Pływanie – moja rehabilitacja

Ostatni raz na basenie byłem pewnie jakieś 2 lata temu. Dzięki nauce pływania na studiach mam mgliste pojęcie na ten temat. Musiałem więc odświeżyć zapomniane umiejętności. 

W porannych godzinach na basenie można spotkać wyłącznie osoby pływające co najmniej dobrze. Ja ze swoimi umiejętnościami pozwalającymi na pokonanie na początku 0,5 basenu grzbietem odstawałem znacznie od grupy. Miało to też dobre strony – dzięki mojej nieporadności mogłem na tor dla siebie :)

Przez trzy tygodnie doszedłem do formy pozwalającej mi przepłynięcie 2 basenów grzbietem. Dolegliwości nadal występowały lekko nasilając się w miarę treningów. Nie wiem czy jestem dobrze przygotowany do powrotu, mam duże obawy…

Poniżej krótki raport z moich treningów

1. 13.10 środa – po wczorajszych zakupach w Decathlonie uzbrojony w nowe gacie, okularki i czepek wybrałem się na poranne pływanie. Wybrałem basen Foka na Esperanto. Za 110zł mam możliwość pływania 11 razy po 45 minut lub 10 razy po 60 minut. W godzinach 6:00-8:00 w tygodniu i przez cały weekend obowiązuje promocja 90 minut w cenie 60. Sam basen jest odnowiony i zadbany. Pływanie grzbietem stanowiło dla mnie duży wysiłek. Jedyne na co było mnie stać to pływanie pół basenu pracując samymi nogami drugie pół przepływałem normalnie. Wszystko kończyło się potworną zadyszką i długim odpoczynkiem.  Na dodatek pod koniec mojego "pływania" zabolało mnie ścięgno.  Patrząc na moją kiepską wydolność i umiejętności wymyśliłem określenie mieszane sztuki pływania. Pod koniec dnia dopadł mnie bardzo intensywny ból który mógłbym określić na 7/10. Przykładanie lodu i maść przeciwzapalna okazała się niezbędna.

2.15.10 piątek – Z formą jakby nieco lepiej nadal jednak na koniec dnia dokucza mi ból ścięgna lżejszy niż poprzednio, ale to nadal 4/10 Przykładam lód i mam nadzieję, że będzie lepiej.

3. 17.10 Niedziela – Nareszcie przepłynąłem 3/4 basenu.  Zgodnie z planem dołożyłem aqua jogging. Pierwsze doświadczenia były ciekawe. Przede wszystkim aby móc efektywnie biec należy się pochylić; brak butów zapobiegających ślizganiu się stóp wymusza lądowanie na śródstopiu; mocna praca rąk znacząco poprawia tempo biegu.  Mi przypomina to chi-running. Ludzie dziwnie się przyglądają jak biegam w wodzie. Niewielkie dolegliwości wystąpiły pod koniec dnia 2/10, ale nic z tym nie robiłem.

4. 19.10 Wtorek – Pływam bez większej zadyszki 3/4 basenu,  kolejne 10 min joggingu i naprawdę wręcz niezauważalny ból na koniec dnia 1/10. Nie muszę dodawać, że byłem z tego powodu bardzo zadowolony.

5. 21-22.10 Czwartek – Piątek spędzone za biurkiem a mimo to ścięgno nie dawało mi spokoju. Ból oceniam na 5/10

6. 24.10 Niedziela – 40 min pływania – 15 minut biegania lekkie dolegliwości 2/10. O dziwo lepiej pływałem pod koniec. Byłem jakiś bardziej rozluźniony i pływałem płynniej, bez większego wysiłku. Muszę te uczucie przenieść na kolejne pływanie.Lepiej pływało mi się na koniec

7. 25.10 – Poniedziałek – Wizyta u ortopedy, na którą czekałem z wielką nadzieją. Doczekałem się upragnionego zdania: Może Pan wracać do aktywności fizycznej. Ortopeda zwrócił mi moją uwagę na zapiętek buta – musi być miękki i elastyczny tak aby nie podrażniać ścięgna. Dodatkowo zalecienie stosowania maści przeciwzapalnej w wypadku odczuwania bólu. Podobno jeśli nie leczy się takiego stanu zapalnego zmniejsza się ukrwienie Achillesa co czyni kontuzję częstszymi.

8. 26.10 – Wtorek  – Pływanie po 2 długości basenu zakończone 20 min biegania. Udało mi się uchwycić tą specyficzne rozluźnienie jakie towarzyszyło mi w niedzielę. Można powiedzieć, że wreszcie są namacalne efekty treningów. Pod koniec dnia usiłowałem rozciągnąć ścięgno na schodku. Niestety po tych ćwiczeniach odczułem większy ból ścięgna 6/10. Przyłożyłem lód i smarowałem maścią przeciwzapalną.

9. 28.10 – Czwartek – Ostatnie pływanie przed powrotem poświęciłem w większej części na aqua jogging (30 minut). Czekam na debiut na twardej nawierzchni z nadzieją i obawą czy moje dolegliwości 4/10 pozwolą mi na trening.


Komentarze facebook:

comments

Skomentuj

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.