Zapalenie przyczepu ścięgna achillesa – historia cz. 3

Ta historia ciągnie się już bardzo długo, a wygląda na to, że trylogia nie wystarczy do opisania całej historii. Chciałbym móc już założyć strój, biegowe buty i solidnie się zmęczyć. Na razie pozostaje mi szukanie substytutów biegania. Ale po kolei.

Wizyta u ortopdedy

W trakcie wizyty kontrolnej mimo kiepskiego samopoczucia i braku wiary w skuteczność terapii ortopeda stwierdził "brak objawów klinicznych". Ścięgno może jeszcze mi trochę dokuczać a na pełny wynik fizjoterapii należy poczekać jeszcze tydzień. Potem mogę rozpocząć aktywność od pływania. Zalecane style: grzbietowy i dowolny(kraul). Zakazany styl klasyczny czyli popularna żabka. Czas aktywności na początku nie powinien przekraczać 30 minut. Po dwóch tygodniach ćwiczeń – wizyta kontrolna.


Maszeruję kibicuję

Znowu nie mogłem uczestniczyć w imprezie. Poprzednim razem miałem kibicować maratończykom teraz start w tej inicjatywie mi przepadł. W zamian za to świętowanie World Walking Day przenieśliśmy z żoną do Kampinosu. Zaparkowaliśmy w okolicach szpitala w Dziekanowie Leśnym i uzbrojeni w kijki ruszyliśmy w trasę. Planowaliśmy przejść dystans około 10km – skończyło się na ponad 20km. Trasa wiodła podobnie do mojej sierpniowej wycieczki biegowej za wyjątkiem odcinka od pomnika Jeżyków gdzie udaliśmy się zielonym szlakiem do rozwidlenia z czarnym szlakiem, którym dotarliśmy do cmetarza Palmiry.

Wysiłek Nordic Walking był dla mnie przyjemny i praktycznie niemęczący tętno oscylowało wokół 108/uderzeń na minutę mimo energicznego marszu. Czas zrobił swoje i od 15km stopy dość mocno zaczęły boleć. Niewiele później wzięliśmy kijki do rąk i rozpoczęliśmy normalny marsz.

Ja w międzyczasie odkryłem nowe możliwości mojego forerunnera. W menu GPS można znaleźć ustawienie back to start. Po dość długiej chwili ukazuje się wyrysowana mapka przebytej trasy. Zmieniając ustawienia za pomocą strzałek można przejść w tryb kompasu wskazującego właściwy kierunek, odległość do startu w linii prostej oraz szacowany czas dotarcia. Sympatyczny dodatek na długie wybiegania po lesie.

Gdy po ponad 3 godzinach marszu żona ujrzała znajomą ścieżkę ruszyła bardzo szybkim marszem. Po chwili przeszła do truchtu (a podobno nie lubi biegać). Chwilę dotrzymywałem jej kroku a potem skusiłem się na krótkie truchtanie. Nie było to rozsądne z mojej strony. Ścięgno od razu zaczęło mnie boleć.

Wieczorem musiałem wrócić do okładów lodowych i smarowania maścią przeciwzapalną. Mam nadzieję, że po kilku dniach mi przejdzie.

Plany na kolejny tydzień

Odpoczynek, ale aktywny. Codzienne ćwiczenia – wspięcia na palce, rozciąganie łydki i ścięgna Achillesa.


Komentarze facebook:

comments

to “Zapalenie przyczepu ścięgna achillesa – historia cz. 3”

Skomentuj

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.