Zapalenie przyczepu ścięgna achillesa – historia cz. 2

Zamiast porannych treningów miałem poranną fizjoterapię. Przez dwa tygodnie miałem 10 zabiegów. Moje samopoczucie wahało się od pełnej radości (nareszcie nie boli) do załamania (jest tak samo źle jak przed zabiegami).

Dziennie spędzałem około 30 minut na następujących zabiegach:

Laseroterapia

Do zabiegów fizykoterapii używa się lasera małej mocy (zwykle z zakresu światła widzialnego i podczerwieni). Na skutek jego promieniowanie nieznacznie wzrasta temperatura naświetlanego miejsca – o mniej niż 1stopień Celcjusza.
Spektrum działania lasera jest dość szerokie i wpływa na:

  • poprawę mikrokrążenia, zwiększenie przepływu w wyniku rozszerzenia naczyń, 
  • wzrost syntezy ATP i poprawę metabolizmu tlenowego komórek,
  • zwiększenie się nowotworzenia naczyń krwionośnych (neoangiogeneza),
  • zwiększenie syntezy prostaglandyn (PGE1, PGE2, PGF2) i endorfin co daje efekt przeciwzapalny,
  • przyspieszenie procesu gojenia ran poprzez pobudzenie proliferacji fibroblastów do produkcji kolagenu i poprawę rewaskularyzacji,
  • pobudzenie wchłaniania obrzęków,
  • stymulację systemu odpornościowego poprzez wpływ na poziom limfocytów T i B.

Same naświetlanie odbywało się w dwóch etapach. Najpierw miejscowo kilkadziesiąt sekund na najbardziej bolące punkty. Następnie za pomocą "skanera" naświetlanie większej powierzchni przez 8 minut.

Podczas zabiegu pacjent jest zabezpieczany specjalnymi okularami, tak aby nie doprowadzić do uszkodzenia wzroku. Same naświetlanie są bezbolesne, wręcz niewyczuwalne.

Źródło: http://www.chinmed.com/praktyka/prakt_art/laseroterapia_biostymulacyjna.htm

Krioterapia miejscowa

Do zabiegów tego typu używa się zwykle ciekłego azotu o temperaturze około -80 stopni Celcjusza. Obniżanie temperatury ciała ma działanie przeciwbólowe oraz poprzez zmniejszenie krążenia krwi łagodzi stan zapalny.

Krioterapia w moim wypadku była aplikowana przez około 2-4 minuty do czasu wystąpienia lekkiego bólu lub mocnego szczypania.

Efekty fizjoterapii

W moim wypadku nie zaobserwowałem skokowej poprawy stanu ścięgna. Zdarzały się lepsze i gorsze dni. Podobno na ostateczny efekt laseroterapii trzeba będzie czekać około tygodnia od zakończenia naświetlań. W następnym tygodniu wybieram się do ortopedy. Pewnie dostanę skierowanie na USG i przekonam się o efektach na własne oczy.


Komentarze facebook:

comments

to “Zapalenie przyczepu ścięgna achillesa – historia cz. 2”

Skomentuj

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.