Pokaż, ile miejsca bieganie zajmuje w Twoim życiu!

Od kilku tygodni na profilach zaprzyjaźnionych biegaczy trwa akcja pokazywania ile miejsca zajmuje nasz ulubiony sport w życiu. Pokazujemy nasze domowe pielesze szukając w nich śladów biegania.

Swoją podróż rozpoczynamy w przedpokoju – zwykle na wycieraczce po lewej stoi tu co najmniej jedna para butów biegowych. Tym razem można podziwiać model Asics GT-2170 od hrmax.pl jaki obecnie testuję.

Jeśli pojawia się kolejna para to zwykle kończy się upomnieniem ze strony żony i przenoszone są do stojącej po prawej stronie szafie.

Idąc dalej w lewo trafiamy na małą pralnie. Na pozór nie ma tutaj nic, ale uważny czytelnik dostrzeże suszący się pasek pulsometru. Tym razem ubrań na umieszczonych na podsufitowej szuszarce nie dostrzeżecie.

W łazience – też na pozór śladów biegania nie ma. Po otwarciu szuflady dostrzegamy sudokrem (idealnie działający przeciw obtarciom – używany głównie zimą i podczas zawodów), tłusty krem (do ochony przed mrozem twarzy), wazelinę kosmetyczną (do ochrony ust) oraz maść chłodzącą.

Nieco dalej są ślady przeszłych kontuzji – maści przeciwzapalne. Mam nadzieję, że nie będę musiał sięgać po zgromadzony tu arsenał.

W pokoju córki jedyną okołobiegową pamiątką jest piłka fitness.

W sypialni bieganie zajmuje najwięcej miejsca. Dwie półki szafy są pełne ubrań, sprzętu biegowego (bidony, saszetki) oraz rehabilitacyjnego (kolczaste maty, kijek).

Wiosną ze zdziwieniem stwierdziłem, że ilość technicznych koszulek biegowych jest przeogromna. Póki co jednak żadnej z nich nie wyrzuciłem.

Poniżej biegowego magazynu znajduje się jeszcze plecak Salomona.

Wędrując dalej w salonie napotykamy na witrynkę na pozór nie mającą nic wspólnego z bieganiem. Dopiero po otwarciu drzwi zauważamy literaturę branżową.

Nieco dalej w jednej z  trzech czerwonych szafeczek znajdziemy sprzęt elektroniczny:

Garmin 310XT, odtwarzacz mp3, słuchawki oraz testowanego miCoacha.

Po drugiej stronie salonu w niepozornej szafce mieści się moje archwum miesięcznika bieganie

oraz teczka z numerami startowymi.

Na wyższej pólce znajduje się blaszane pudełko wypełnione po brzegi medalami z zawodów.

Zmierzając dalej obok kanapy widzimy beret do ćwiczeń stabilizacyjnych używany przez żonę jako podnóżek do karmienia córki.

W kuchni jedynym śladem biegowych specjałów są izotoniki schowane w cargo.

Właściwie na tym można zakończyć podróż po mieszkaniu i powiedzieć, że moje bieganie jest uporządkowane. Wcale nie zajmuje dużo miejsca. Gdyby nie zajrzeć do komórki lokatorskiej…

W środku znajduje się pokaźna kolekcja butów biegowych. Mam ich znacznie więcej niż cywilnych butów.

Jedynie dwie pary zasłużyły już na emeryturę – Nike Zoom Vomero 3 (przetarty zapiętek) oraz Brooks Glycerin 8 (ze względu na pokaźny kilometraż przekraczający 1300km). Nie mam ich sumienia wyrzucić a wyjeżdżając do rodzinnego domu zapominam zabrać je ze sobą.

Reszta jest gotowa do pokonywania kolejnych kilometrów.

Podsumowując na pierwszy rzut oka jestem normalnym niedzielnym biegaczem. Nie obnoszę się z medalami, butami, sprzętem. To jednak pozory – wszystko jest skrzętnie pochowane przed oczyma moich gości. Dziękuje za uczestnictwo w tej witrualnej wycieczce :)


Komentarze facebook:

comments

to “Pokaż, ile miejsca bieganie zajmuje w Twoim życiu!”

Skomentuj

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.