2010
Poprzedni dzień zakończyłem cudownym masażem, który rozluźnił moje mięśnie przed biegiem. U mnie przynosi to cudowne rezultaty. Zwykłe biegowe przypadłości nie przypominają o sobie w trakcie startu.
Wstałem około 7 rano nowego czasu. Tej nocy mieliśmy zmianę czasu więc spaliśmy o godzinę krócej. Przygotowałem sobie moje śniadanie przedstartowe: pokroiłem 3 banany , dodałem 3 łyżeczki miodu i wypiłem zieloną herbatę na pobudzenie. Dzień wcześniej przygotowałem ubrania a na ranek pozostawiłem sobie jedynie przyczepienie numeru startowego. Spakowałem plecak i wyjrzałem przez okno. Moim oczom ukazało się bezchmurne, niebieskie niebo. Jak cudownie – nie wierzyłem po tym co zobaczyłem wczoraj, że mój debiut przypadnie w tak słoneczny dzień. Ubrałem na siebie strój i ubrałem na to ciepły dres. Do plecaka oprócz ręcznika i izotoników spakowałem buty na zmianę oraz spodnie dresowe i koszulkę z długim rękawem. Przed wyjściem wypiłem szklankę izotonika. Około 8:30 wyjechaliśmy z żoną na zawody. Po drodze wypiłem 750 ml Oshee. Na miejscu byłem przed 9:00. Opiłem się jak smok – więc moje zwiedzanie miasteczka maratońskiego rozpocząłem od wizyty w toalecie. Niebo nadal pozostawało bezchmurne. Kto by pomyślał, że jeszcze wczoraj prognozowano deszcz od 11:00?
Znaleźliśmy miejsce na słoneczku i wygrzewaliśmy się. Było na tyle ciepło, że bez wahania zdecydowałem się na krótką wersję stroju, Na górę 2 koszulki – jedna na ramiączka a druga z krótkim rękawkiem, na dół krótkie spodenki. Na 30 minut przed startem przebrałem się i oddałem plecak do depozytu.
W drodze powrotnej kolejny raz odwiedziłem toaletę. Rozgrzewkę rozpocząłem późno – około 20 minut przed startem, wygibasy, przebieżki skipy przekładanki, przyspieszenia, trochę rozciągania.
Na wszelki wypadek udałem się kolejny – już trzeci raz do toalety. Na pewno jestem wystarczająco nawodniony. Na 5 min przed 10:00 ustawiłem się na start. Wielu ludzi trzymało baloniki – jak tu dostrzec balon i tabliczkę zająca? Zapytałem jak daleko stoją. Usłyszałem, że około 100m dalej stoi pacemaker na 2:15 pewnie 200m dalej na 2:00. Tłum był bardzo gęsty – więc przeciskanie się było prawie niemożliwe. Trochę sam jestem sobie winien – przyszedłem zbyt późno na start. Przed startem wysłuchaliśmy nieoficjalny hymn Warszawy. Spodziewałem się jakiejś pieśni patriotycznej – może Warszawianka? Nieźle by pasowała: "Oto dziś dzień krwi i chwały"
Okazało się, że jest to piosenka Czesia Niemena -" Sen o Warszawie". Część osób głośno odśpiewała hymn a ja w głowie układałem plan na bieg. Odległość do pacemakerów na tyle duża, że mój plan spokojnego startu nie wchodził w rachubę. Ustawiłem iPoda na półmaraton i czekałem na start. Więcej
brak komentarzy | tagi: masaż, pacemaker, półmaraton, start, zdjęcia | kategorie Starty
lut
21
2010
Długi odpoczynek nie przełożył się na dobre samopoczucie. Bolało mnie gardło, i byłem lekko osłabiony. Przydałby się masaż karku i pleców a może jeszcze pośladków?
Tak długo wyczekiwana wiosna wreszcie nadeszła. Na dworze było około – 1 stopni, wokół śnieg w rozpuszczał się promieniach słońca. Ciekawe czy przyjdzie mi biec po błocie w lesie?
Zrobiło się cieplej – muszę się więc właściwie ubrać. Modyfikacja może niewielka – na głowę założyłem lżejszą czapkę i zrezygnowałem z podkoszulki. Więc na górze jedynie 2 warstwy – tyle samo co na dole.
Więcej
brak komentarzy | tagi: masaż, psy, śnieg, trening, wiosna | kategorie trening
paź
4
2009
Przygotowanie
Wieczorem poprzedniego dnia udałem się na masaż. Rozmasowane zostały łyki ścięgna achillesa oraz mięsień strzałkowy lewej nogi. Miałem nadzieję, że pomoże to zmniejszyc moje doleglowości. Skutek przerósł moje najśmielsze oczekiwania, ale o tym dalej. Jeszcze rzut oka na trasę – ciekawa. Końcowy zbieg daje nadzieje na dobry rezultat.
Dojazd
Pobudkę planowałem na 6:30, ale wstałem o 7.00. Na śniadanie sprawdzone energetyczne danie: banany z miodem do tego herbata oraz szklanka izotonika. Poranek był chłodny, ale wydawało się, że cieplejszy jak sobotni. Worek ważył potwornie dużo i zastanawiałem sie czy przypadkiem nie przegiąłem z ubraniami i gadżetami. Powoli zmierzałem w kierunku Górczewskiej. Uciekło mi 171 i musiałem poczekać kolejne 10 minut na chłodzie. Wokół żuliki okupowały 24 godzinny sklep. Imprezki zaczete w sobotę jeszcze trwają… ZTM anonsował zmiany w trasie – ciekawe gdzie mnie dowiezie? Na Placu Bankowym wszedł pierwszy biegacz z firmowym workiem biegu. W centrum była już nas solidna grupa. Autobus zatrzymał się na przystanku Rozbrat jakieś 200m od Torwaru.
Na miejscu byłem kilka minut po 9:00. Nie było tłoczno można było się spokojnie przebrać. Przebieralnie okazały się małymi namiotami z rozstawionym ławkami w środku. Organizator anonsował szatnie więc wziąłem ręcznik klapki i żel. O naiwności ludzka. Pozostał jeszcze wybór stroju. Nabrałem tyle, że spokojnie dobrałbym ciepły strój na temparaturę w okolicac zera
Tak jak większość biegaczy zdacydowałem się na krótkie spodenki. Co do koszulki to wybrałem z długim rękawem, a na głowę czapkę co by się nie przeziębić. Na doładowanie energii spożyłem batonik z guarana izostara – dołączony jako gratis do odżywki. Czasu było jeszcze sporo, więc dla upewnienia się co do zasadności wyboru stroju wyszedłem na dwór. Było chłodno, rześko, ale nie zimno. Poszedłem pod scenę. Poznalem tam kilka osób, z którymi zamieniłem kilka słów. Na scenie imprezę prowadził Maciej Kurzajewski, który podobnie jak my pobiegnie. Najciekawszy był wywiad z Danusią Urbanik – srebrna medalistka juniorskiego biegu przełajowych Mistrzostw Europy w Toro. Jak powiedziała młoda biegaczka, średnio kilometr pokonuje w 2:47 to wzbudziło mój wielki szacunek. Nawet gdybym biegł moim szybkim tempem to byłbym 2 razy wolniejszy. Tłum powoli tężał. Spotkałem człowieka, który wróicł z imprezy o 4.00 rano i stawił się na bieg. Jeszcze lekko czuć było od niego wypity alkohol. To się nazywa siła ducha:) Dowiedziałem się od niego, że izotoniki znajdę za sceną. Byłem lekko spragniony – wypita 1 szklanka izotonika 2,5 godziny temu to zdecydowanie za mało.
Rozgrzewka i start
Po chwili rozpoczęła się rozgrzewka. Na scenę wyszły 3 osoby z Gymnasion. Z mikrofonem pojawiła się biuściasta dziewczyna powiedziała, że nas rozgrzeje
Słowa dotrzymała. Było dość ciasno i ciężko było wykonać część ćwiczeń, ale sobie poradziliśmy. W trakcie rozgrzewki pojawił się lekki ból w lewej nodze. Na szczęście szybko ustąpił.
Po skończeniu ustawiłem się w kolejce do toi-toi i przeszedłem na start. Zgodnie z sugestią organizatorów ustawiłem się w drugiej strefie. Porządku nie było, bo część osób z pierwszej strefy stała obok mnie. Poznałem Wojtka.Okazało się, że mamy podobne doświadczenia i cele na bieg. Czas mijał a nic się nie działo. Rozgrzewkę trzeba więc zrobić jeszcze raz. Wypity Oshee (0,75) zaczął jeszcze raz dawał znac o sobie. Nie było już czasu na powtórną wizytę w przybutku. Lliczyłem, że pobiegnę i nie będę musiał oczekiwać na okazję pójścia "w las". Nagłośnienie w miejscu gdzie stałem było fatalne – nie było słychać prezenterów i tego co się dzieje. Rozpoczęło się odliczanie do startu i… nic. Nawet wystrzału nie słyszeliśmy. Kilka minut oczekiwania. Śmieliśmy się, że dają fory VIPom co by ich nikt nie wyprzedził
Wreszcie się ruszyło, ale to był ledwie marsz. Im bliżej do startu tym bardziej się robiło luźno.
Więcej
brak komentarzy | tagi: biegnij Warszawo, masaż, rekord | kategorie Starty
wrz
29
2009
W niedzielę przebiegłem jedynie 5km, ale dość boleśnie odczuwałem jego skutki. Dobrze, że nie zaatakowałem 10km, bo raczej skończyłoby się to bolesną kontuzją.. Po biegu dopadły mnie moje standardowe dolegliwości w lewej nodze. Nie dawało to pomyślnych rokowań na biegnij Warszawo. Nadzieja podobno umiera ostatnia. W przeddzień udałem się na masaż. Moje dolegliwości rozpoczynają się od stopy, i wędrują w górę, staw skokowy, mięsień piszczelowy, aż do łydki. Wszystko kończy się bolesnym skurczem. Masaż odbył się zgodnie z występowaniem bólu: na początek spuchnięta stopa, potem łydka, spięta i mocno grudowata. Wiele pracy trzeba było włożyć w rozluźnienie mięśni, ale czy to pomoże?
To już naprawdę ostatni dzień na sprawdzian przed biegnij Warszawo. Jeszcze jedynie jutro będzie można zapisać się w cenie 50 zł w Arkadii i innych centrach handlowych. Z pracy wyszedłem późno - po 19.00. Po drodze przeraził mnie chłód – zmarzłem w ręce! Do tego lekki deszczyk i mamy jesień. Po przyjściu do domu zastanawiałem się nad terminem czy wieczorem czy jutro rano. Temperatura i pogoda wskazywały na wieczór.
Nowy strój z kolekcji jesie/ zima nie został jeszcze zakupiony wybrałem stary, nieoddychający dres. W głowie mobilizacja – taka, jak nigdy wcześniej – chciałem przebiec ten dystans. W końcu kiedyś potrafiłem. Teraz też dam radę.
Więcej
brak komentarzy | tagi: biegnij Warszawo, masaż, trening
wrz
21
2009
Od długiego czasu staram się namówić żonę na bieganie, Już wydawało mi się, że jestem blisko. Dzień wcześniej kupiłem jej buty do biegania i skarpetki na zachętę. W zamian dostałem prezent urodzinowy – słuchawki do biegania.
Liczyłem, że razem wypróbujemy nowy sprzęt. Obudziłem się dość wcześniei czekałem na to jak się obudzi żona.Czekałem niestety dopadła ją choroba.
Dzień wcześniej miałem wykonany masaż łydek i achillesa. Skoro stary znany masażysta nie pomógł, trzeba wrócić do tej, która pomaga. Odkąd zacząłem biegać zacząłem mieć problemy ze ścięgnem achillesa. Na początku pojawił się dotkliwy ból, potem krótka rehabilitacja, ale masaż od tamtej pory nie należał do przyjemności. Teraz właściwie obyło się bez bólu. Po zdecydowanym skróceniu dystansu stan zapalny ustąpił.
Wyszedłem na bieganie. Po drodze mijałem kwatery dla brygad. Trwała imprezka. Mają zdrowie Ci budowlańcy – była jedenasta. Ciekawe czy kończyli, czy po przebudzeniu była druga iteracja
Więcej
brak komentarzy | tagi: ból, masaż, ścięgno achillesa, trening
wrz
16
2009
Bieganie to wspaniały sport – nie potrzeba wiele, by go uprawiać. Strój, buty i trasa. Biegałem już na kilku ścieżkach we Warszawie, Kampinoskim Parku Narodowym, na Mazurach i w Zambrowie. Gdziekolwiek nie pobiegniesz wiesz co Cię czeka. Kilka chwil sam na sam ze sobą, swoim ciałem. Przyspieszone bicie serca pompujące krew mocniej. Szybszy oddech, doprowadzający tlen tam gdzie na co dzień nie dociera. Uwielbiam biegać. Niestety czasami zdrowie nie pozwala się tym cieszyć.
Po ostatnim bieganiu w świetnym tempie bóle nogi się nasiliły. Korzystając z chwili wypoczynku w Zambrowie postanowiłem odwiedzić znajomego masażystę – pomógł wielu osobom, mi również z dokuczliwymi infekcjami. Umówiłem się na kolejny masaż we wtorek o 11.30, bo bóle robią się coraz bardziej dokuczliwe. To ostatnia deska ratunku przed wizytą u ortopedy. Ostatni dylemat czy biegać przed masażem obnażając uraz czy po masażu sprawdzając jego skutki. Zobaczymy rano.
Poranne wstawanie – nie było łatwe, ale ostatecznie zdecydowałem się. O 7.00 miasto budziło się do życia, a ruch uliczny w niczym nie ustępował ten znany ze stolicy. Może to przez liczne remonty jakie ostatnio wykonywane są w mieście, a może nawet małe miasta o tej porze są zakorkowane. W końcu teraz prawie każdy ma co najmniej 1 samochód. Na szczęście większa część trasy położona jestna bocznych drogach więc nie będę musiał wdychać spalin.
Więcej
brak komentarzy | tagi: ból, masaż, trening, uraz, Zambrów | kategorie trening
sie
28
2009
Już wiem, że powrót do dyspozycji będzie cięższy niż przewidywałem. Dlatego postarałem się wyciągnąć wnioski z poprzedniego biegu. Przede wszystkim zapisałem się na masaż sportowy. Rozmasowane zostały łydki (czułem w nich ciężar), ścięgna achillesa (ból mniejszy jak przy poprzednim masażu, ale doczuwalny szczególnie w lewym) oraz przedni mięsień piszczelowy w lewej nodze.
Kolejny punkt – pragnienie. Wypiłem przed biegiem pół litra izotonika moim zdaniem powinno pomóc. Dodatkowo batonik na 1,5h przed biegiem, dla poprawy cukrów.
Te sprawy były w miarę łatwe, a co zrobić z bólem w lewej nodze ? Postanowiłem wrócić do lektury Chi running. Przypadkowo otworzyłem książkę na podstawach. Podnoszenie stóp, niby takie oczywiste – podnosić stopy tak jakby na wysokości kostek była poprzeczka. Nie zwracałem na to tak wielkiej uwagi, dzisiaj skupię się na tym elemencie. Przed rozgrzewką wykonałem jeszcze krótkie podbiegi – nadal lekko utykając. Dzisiaj biegam wolno, ale dobrze technicznie.
Więcej
brak komentarzy | tagi: chi running, masaż, mię, mięsień piszczelowy, ścięgno achillesa, trening, uraz | kategorie trening
lip
15
2009
Achilles bohater mitologii greckiej – postać prawie nieśmiertelna. Właśnie – prawie z wyjątkiem pięty. Jego imieniem nazywamy słaby punkt – pięta achillesa i również ścięgno Achillesa (ścięgno piętowe). Niestety przekonuję się na własnej skórze, że to również mój słaby punkt
Lekka opuchlizna, delikatny ból, problemy z poruszaniem się rano i po dłuższym zasiedzeniu. Z dnia na dzień nie jest lepiej – cały czas to samo… Poczytałem na licznych stronach internetowych, że może być to zapalenie ścięgna, które może się przerodzić w zerwanie. Publikowane w internecie zdjęcia operacji rekonstrukcji skutecznie odstraszają od nadmiernego ryzyka.
Teraz dylemat – co zrobić, żeby nie uszkodzić siebie bardziej i nie stracić tego co wypracowałem. Jak to ugryźć?
- Masaż ścięgna i łydek – dzisiaj wieczorem
- Zakup maści przeciwzapalnej (Fastum, Voltaren, Traumel S, Traumon) – smarowanie nią 2 razy dziennie, żeby zmniejszyć zapalenie
- Większy zakres rozgrzewki i wolniejsze tempo biegu przełożonego na jutro rano
- Po biegu ochłodzenie ścięgna lodem, użycie maści
- Jeśli będzie źle – odpuszczenie wybiegania na 14km w weekend
- Jak nie pomoże lekarz, przerwa w treningach i koniec marzenia o maratonie
Update:
Już po tygodniu ból się zmniejszył na tyle by zrezygnować ze stosowania maści, po 2 tygodniach nie odczuwam już bólu. Po tygodniu zmieniłem technikę biegu i wiem jak biegać lepiej..
brak komentarzy | tagi: masaż, ścięgno achillesa, uraz