sie 22 2010

Upadek – XI tydzień przygotowań

Miało być tak pięknie  – powrót do biegania, mocne regularne treningi. Zamiast tego jest kontuzja i kolejna przerwa. Mój upragniony maraton oddala się coraz bardziej o Warszawie mogę zapomnieć. Świeci iskierka nadziei na przesunięte Dębno…

Więcej


sie 15 2010

Powrót – X tydzień przygotowań

Spadł mi kamień z serca – dosłownie i przenośni. Moje kłopoty z tętnem były wywołane przez błędnie działający pasek Forerunnera. Cały czas w głowie miałem cel – maraton w Warszawie. Przy dobrym treningu wierzę, że mogę nadrobić duże zaległości.

Jak to mawiają – co Ciebie nie zabije to Cię wzmocni.

Get the Flash Player
You need at least Flash 8 to see this event.

Więcej


sie 14 2010

Kalenji Pas na Maraton – test

Pas do przenoszenia napoi to niezbędnik – szczególnie na cieplejsze dni i dłuższe wybiegania. Można sobie radzić bez niego, ale trzymanie izotonika w ręku uważam za bardzo niewygodne. Innym wyjściem jest bieganie dystansu na  trasie liczącej kilka okrążeń i zostawienie butelki na początku okrążenia. Ma to jednak również wady. Butelkę ciężko odnaleźć, szczególnie w głębokiej trawie, lub też może gdzieś zniknąć…

Moim ideałem jest pas o kilku małych butelkach. Nie lubię dźwięku i uczucia bulgoczącego napoju. Do tego powinien mieć wododporną kieszeń na telefon i drobne przedmioty na przykład klucze. Na dodatek na najdłuższe trasy przyda się miejsce na włożenie czegoś do jedzenia.

Jak na tle tych wymagań wypada pas sprzedawany przez Decathlon pod marką Kalenji? Moim zdaniem całkiem nieźle.

Więcej


sie 8 2010

Przetrenowanie i badania – IX tydzień przygotowań

Byłem szczerze przerażony tym co zarejestrował Forerunner. Czyżbym tak potwornie przegiął z treningiem lub tempem wybiegań? A może zjada mnie coś od środka? Jakiś wirus czy coś gorszego? Czułem się jakbym przesiadł się z dobrej klasy samochodu do jakiegoś trabanta. Wszystko mnie bolało i męczyło. Więcej


sie 2 2010

Kryzys VIII tydzień przygotowań

Na początku tygodnia cieszyłem się z powrotu do biegania. Czułem siłę i moc w nogach. Sobota zwiastowała jakiś spadek formy, ale nie odebrałem tego jako chorobę. Finał miał miejsce podczas długiego wybiegania na koniec moje tętno wynosiło ponad 220. Przegiąłem z treningiem, wizja debiutu maratońskiego się oddala. Kolejny tydzień zajmie mi pewnie poszukiwanie źródła problemu :( Więcej