Dzień po dniu – interwały 9 i pół km
Dzisiaj muszę biegać dzień po dniu co by mieć wolny czwartek. Czuję jeszcze w nogach poprzedni trening – jestem ociężały i mam lekkie bóle wokół kolan. Pozostaje mi wierzyć, że nie spowoduję tym treningiem jakiegoś urazu.
Założyłem zegarek na rękę i ruszyłem do boju. Dzisiaj muszę się sprężyć co by jeszcze zdążyć na zakupy.
Interwały po raz pierwszy – 8km
Sobota rozpocząłem od śniadania: lekki serek wiejski + kanapki z dżemem. W planach była wcześniejsza pobudka, ale włączyło się mi weekedowe lenistwo. Po wizycie stolarza założyłem rajtki na tyłek i na dwór. Zrobiło się cieplej – temperatura oscylowała wokół zera. Po raz pierwszy zastanawiałem się czego by tu nie założyć. Powróciłem więc do jesiennej czapki, jednej pary rękawiczek oraz 2 warstw na dole. Z przyzwyczajenia zrobiłem rozgrzewkę w domu. Do wyposażenie dołożyłem jedynie zegarek – przyda się do treningu tempowego. Mam właśnie taki zaplanowany na dzisiaj.