Maraton S03 odcinek 3 – problemy ze zdrowiem i czasem
My biegacze lepiej niż inni ludzie gospodarujemy czasem. Wciskamy treningi w każdą wolną chwilę. Jednak czasami przychodzą takie chwile gdy po prostu nie dajemy rady. Jak jeszcze przyplącze się do tego przeziębienie – z czterech treningów robią się dwa.
Kryzys VIII tydzień przygotowań
Na początku tygodnia cieszyłem się z powrotu do biegania. Czułem siłę i moc w nogach. Sobota zwiastowała jakiś spadek formy, ale nie odebrałem tego jako chorobę. Finał miał miejsce podczas długiego wybiegania na koniec moje tętno wynosiło ponad 220. Przegiąłem z treningiem, wizja debiutu maratońskiego się oddala. Kolejny tydzień zajmie mi pewnie poszukiwanie źródła problemu
Więcej
Pierwszy trening – 7km
We wtorek nie czułem się najlepiej – dlatego przełożyłem moje bieganie na środę. Odkładanie to nie najlepsza metoda realizacji planów treningowych. We środę przyszła duża śnieżyca, która sparaliżowała miasto. Nie zdecydowałem się na brnięcie w śniegu i zostałem w domu. Szanse na odrobienie tego były znikome.
Zagłuszyć wyrzuty sumienia pomogły mi ćwiczenia mięśni brzucha znalezione w Runners World. Szczególnie mocno dało mi się we znaki ćwiczenie na mięśnie skośne brzucha zwane metronomem. Kolejny dzień czułem się jakbym miał połamane żebra…
Temperatura na dworze spadła do -3 stopni, żonie udało się zacerować legginsy i kalesony po przedświątecznej wywrotce. Nie wyglądają źle – szew jest skierowany na zewnątrz, więc obcierek nie powinno być. Po podłączeniu nowego sensora – wyparowała cała historia treningów i ustawienia. Niemiła niespodzianka
Ustawiłem ręcznie dystans – okrągłe 6.43km(4 mile) i razem z żoną wyszedłem. Ona na spacer, a ja na bieg.
Pierwszy bieg 2010 – 10km
Rozpoczęcie nowego roku biegowego przypadło na 2 stycznia. Dzień startu w biegu Chomiczówki zbliża się nieubłaganie, więc rozpoczęcie go do 10km jest jak najbardziej właściwe. Mój mikrocykl przygotowań zakłada w kolejny weekend 12,5km a potem 17 stycznia 15km. Z celem biega mi się lepiej. Nie mam wtedy problemów z mobilizacją.
Rozgrzewkę rozpocząłem w domu. Zachęcała do tego temperatura -3 stopnie, a odczuwalna -4. Na dodatek zaczął padać śnieg. Mój plan wypadu do Lasku na Kole może być zagrożony. Ostatecznie mimo ryzyka biegania po głębokim śniegu, zdecydowałem się. Najwyżej zmienię trasę na bardziej ucywilizowaną.
Jeszcze przed wyjściem z klatki próbowałem ustawić dystans nike+ i przygotować sprzęt do włączenia. Ku mojemu zeskoczeniu sensor dokonał żywota bez żadnego ostrzeżenia. Ciekawie się zaczyna ten rok… W głowie policzyłem planowany dystans: 1km (dobiegnięcie)+3*2,75km(kółka po lasku na kole)+1km (powrót)=10,25 km. Włączyłem Rage Against the Machine i w rytmie "Bombtrack" ruszyłem.
Obrazka nie będzie ![]()