Kalenji Pas na Maraton – test

Pas do przenoszenia napoi to niezbędnik – szczególnie na cieplejsze dni i dłuższe wybiegania. Można sobie radzić bez niego, ale trzymanie izotonika w ręku uważam za bardzo niewygodne. Innym wyjściem jest bieganie dystansu na  trasie liczącej kilka okrążeń i zostawienie butelki na początku okrążenia. Ma to jednak również wady. Butelkę ciężko odnaleźć, szczególnie w głębokiej trawie, lub też może gdzieś zniknąć…

Moim ideałem jest pas o kilku małych butelkach. Nie lubię dźwięku i uczucia bulgoczącego napoju. Do tego powinien mieć wododporną kieszeń na telefon i drobne przedmioty na przykład klucze. Na dodatek na najdłuższe trasy przyda się miejsce na włożenie czegoś do jedzenia.

Jak na tle tych wymagań wypada pas sprzedawany przez Decathlon pod marką Kalenji? Moim zdaniem całkiem nieźle.


Pas

Pas jest dość szeroki i regulowany za pomocą zapięcia na rzep. Po odpowiednio mocnym zaciśnięciu nie zsuwa się w trakcie biegu. Jego przewiewność jest znikoma (nieliczne elementy z siateczki), ale wynika to ze sposobu mocowania bidonów.

Bidoniki

Pas składa się z 4 bidonów o pojemności 125ml, przyczepianych za pomocą rzepów (!) do pasa. Te mocowanie ma swoje zalety jak i wady. Przede wszystkim można w umieścić bidony tam, gdzie jest nam wygodnie. Dodatkowo mamy możliwość w trakcie biegu po prostu odczepiać bidony od pasa, zamiast wydobywać je z trudem z mocno  trzymających uchwytów. Wada jest jedna – możliwość zgubienia buteleczki.

Kieszeń

Z zewnątrz posiada zamek i można tam schować klucze. trochę niżej ulokowane są trzy szlufki o szerokości niewiele większej niż długopis. Do czego mogą się przydać – nie mam pojęcia… Po otworzeniu zamykanej na rzep kieszeni na górnej jej części znajduje się miejsce na wpisanie swoich danych – tak na wszelki wypadek. Kieszeń pod spodem ma niewielkie wymiary 10×5 cm. W środku jest jeszcze cieniutki pasek, który można przełożyć na zewnątrz. Jego zastosowanie też jest dla mnie zagadką…

Cena

Jego koszt to 59,99zł co czyni go jednym z najtańszych, o ile nie najtańszym pasem na rynku.

Test

Zacznę od tego, że jego przymierzenie w sklepie jest niemożliwe. Buteleczki są przytwierdzone do pasa za pomocą plastikowych plomb. Więc kupujemy w ciemno :(

 

Miałem go na sobie podczas około 10 wybiegań. Pierwsze uczucie po starcie jest nieciekawe. Nie dość, że waży się więcej to bezwładność buteleczek daje znać o sobie.  Zwykle po 500m przyzwyczajam się do tego uczucia.

Domyślam się, że szukacie tu informacji czy dziwne zaczepy buteleczek się sprawdzają. Otóż tak. Mimo "skrzeczenia" rzepów w trakcie biegu odczepiają się niezwykle rzadko. Mi upadek bidonów zdarzył się dwukrotnie podczas jednego z biegów. Myślę, że wynikało z niestarannego ich przypięcia. Ważne aby przylegały do pasa całą powierzchnią rzepa.

Wyjmowanie butelek z zaczepów jest dość trudne i nie potrafię tego zrobić jedną ręką. W razie trudności można po prostu oderwać bidon i napić się.

Buteleczki są zgodne z deklarowaną pojemnością, choć aby nalać tam równe 500ml trzeba tankować "pod korek". Największą wadą dla mnie jest ich ustnik. W dobrych napojach izotonicznych można go zablokować w dwóch pozycjach (otwartej i zamkniętej). Tutaj istnieje jedynie możliwość zamknięcia go. Po otwarciu magicznie korek się zamyka. To powoduje, że picie jest możliwe prawie wyłącznie poprzez ściskanie bidonu. Próbowałem zamienić ustniki wykorzystując butelki z izotonikami. Niestety mają one inne gwinty.

Do zasuwanej na zamek części kieszonki wkładam zwykle klucze, a do jej wewnętrznej części telefon.

Jeśli liczycie na dodatkowe miejsce na coś na ząb to możecie mieć problem, bo właściwie nie ma gdzie tego włożyć. Można wetknąć coś za pas, ale po kilku kilometrach obtarcia spowodowane przez taki wynalazek. Jedynym bezpiecznym miejscem jest włożenie przedmiotu pomiędzy dwie części przy rzepie regulującym długość. Wypróbowałem to rozwiązanie kilkakrotnie na bananach i się sprawdziło :)

Co do jego oddychalności to nie należy się spodziewać cudów. Szeroki i gruby pas z nielicznymi siateczkami powoduje, że ciało poci się pod nim dość mocno. Nie polecam zakładania go na gołe ciało. Zdecydowanie lepiej założyć go na spodenki/koszulkę. Nie powoduje on właściwie obtarć. Jedynych odparzeń dorobiłem się zakładając go nieprzemakalną kieszonką z tyłu.

Podsumowanie

W praktyce ten pas oceniam na czwórkę z minusem. Podoba mi się jego cena, możliwość regulacji położenia bidonów, szeroki i miękki materiał z jakiego został zrobiony. Co do pojemności to na tle innych pasów ma dość dużą kieszonkę. Dla mnie okazała się ona zbyt mała. Do wad należy zaliczyć niepewne trzymanie się bidonów i sposób ich automatycznego zamykania.


Komentarze facebook:

comments

to “Kalenji Pas na Maraton – test”

  • Midi Says:

    Te szlufki nie są na długopis, tylko na żele energetyczne :)
    Mam inną wersję pasa Kalenji i mogę mu zarzucić taką przykrą rzecz, że trochę niszczy koszulki po dłuższym użytkowaniu – wycierają się, "mechacą" w miejscu noszenia pasa. Oczywiście nie po 1-2 biegach, ale po 7-8 to już widać wyraźnie. Niby nie jest to problem, koszulka i tak "działa", ale trochę dziadowsko to wygląda potem, jak się ją zakłada bez pasa…

  • michal Says:

    Możesz podać przykładowe żele, które wejdą w te szlufiki? Ja próbowałem dobierać w sklepie i żaden nie chciał tam wejść :(

  • Midi Says:

    Te, które są w plastikowych tubkach, a nie takich foliowych saszetkach, powinny wchodzić, np.snacki Nutrenda itp., ale chyba xenofity też się mieszczą (o ile te szlufki są z gumy?…). 

  • drproctor Says:

    Mocowanie butelek na rzepy ma jeszcze jedną wadę – rzep ma to do siebie, że po jakimś czasie się zużywa. Dlatego ja zdecydowałem się na pas Adidasa (cena zbliżona) z czterema bidonami 125 ml wszytymi na stałe. Niestety zapinany na rzep. Wadą mojego pasa jest też bardzo mała kieszonka – telefon się zmieści, ale wtedy na coś na ząb miejsca już nie wystarczy.

  • Mateusz z run.blog.pl Says:

    Mam 600 ml bidon Salomona przymocowywany do pasa z kieszonką. Dałem za niego 50 zł w promocji. Daje radę, chociaż na maraton bym go nie zabrał.
    A nie zastanawiałeś się czy punkty żywieniowe nie wystarczą? Mi przez pierwsze 35 wystarczył powerade i woda w gąbkach. Potem zabrałem z punktu całą butelkę :)

  • michal Says:

    Mi też się wydaje, że podczas maratonu wystarczy mi to, co będą oferować organizatorzy. Gdyby co, można liczyć na punkt odżywek własnych. Domyślam się, że na 35km maratonu, nawet strój waży tonę. Recenzję pisałem raczej pod kątem długich wybiegań.

  • Zdun95 Says:

    Witam! wiem, że nie piszę w tym temacie jednak mam prośbę. Czy mógłby mi pan podać swój adres e-mail? Chciałbym panu zadać parę pytań nt. pulsometru beurer pm 55. Pozdrawiam.

  • michal Says:

    Proszę o komentarze w tekście testu. Przecież chodzi tu o wymianę naszych doświadczeń :)

  • michal Says:

    Po niecałym roku użytkowania jedna z butelek rozszczelniła się. Na szczęście można dokupić dwie dodatkowe wraz z rzepami. Cena takiego zamiennika jest dość wysoka – 19,99 zł. Mimo oczywistych oporów zdecydowałem się na jej zakup.

    Istnieje więc możliwość rozbudowania pasa o dodatkowe bidony zwiększając nieco jego pojemność,

Skomentuj

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.