Powrót porcelanowego biegacza

Przedwczoraj, po raz pierwszy od 1,5 miesiąca wyszedłem pobiegać. Umówiłem się trenerem na wspólne bieganie – niestety zaspał. Pozostało biegać więc po swojemu. Może kiepsko technicznie, ale do przodu.

źródło: http://www.petapixel.com/2012/02/13/epic-action-photos-of-porcelain-figurines-shattering-against-the-ground/

Zamiast radości z pierwszego od długiego czasu treningu dopadły mnie przemyślenia. Tych powrotów w ostatnich latach było dużo.  Za dużo. Średnio raz na jakieś 7 miesięcy coś mnie dopada. Długa, powolna rehabilitacja oznacza stratę miesięcy treningów przez które ciężko wypracowana forma ucieka… To co jeszcze chwilę temu było takie łatwe nagle staje się trudne i męczące. Trzeba więc kolejny raz przebrnąć przez ten frustrujący okres. 

Znowu więc zakładając buty zastanawiam się ile potrwa ten stan aktywności fizycznej. Co tym razem mi się stanie?  Która porcelanowa część zawiedzie?

Po każdej kontuzji dowiaduję się więcej o sobie, lepiej wyczuwam moment przetrenowania. Staram się wyciągać właściwe wnioski z moich porażek. Nadal nie mam jednak pewności co robić by biegać bezkontuzyjnie.

Jeśli teraz po współpracy z trenerem okaże się, że znowu historia zatoczy koło, chyba trzeba będzie zmienić podejście do mojego biegania. Będzie czas aby porzucić ambitne wyzwania bicia rekordów życiowych. Biegać wyłącznie delikatnie bez planów, temp, gadżetów elektronicznych. Czy wtedy nadal byłoby to bieganie, które kocham? Mam nadzieję, że nie będę musiał tego sprawdzać.

Tymczasem po raz kolejny spróbuję zmierzyć się ze swoimi słabościami i pobić kolejną życiówkę. Do zobaczenia na ścieżkach biegowych i na zawodach!


Komentarze facebook:

comments

to “Powrót porcelanowego biegacza”

  • Ava Says:

    Podpisuję się po Twoim postem obiema rękami no i trochę smutno mi się zrobiło, bo jak wiadomo mam podobnie :) To niesprawiedliwe że inni mogą tyle biegać (nawet starsi) i nic ich nie trapi, a niektórzy muszą się ze sobą cackać jak z jajkiem. No mi własnie dlatego cele poprawiania życiowek trochę zeszły na drugi plan, aczkolwiek nadal mam z biegania ogromną przyjemność. W końcu jestem amatorką a nie zawodniczką :) Szczerze Ci życzę żebyś cały ten rok przebiegał bez kontuzji i dobrymi wynikami :)

  • michal Says:

    Ava, podobno są dwa typy biegaczy: Ci z kruchego tworzywa, których dopadają drobne, łatwo wyleczalne kontuzje i Ci o końskim zdrowiu, którzy jak przychodzą z urazem to trudno ich wyleczyć. Więc w tej biedzie bardziej od innych uważamy na siebie.
    Dzięki za życzenia :) Chciałbym, żeby się spełniły.

  • hankaskakanka Says:

    Gorąco Ci życzę wielu sezonów bezkontuzyjnych i radochy z biegania :)

  • ZielonaMila Says:

    Trzymam kciuki za wytrwałość w treningu. Pozdrawiam

Skomentuj

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.