Maraton w Berlinie – targi Berlin Vital

Swoją realną drogę do Berlina rozpocząłem już we czwartek ruszając nieco przed północą z dworca południowego. Wybrałem autokary polskibus.com głównie ze względu na cenę oraz pasujący mi rozkład. Komfort podróży podobno jest świetny miałem więc nadzieję na całkiem dobrze przespaną noc.

Dojazd

Moje marzenia o spokojnym śnie niestety się nie ziściły. Miałem problemy z ułożeniem się do spania w tych fotelach, spałem dość mocno przerywanym snem a klimatyzacja też nie działała zbyt dobrze.

O 7:00 rano mieliśmy postój na stacji na granicy, gdzie kupiłem ciabatę z szynką oraz mogłem skorzystać z toalety. Potem już za granicą niemiecką policja urządziła kontrolę dokumentów/paszportów co poskutkowało ponad 30 minutowym opóźnieniem.

Berlin

Na miejsce dotarłem więc zmęczony, przepocony i bez chęci na dalsze zwiedzanie .

Do swojego hotelu "Herbst" położonego na terenie starego miasta w dzielnicy Spandau dotarem dość sprawnie za pomocą metra.

Właściciel hotelu w korespondencji e-mailowej zapewnił mnie o możliwośći zostawienia bagażu. Na recepcji zostałem (nie po raz pierwszy) mile zaskoczony. Pokój był gotowy na mój przyjazd. Z niekłamaną radością wziąłem prysznic i zrobiłem za pomocą hotelowego czajnika kawę.

Targi

Byłem gotowy na wizytę na targach Berlin Vital. Dojechałem tam bez problemu po 40 minutach jazdy metrem. Przy wyjściu z metra nie było niestety żadnych tabliczek. Razem ze spotkanym Francuzem na "czuja" udało się nam znaleźć stare lotnisko Tempelhoff …. . Wielka brama sponsora uświadomiła mnie, że jestem we właściwym miejscu.

Targi w Berlinie są naprawdę gigantyczne. Zajmują część płyty lotniska(głownie sprzęt dla rolkarzy) oraz trzy ogromne hangary dedykowane bieganiu,

Można tu znaleźć praktycznie wszystko od stoisk sklepów biegowych, poprzez stanowiska prezentujące maratony, firmy oferujące jedzenie/odżywki.

Na targach byli obecni (z małym wyjątkiem) wszyscy znani mi producenci sprzętu biegowego. Największym nieobecnym była firma Nike. Posiadał ją w ofercie tylko jeden ze sklepów. Nie rozumiem jak tak duża firma może się odwracać od potencjalnych 40 000 klientów…

Poza tym producenci prześcigali się w tym by przyciągnąć jak największą liczbę osób na swoje stanowiska.

Na stanowisku Bróoksa była możliwość zrobienia szalonego zdjęcia, do dyspozycji były okulary, peruki.

Ponad głowami umieszczono licznik odmierzający czas do startu w maratonie.

Ascics drukował opaski na rękę pozwalające na kontrolę tempa co 5km.

Powerbar naklejał tatuaże z napisem ""DNF no option" oraz fotografował w swojej budce.

nl81_2012-09-28_15h31m29s

W nagrodę dostawało się wydrukowane zdjęcie, dwa tatuaże oraz baton zbożowy.

BMW pozwalał na wydrukowanie okładki RunnersWorld ze swoim zdjęciem.

Adidas jako główny sponsor przyciągał zabawą w typowanie wyniku (strzeliłem, że pobiegnę w 3:57:10). Dodatkowo za polubienie wydarzenia na FB otrzymywało się torbę na buty.

Tu zdjęcie Bartka zrobione w sobotę.
 

Furrorę robiło stoisko firmy Kronbacher serwujące piwo bezalkoholowe w trzech smakach za darmo!

Sponsor maratonu Erdinger życzył sobie 2,5 Euro za kufelek bezalkoholowego trunku. Za to na mecie maratonu można było otrzymać je za darmo.

Strefa wydawania pakietów startowych była ogromna i zorganizowana inaczej niż w wypadku naszych maratonów. Przy bramie stylizowanej na Brandenburską sprawdzano czy posiadamy wydruk potwierdzenia rejestracji.

Następnie otrzymywało się worek z kilkoma gadżetami.

Potem wystarczyło udać się do jednego z wielu stanowisk i na podstawie potwierdzenia odebrać numer oraz chip.

Wszystkie dodatkowe gadżety i usługi jakie były wykupione były widoczne w postaci kuponów obok numeru startowego.

Pakiet jaki otrzymałem od adidas Polska zawierał sporo dodatków (koszulkę techniczną, przedmaratoński masaż oraz grawerowanie medalu). Koszulka była do dobioru tuż przy rejestracji. Ku mojemu rozczarowaniu odbierano też bawełniane koszulki finishera :(

Co ciekawe pakiet startowy nie zawierał wielu broszur i informacji o biegu. Należało sobie samemu skomponować potrzebne materiały.

Poza tym organizatorzy i sponsorzy zadbali o wiele miejsc do fotografowania. Duże fototapety mapki trasy, ubiegłorocznego rekordzisty świata czy zdjęć z poprzednich edycji zachęcały do uwieczniania się na ich tle.

Mi najbardziej podobała się koncepcja 5 faz biegu maratońskiego przygotowanego przez adidasa.

Nie zabrakło premier. Najbardziej widoczną była nowa linia naturalnego firmy adidas nazywana adiPure.

Koncepcja zaprezentowana przez głownego sponsora biegu zakłada stopniowe przechodzenie na bieganie ze sródstopia.

Najbardziej amortyzowanym modelem jest Motion przypominający nieco ClimaCool Ride. Najbardziej minimalistycznym jest adapt. Przyznam, że po jego dotknięciu modelu zastanawiałem się jak w tym można w ogóle biegać.

Kilkukrotnie udawałem się na stanowiska producentów, żeby sprawdzić ich wiedzę na temat oferowanych produktów. Zawsze otrzymywałem bardzo szczegółową, kompetentną informację. Najbardziej ujęli mnie ludzie z Garmina, którzy na poczekaniu wymienili baterię w starej 305.

Zawitałem również na stanowisko naszego jedynaka – maratonu łódzkiego. Stanowisko było dość skromne, ale nie odbiegało od innych maratonów.

Przeładowany ilością wrażeń około 18:00 dotarłem do hotelu. Chciałem się zdrzemnąć na jakąś godzinkę. Jednak kiepsko przespana poprzednia noc spowodowała, że obudziłem się o 4:00 rano (!). Ustawiłem więc budzik na 6:30, żeby nie spóźnić się na jutrzejszą atrakcję. Bieg śniadaniowy.

Podsumowanie

Polecam wszystkim biegaczom spragnionym nowości wizytę na takich targach. Często mamy możliwość obejrzenia produktów niedostępnych na polskim rynku lub jeszcze nie mających oficjalnej premiery. Ilość wystawców przyprawia o zawrót głowy. Mam jednak dla Was radę – zarezerwujcie sobie na to jeden dzień w Waszym kalendarzu. Uniknięcie ogromnych kolejek i skorzystacie ze wszystkich atrakcji.

Galeria

 


Komentarze facebook:

comments

to “Maraton w Berlinie – targi Berlin Vital”

  • drproctor Says:

    Targi czy też Expo to jest właśnie to coś, na co mi zazwyczaj czasu, w przypadku imprez wyjazdowych, brakuje (w przypadku miejscowych zresztą też). Nie to, żebym dotrzeć nie mógł, ale zawsze jakoś nie zdążę skorzystać ze wszystkich „atrakcji”. Inna rzecz, ze jakoś nie ciągną mnie te wszystkie gadżety, które wystawcy oferują, żeby tylko gawiedź do stoiska przyciągnąć…

  • michal Says:

    Bartek, u nas to możesz dostać co najwyżej ulotkę. W Berlinie ten marketing jest inny i to właśnie starałem się pokazać.

  • Adam Says:

    Z opisu wygląda mega fajnie i mega profesjonalnie. Ciekawe, czy i kiedy się czegoś podobnego doczekamy.

Skomentuj

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.