Berlin Maraton – II dzień targów

Po biegu śniadaniowym wróciłem do hotelu, wziąłem krótki prysznic i już musiałem ruszać po raz kolejny na targi. Tym razem miałem zamiar skorzystać z zapewnionego przez sponsora pakietu startowego (firmę adidas) masażu przedstartowego.

Usługi dodatkowe w maratonie berlińskim zorganizowane są w sposób wyjątkowo sprawny. Na około miesiąc przed startem otrzymałem maila z prośbą o wybór terminu oraz godziny przeprowadzenia masażu. Dwa kliknięcia i byłem zapisany.

Niestety po dotarciu do hali okazało się, że organizatorzy zamknęli bramy wejściowe do targów. Nie wiem co było powodem takiej decyzji. Czy duża liczba odwiedzających czy może jakieś zagrożenie bezpieczeństwa? Śladów ewakuacji nie było widać… Nikt w każdym razie nie poinformował stojących na zewnątrz co się dzieje i za ile zostaną otworzone bramy.

Stojący obok mnie Amerykanin mówi, że jest to jego 11 maraton i takiej wpadki organizacyjnej jeszcze nie widział. Tłum spokojnych na codzień biegaczy stawał się z każdą chwilą bardziej niespokojny. Wyrażał to gwizdami i klaskaniem. Na wpuszczenie do środka czekaliśmy ponad godzinę.

Po tak długim oczekiwaniu na wejście byłem spóźniony na masaż. Organizatorzy byli jednak wyrozumiali i bez problemu skierowali mnie do kolejki. Po około 10 minutach przyszedł  po mnie masażysta.

Łóżka znajdowały się w jakiejś starej kuchni. Sala była koedukacyjna i nieprzedzielona żadnymi parawanami. Dla niektórych takie warunki mogą być niekomfortowe. Do wyboru miałem masaż nóg lub pleców. Wybrałem nogi jako, że miewam z nimi większe problemy. Trwał on około 20-25minut. Był dość delikatny, klasyczny.

Potem udało się spotkać Bartka z większą częścią rodziny.

Kapitan drużyny blogaczy po odebraniu przez pakietu startowego udał się na krótkie zwiedzanie targów – zgodnie z moimi rekomendacjami.

Jako, że wszystkich dość mocno ssało w żołądku szukaliśmy pilnie obiadu. Ze względu na mizernie wyglądające porcje makaronu na terenie lotniska udaliśmy się na miasto. Najbliżej było nam do Burger Kinga. Po obiedzie życzyliśmy sobie powodzenia w jutrzejszym biegu i udaliśmy się do swoich kwater.

Już w drodze do hotelu czułem się poddenerowowany. Będąc na miejscu przygotowałem strój, rzeczy do przebrania, odżywki oraz izotoniki. Jeszcze raz patrzyłem na przygotowaną taktykę na bieg.

Pod wieczór udałem się do pobliskiej włoskiej restauracji. Wybrałem najprostsze spagetti z sosem pomidorowym oraz bezalkoholowe piwo. Jedzenie było pyszne. Myślami jednak nie mogłem się oderwać od maratonu. Czułem jak rośnie we mnie napięcie i mobilizacja.

Naprawdę ciężko było ułożyć się do snu. Mają rację Ci, którzy zalecają by przespać dobrze poprzednią noc, Teraz w głowie jest jedynie martaton…


Komentarze facebook:

comments

to “Berlin Maraton – II dzień targów”

Skomentuj

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.