XXVIII Bieg Chomiczówki – 15 km relacja
XXVII bieg Chomiczówki – relacja
Obudziłem się przed godziną 8:00. Właściwie wczoraj zaplanowałem całą logistykę i plan na bieg, jedyne co mi pozostało to dobór ubrania. Sprawdziłem w jak przystało na informatyka w internecie temperaturę za oknem. Nie dorobiłem się jeszcze termometru. -6 temperatura powietrza a odczuwalna aż -12(!). Wiatr da więc nam solidnie popalić. Zakładam więc na górę komplet 3 warstwy a na dół 2. Powinno wystarczyć
Śniadanie
Jeśli muszę koniecznie coś zjeść – stawiam na owoce. Nie powodują ciężkości żołądka jednocześnie dodając energii. Tym razem w domu zabrakło miodu. Dlatego zamiast bananów z miodem przygotowałem sałatkę owocową. Banan, pomarańcz, kiwi i jabłko posiekać w kostkę i wymieszać. Jedna z najprostszych sałatek jakie znam
Przygotowania
Nałożyłem na twarz grubą warstwę tłustego kremu na twarz a wazelinę kosmetyczną na usta i sutki. Tak to prawda – potwornie sobie je obcieram w bieganiu w zimnie. Uwierzcie na słowo – to bardzo niemiłe uczucie. Widziałem, że część zawodowców zakleja je plastrami.
Założyłem na siebie strój, na to dodatkowo ciepłe dresy, a do plecaka zapakowałem buty biegowe, czapkę i rękawiczki na bieg. Jeszcze przed wyjazdem na miejsce zakupiłem dwa izotoniki – jeden do wypicia przed startem drugi na powrót. Nie zapomnę jak bosko smakował mi po Biegnij Warszawo.
Dojazd i szatnie
Wiele ulic w okolic zostanie częściowo zamknięta w trakcie biegu dlatego zaparkowałem w bezpiecznej odległości – około 400m od Gimnazjum gdzie urządzono szatnie. Po doświadczeniach z rejestracją – nie spodziewałem się dobrego oznaczenia. W tym mnie organizatorzy nie zawiedli:) Szedłem za tłumem ludzi. Na wejściu nie sprawdzano żadnych numerów startowych – wejść mógł każdy. Szatnie były pootwierane – dziwne – tym bardziej, że trwa już przecież jeden z biegów. Na Biegnij Warszawo było to zorganizowane o niebo lepiej. Dodatkowo temperatura przypominała bardziej saunę niż szatnie. 25 może nawet 28 stopni, aż nie chciało się wychodzić na zewnątrz.
Kolejne rozczarowanie to brak depozytu. Zostałem zmuszony do upchnięcia portfela i kluczyków do kurtki biegowej. Inni mieli trudniej – widziałem ludzi, którzy biegali trzymając w ręce portfel. Odwiedziłem łazienkę i wypiłem izotonik. Rozgrzewkę rozpocząłem wewnątrz budynku – jak wiele innych osób. W tym czasie pojawiali się biegacze, którzy ukończyli Bieg o Puchar Bielan (5km). Narzekali na fragmenty biegu przeprowadzane po chodnikach. Zalegał tam śnieg i było bardzo wąsko. Zerknąłem na zegarek – pozostało 20 minut do startu. pozostaje więc wyjść na chłód.
Przygotowania do startu
Jak dojść na start? Nie znam okolicy na tyle dobrze, żeby znaleźć skrót. Wracających z mety zawodników łatwo było poznać po foliach NRC. Potruchtałem więc na miejsce przygotowując mięśnie do wysiłku. Tuż przed startem natura dała znać o sobie po raz drugi. Kolejka nie była przesadnie długa i udało się sprawnie załatwić potrzeby. Te nowe leki dziwnie na mnie działają
Jeszcze przed startem krótkie truchtanie, podskoki, wymachy rąk. Wszystko aby utrzymać temperaturę.
Organizator przypomniał o regulaminie biegu, szczególnie podkreślano to, co by biegać wyłącznie po wyznaczonej trasie. Ja w tym czasie przesunąłem się dość blisko linii startu. Strzał i zaczęliśmy.
XXVII Bieg Chomiczówki – odbiór pakietu
Szczerze mówiąc nie znam Bielan ani Chomiczówki gdzie będzie przeprowadzony bieg. Miałbym pewne problemy z trafieniem na miejsce bez mapy. Od czego jest jednak nawigacja? Doprowadziła mnie do wąskiej uliczki Pabla Nerudy. Adres się zgadzał, ale znalezienie miejsca odbioru pakietu to zupełnie inna sprawa. Gdzie tu wejść. Na górze małymi literkami napisano biuro. Po śliskich schodkach wszedłem na górę, mijając obsługa biegu z papieroskiem w ustach. Numer swój znałem, ale zerknąłem na chwilę na listę wywieszoną w korytarzu. Na pierwszy rzut oka – nie zauważyłem znanych osobistości. Szybko i sprawnie odebrałem swój pakiet.
XXVII Bieg Chomiczówki – zapisy
Jak zmobilizować się do regularnych treningów? Znaleźć sobie wyzwanie – najlepiej nieodległe i ambitne.
Rozważałem 2 starty w styczniu – bieg "Policz się z cukrzycą" organizowany w ramach finału WOŚP i Bieg Chomiczówki. Pierwszy z nich to bieg wybitnie happeningowy, dystans niecertyfikowany, brak pomiaru czasu, drugi to ambitny dystans 15km, certyfikowany wraz z profesjonalnym pomiarem czasu. Mimo mojej sympatii do Jurka i jego inicjatywy w grafik udało się wpisać tylko jeden z nich. Wybór padł na Bieg Chomiczówki.
Jak potem doczytałem Bieg Chomiczówki to po Maratonie Warszawskim najstarszy bieg w stolicy. Zachęca więc jego historia oraz niskie wpisowe. Nie ma tu zbędnych gadżetów, typu koszulki, foldery, ulotki. Zimowa pogoda powoduje zmniejszone pragnienie więc brak napoi na trasie jest akceptowalny. Cena 10zł porównując inne tego typu imprezy jest bardzo atrakcyjna.
Pozostało więc ponad 2 tygodnie na przygotowania. Niewiele, ale dam radę. Mam już numer startowy 649.