Maraton S03 odcinek 5 – mocny krok w nowy rok

Po świątecznym lenistwie postanowiłem wziąć się za siebie. Treningi uciekają mi między palcami a czasu do maratonu coraz mniej. Nie zastanawiam się za bardzo nad tym co minęło. Na analizy przyjdzie czas po starcie maratońskim.

źródło: http://www.osuch.edu.pl/

Wtorek, 28 grudnia 2010 – Ergo trening nr 36

źródło: http://www.facebook.com/ErgoSklep

Tym razem cała grupa zdecydowała się pobiegać trudniejszą trasą. Jak wszyscy to i babcia:) Było dość ślisko. Obawiałem się szczególnie wywrotki na zbiegach i pilnowałem ogonów. Gdy trasa stawała się bardziej płaska doganiałem grupę i miałem okazję porozmawiać oczywiście na tematy biegowe, głównie z Jankiem. Muszę przyznać, że gdyby robić te wszystkie cztery podbiegi na 100% możliwości byłby to naprawdę mocny trening. Mimo lekkiego zmęczenia zrobiłem jeszcze swoje 8 przebieżek po 100m. Na koniec mogłem polecić koledze mój zegarek Forerunner 310xt potwierdzić i zaprzeczyć kilku przeczytanym opiniom. Wymiana doświadczeń to nieodłączna część wspólnego biegania.

Na koniec zdecydowaliśmy się na fotkę po bieganiu, bo takiej nie było.

źródło: http://www.facebook.com/ErgoSklep

Środa, 29 grudnia 2010 – suplementacja

Po wczorajszym bieganiu mocno dokuczały mi kolana. Skoro samo nie przechodzi trzeba trochę im pomóc. Długo szukałem środków z zawartością Siarczanu glukozaminy i siarczanu chondoityny – dwóch najskuteczniejszych substancji. W końcu po analizie składu wielu leków znalazłem ten, który zawiera je obie i nie kosztuje majątku. Mój typ to Doppel Hertz aktiv na stawy. 30 tabletek za niecałe 20 zł. Starcza na pół miesiąca, bo bierze się 2 tabletki dziennie. Mam nadzieję, że pozwoli to kontynuować treningi.

Czwartek,  30 grudnia 2010 – Kross A – 25 minut

To był mój pierwszy aktywny kros. Warunki jak to w zimie nie były sprzyjające. Pierwsza próba wykonania okrążenia po starej trasie okazała się wręcz niemożliwa. Śliski zbieg nie pozwalał na jakikolwiek bieg a jedynie na walkę o utrzymanie równowagi… Szybko opracowałem inną trasę, trochę bardziej przysypaną śniegiem.  Tym razem udało się po niej już biegać. Zacząłem trochę zbyt szybko. Potem w książce doczytałem, że pierwsze pętle powinny być wykonywane jako pasywne krosy. Aktywne krosy to bardzo męczący fizycznie i psychicznie trening. Nie dość, że każde kolejne okrążenie powinno być szybsze od poprzedniego to na tyle wolne, żeby móc kolejne pobiec szybciej. Mi udawało się utrzymać coraz szybsze tempo na każdym kolejnym kółku. Okazało się, że najmocniej pracował mi kręgosłup. Z każdym kolejnym kółkiem czułem, że nie mogę z siebie wykrzesać więcej przez dziwne napięcie mięśni. Na 6 okrążeniu kręciłem się w okolicach 5:00/km, ale moje samopoczucie było kiepskie. Czarę goryczy przelał rozwiązany but. Dokończyłem kółko nie robiąc przerwy na jego zawiązanie. Potem  przeszedłem do marszu (4 minuty) i po wypoczynku zrobiłem 2 km truchtem.

Kilka odpuszczonych pasywnych krosów i okazało się, że poniosłem porażkę na trudnym treningu. Na moje usprawiedliwienie mam jedynie to, że był to taki pierwszy trening w życiu.
 Po tym mocnym bieganiu czułem dolegliwości w kolanach :(

Sobota, 1 stycznia 2011 r. – Lenistwo

Co prawda bal sylwestrowy był bardzo kameralny i lekko zakrapiany alkoholem, ale nie zrobiłem w nim treningu. To był dzień miłego lenistwa :)

Niedziela, 2 stycznia  2011 – WB – 22km

Pogoda była bardzo niewdzięczna. Niska temperatura oraz wiatr więc temperatura odczuwalna oscylowała wokół -12 stopni. Nieco wystraszyłem się, że na tak długiej trasie przewieje mnie. Stąd pomysł dołożenia na górę trzeciej warstwy. Jak za chwilę się miało się okazać to nie był najlepszy pomysł… Zacząłem mocno – pierwsze kilometry w 5:45 potem udało się wreszcie wskoczyć w pożądane tętno. Czułem się niesamowicie mocno. Mimo kiepskiej nawierzchni, wiatru tempo było cudowne. Jedyny minus tego biegu to przegrzanie już na 4km. Po raz pierwszy spotkało mnie coś takiego w zimie. Kapiący spod czapki pot to niecodzienne wydarzenie o tej porze roku… Na szczęście chwilę dalej atak gorąca minął a ja mogłem się cieszyć biegiem.

Do 12km biegłem znaną dość płaską trasą, potem pobiegłem 4,5km okrążenia. Jako, że jest pofalowana to po pierwszym podbiegu wypadłem z nieco z tętna i musiałem zwolnić. Każdy kolejny kilometr był już walką z rosnącym zmęczeniem i tętnem. Kalkulowałem w głowie, że wystarczą mi jedynie 2 okrążenia. Mój procesor matematyczny chyba jednak wyłącza się w biegu… Potrzeba było 2,5 okrążenia do przebiegnięcia wyznaczonego dystansu.

Był to solidny trening mimo nienajlepszej nawierzchni i pogody. Widać było symptomy rosnącej formy. Można jeszcze podsumować bieg zdrowotnie. Ścięgno wytrzymało, kolano również. Z niemiłych niespodzianek – to bolący kark oraz liczne obtarcia…

Podsumowanie

Tym razem 3 przebiegnięte treningi 41.20km. Mogę być zadowolony z tempa treningów, mniej jeśli chodzi o formę na krosach. W następnym tygodniu przyłożę się mocniej do treningów.


Komentarze facebook:

comments

to “Maraton S03 odcinek 5 – mocny krok w nowy rok”

  • zinow Says:

    Gratulacje, że w ogóle zrobiłeś krosy A. Ja odpadłem w tych warunkach i zamieniłem je na szybsze bieganie po płaskim 

Skomentuj

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.