wrz 29 2010

Maszeruję – Kibicuję czyli World Walking Day 2010 w Warszawie

Mam duży sentyment do Biegnij Warszawo. Pewnie ze względu na dobrą organizację, pakiet startowy oraz sentyment do debiutanckiego biegu. W tym roku zastanawiałem się czy dam radę po maratonie przebiec 10km. Miałem je po prostu przetruchtać. 

Więcej


paź 8 2009

Biegnij Warszawo 2009 – zdjęcia

Jako, że mój fotograf zachorował więc nie mam żadnych zdjęć, ale postanowiłem zebrać zdjęcia jakie zrobili inni w jedym miejscu:

Więcej


paź 7 2009

Biegnij Warszawo 2009 – wyniki

Po powrocie z biegu nie byłem w stanie dowiedzieć się jaki miałem wynik. Podobno na stronie firmy realizującej pomiar czasu były dostępne tuż po zakończeniu biegu, ale zostały stamtąd usunięte (!). Ciekawe czy celem było ich cenzurowanie? Oczekiwanie na wyniki potwornie się dłużyło. Wreszcie w prawie dobę po całym wydarzeniu pojawiły się. Nie jako tabela wyników, ale wyszukiwarka…

Wynik okazał się nadspodziewanie dobry – czas 50:47 to mój rekord życiowy to dało 1288 miejsce. Pobiłem samego siebie i wielu znanych. O ile pokonanie Maćka Kurzajewskiego chluby nie przynosi, to już pokonanie byłego dowódcy gromu generała Romana Polko tak :)

Więcej


paź 4 2009

Biegnij Warszawo 2009 – relacja

Przygotowanie

Wieczorem poprzedniego dnia udałem się na masaż. Rozmasowane zostały łyki ścięgna achillesa oraz mięsień strzałkowy lewej nogi. Miałem nadzieję, że pomoże to zmniejszyc moje doleglowości. Skutek przerósł moje najśmielsze oczekiwania, ale o tym dalej. Jeszcze rzut oka na trasę – ciekawa. Końcowy zbieg daje nadzieje na dobry rezultat.

Dojazd

Pobudkę planowałem na 6:30, ale wstałem o 7.00. Na śniadanie sprawdzone energetyczne danie: banany z miodem do tego herbata oraz szklanka izotonika. Poranek był chłodny, ale wydawało się, że cieplejszy jak sobotni. Worek ważył potwornie dużo i zastanawiałem sie czy przypadkiem nie przegiąłem z ubraniami i gadżetami. Powoli zmierzałem w kierunku Górczewskiej. Uciekło mi 171 i musiałem poczekać kolejne 10 minut na chłodzie. Wokół żuliki okupowały 24 godzinny sklep. Imprezki zaczete w sobotę jeszcze trwają… ZTM anonsował zmiany w trasie – ciekawe gdzie mnie dowiezie? Na Placu Bankowym wszedł pierwszy biegacz z firmowym workiem biegu. W centrum była już nas solidna grupa. Autobus zatrzymał się na przystanku Rozbrat  jakieś 200m od Torwaru.

Na miejscu byłem kilka minut po 9:00. Nie było tłoczno można było się spokojnie przebrać. Przebieralnie okazały się małymi namiotami z rozstawionym ławkami w środku. Organizator anonsował szatnie więc wziąłem ręcznik klapki i żel. O naiwności ludzka. Pozostał jeszcze wybór stroju. Nabrałem tyle, że spokojnie dobrałbym ciepły strój na temparaturę w okolicac zera :) Tak jak większość biegaczy zdacydowałem się na krótkie spodenki. Co do koszulki to wybrałem z długim rękawem, a na głowę czapkę co by się nie przeziębić. Na doładowanie energii spożyłem batonik z guarana izostara – dołączony jako gratis do odżywki. Czasu było jeszcze sporo, więc dla upewnienia się co do zasadności wyboru stroju wyszedłem na dwór. Było chłodno, rześko, ale nie zimno. Poszedłem pod scenę. Poznalem tam kilka osób, z którymi zamieniłem kilka słów. Na scenie imprezę prowadził Maciej Kurzajewski, który podobnie jak my pobiegnie. Najciekawszy był wywiad z  Danusią Urbanik – srebrna medalistka juniorskiego biegu przełajowych Mistrzostw Europy w Toro. Jak powiedziała młoda biegaczka, średnio kilometr pokonuje w 2:47 to wzbudziło mój wielki szacunek. Nawet gdybym biegł moim szybkim tempem to byłbym 2 razy wolniejszy. Tłum powoli tężał. Spotkałem człowieka, który wróicł z imprezy o 4.00 rano i stawił się na bieg. Jeszcze lekko czuć było od niego wypity alkohol. To się nazywa siła ducha:) Dowiedziałem się od niego, że izotoniki znajdę za sceną. Byłem lekko spragniony – wypita 1 szklanka izotonika 2,5 godziny temu to zdecydowanie za mało.

Rozgrzewka i start

Po chwili rozpoczęła się rozgrzewka. Na scenę wyszły 3 osoby z Gymnasion. Z mikrofonem pojawiła się biuściasta  dziewczyna powiedziała, że nas rozgrzeje :)

Słowa dotrzymała. Było dość ciasno i ciężko było wykonać część ćwiczeń, ale sobie poradziliśmy.  W trakcie rozgrzewki pojawił się lekki ból w lewej nodze. Na szczęście szybko ustąpił.

Po skończeniu ustawiłem się w kolejce do toi-toi i przeszedłem na start. Zgodnie z sugestią organizatorów ustawiłem się w drugiej strefie. Porządku nie było, bo część osób z pierwszej strefy stała obok mnie. Poznałem Wojtka.Okazało się, że mamy podobne doświadczenia i cele na bieg. Czas mijał a nic się nie działo. Rozgrzewkę trzeba więc zrobić jeszcze raz. Wypity Oshee (0,75) zaczął jeszcze raz dawał znac o sobie. Nie było już czasu na powtórną wizytę w przybutku. Lliczyłem, że pobiegnę i nie będę musiał oczekiwać na okazję pójścia "w las". Nagłośnienie w miejscu gdzie stałem było fatalne – nie było słychać prezenterów i tego co się dzieje. Rozpoczęło się odliczanie do startu i… nic. Nawet wystrzału nie słyszeliśmy. Kilka minut oczekiwania.  Śmieliśmy się, że dają fory VIPom co by ich nikt nie wyprzedził :) Wreszcie się ruszyło, ale to był ledwie marsz. Im bliżej do startu tym bardziej się robiło luźno.

Więcej


wrz 30 2009

Biegnę Warszawo! z numerem 8306

To była jedna z najlepszych chwil kiedy po 3 miesiącach treningu stoisz w kolejce po zapis na bieg. Miało być inaczej – ten bieg miał być rozbieganiem po maratonie, ale już nie będę wracał do tego. Obiecuję. Jest to moja nagroda za regularne treningi i cieszę się jak małe dziecko myśląc, że stanę na starcie jako jeden z 15 tysięcy ludzi ubranych w niebieskie koszulki i popłyniemy przez Warszawę.

Więcej


wrz 29 2009

Michałki i prezent – 10km

W niedzielę przebiegłem jedynie 5km, ale dość boleśnie odczuwałem jego skutki. Dobrze, że nie zaatakowałem 10km, bo raczej skończyłoby się to bolesną kontuzją.. Po biegu dopadły mnie  moje standardowe dolegliwości w lewej nodze. Nie dawało to pomyślnych rokowań na biegnij Warszawo. Nadzieja podobno umiera ostatnia. W przeddzień udałem się na masaż. Moje dolegliwości rozpoczynają się od stopy, i wędrują w górę, staw skokowy, mięsień piszczelowy, aż do łydki. Wszystko kończy się bolesnym skurczem. Masaż odbył się zgodnie z występowaniem bólu: na początek spuchnięta stopa, potem łydka, spięta i mocno grudowata. Wiele pracy trzeba było włożyć w rozluźnienie mięśni, ale czy to pomoże?

To już naprawdę ostatni dzień na sprawdzian przed  biegnij Warszawo. Jeszcze jedynie jutro będzie można zapisać się w cenie 50 zł w Arkadii i innych centrach handlowych. Z pracy wyszedłem późno -  po 19.00. Po drodze przeraził mnie chłód – zmarzłem w ręce! Do tego lekki deszczyk i mamy jesień. Po przyjściu do domu zastanawiałem się nad terminem czy wieczorem czy jutro rano. Temperatura i pogoda wskazywały na wieczór.

Nowy strój z kolekcji jesie/ zima nie został jeszcze zakupiony wybrałem stary, nieoddychający dres.  W głowie mobilizacja – taka, jak nigdy wcześniej – chciałem przebiec ten dystans. W końcu kiedyś potrafiłem. Teraz też dam radę.

Więcej


wrz 27 2009

Wyrób maratonopodobny – 5km

Właśnie 120km stąd około 3 tysięcy biegaczy przygotowuje się do startu  Na cztery razy większym dystansie – ja mam swoje małe wyzwanie, bo te duże przerosło mój organizm. Żałuję mocno, że się nie udało i może lepiej, że mnie nie w Warszawie jako widza, bo chyba bym się wkurzył na samego siebie.

W głowie układałem plan na kolejny tydzień przygotowujący mnie do biegnij Warszawo. We wtorek 10km, czwartek 5km, niedziela start, wszystko przy założeniu, że dzisiejszy bieg się uda. Mimo lekkiego rozmasowania nogi wieczorem, rano miałem złe przeczucia.

Więcej


wrz 25 2009

Running in the moonlight 5km

Zmiany w hamonogramach mają to do siebie, że przesuwa się wiele innych zadań. We wtorek miałem pobiegać. Nie udało się – więc środa ( teraz już co 2 dni do niedzieli biegam). Jednak nie – jadę do Zambrowa w piątek. Jak to ułożyć? Niezła zagadka. Jedynym wyjściem było pobieganie dzisiaj (a tak patrząc na godzinę to wczoraj).

Wyjść z pracy przed 18:00 – to marzenie na tym etapie prac (testy oprogramowania) dodatkowo trafiło się zastępstwo. Na szczęście dzisiaj udało się podjechać pod prawie dom. Była okazja na szybkie wyjście na bieg, ale rozleniwiłem się i zajęło mi to dłużej. Po 19:00 udało się wypełznąć z domu – rozgrzewka i ruszam zdobywać kolejne kilometry. Księżyc świecił już chudym blaskiem. Szybko uciekają dni…

Po wczorajszym biegu czułem się naprawdę dobrze. Brak większych problemów z lewą nogą. W głowie zaświtała myśl biegnij Warszawo? W końcu od niedawna jestem już warszawiakiem :) To teraz spróbujmy lekko zwiększyć dystans a w weekend dycha.

Więcej