Klątwa maratońska – III tydzień przygotowań

Nie wiem czy ktoś rzucił na mniej jakąś klątwę? Jak tylko zacznę przygotowania do maraton miewam problemy zdrowotne. Wcześniej przyczyna była dla mnie jasna – ambitny amator marzący o debiucie. Tym razem mam świetny grunt pod trening, dobrane buty a zdrowie nie dopisuje.
Ten tydzień był walką głównie z samym sobą.

Wt, 22 cze 2010 5:56 (00:54:42)
1M jog, 3X1M fast, 1M jog

Kolejny tydzień rozpoczął się od bardzo chłodnego poranka. Niby świeciło słońce, ale wiatr był wręcz arktyczny. Odczucie chłodu szybko przeszło gdy tylko zacząłem biec. Szybko rozgrzałem się w truchcie. Wiem, że już wielokrotnie pisałem o tym, ale powtórzę jeszcze raz: Forerunner jest genialny na treningi gdzie mamy biec interwały.

Śr, 23 cze 2010 6:34 (00:49:12)
5M slow

Znalazłem błąd w programie przygotowań. Zamiast dystansu 6M, bo jak się okazało mimo tytułu był treningiem na 8,04km co odpowiada 5M. Myślałem, że to skleroza trenera jednak muszę zwrócić mu honor. Błąd jest w samym programie zaimportowanym ze strony runnersworld.co.uk.

Ponieważ obudziłem się dzisiaj trochę za późno było mi to na rękę…

Łydki stają się moim dużym problemem. O ile ze zrobieniem treningu nie mam problemu, jakoś się dogrzewają, to po treningu są ultra twarde. Rozciąganie nic nie daje a samodzielny masaż jest niewystarczający :( Muszę zdobyć ten kijek i wypróbować na sobie.

Pt, 25 cze 2010 6:07 (00:46:12)
1M jog, 3M steady, 1M jog

Przeżyjmy to jeszcze raz. Wreszcie po ponad tygodniu oczekiwania mogłem wyjść na trening słuchając koncertu Metallicy z Bemowa. Pierwsze wrażenia bardzo pozytywnie zaskakujące. Słychać publiczność :) Nareszcie nagrania z livemetallica.com brzmią jak koncertówka. Wróciły wspomnienia…

Do tego moja ulubiona pogoda na bieganie – 13 stopni i lekka mżawka, która chłodzi rozgrzane treningiem ciało. Forerunner miał problemy z odnalezieniem satelitów i lekko opóźnił mój start. Gdy już wystartowałem – odpłynąłem we wspomnienia koncertu. Ciężko było trenerowi utrzymać mnie w tempie. W miarę upływu czasu dostosowałem się do właściwego rytmu i po prostu płynąłem nie czując czasu ani zmęczenia. Takie chwile najbardziej lubię w bieganiu :)

So, 26 cze 2010 13:20
4M easy

W piątek wieczorem zrobiłem sobie porządny masaż obolałej łydki na zewnętrznym brzuściu znalazłem punkt, który mnie boli. Uciskałem dopóki mi starczyło cierpliwości i wytrzymałości. Przed południem oddałem łydkę w ręce mojej żony. Okazało się, że samodzielny masaż przyniósł rozluźnienie, ale bolący punkt nadal pozostał.

Chyba przeziębiłem się :( Moje gardło jest coraz bardziej czerwone a leki jakby nie pomagają mimo to niezrażony udałem się na trening. Było jakieś 25 stopni. Wstąpiła we mnie jakaś siła, która popchnęła mnie do biegu w tempie 5:00/km. Nie słuchałem narzekań Forerunnera, że trening miał być delikatny. Mimo upływu kilometrów – wręcz przyspieszałem. Dobiegłem zlany potem, ale bardzo dumny z siebie. W nagrodę na stole czekał pyszny obiad przygotowany przez babcię.

N, 27 cze 2010 8:27
9M slow

Infekcja została przez organizm przy wspomożeniu lekami oraz Beherovką więc nie było wymówki aby wyjść na trening. W uszach kolejny raz grał koncert Metallicy z Bemowa.

Oprócz treningu biegowego podczas długich wybiegań trenuję nawadnianie organizmu. Na półmaratonie nie byłem przygotowany na to ile powinienem pić w trakcie biegu. O mały włos nie skończyło to się zwrotką.Teraz mam już pas z buteleczkami (recenzja wkrótce) i popijam w trakcie treningu. Tym razem punkty zaplanowałem na 5km, 7,5km , 10km oraz 12,5km. Gdy nadejdą dłuższe treningi planuję również dołączyć odżywianie. Wszystko po to, żeby być dobrze przygotowanym na królewski dystans.

Początkowo bieg zacząłem w zadanym tempie, mimowolnie przyspieszając. Czułem ciężkość łydek nóg szczególnie prawej. Kilometry mijały, a trener coraz częściej mnie powstrzymywał przed galopowaniem. Zgodnie z planem nawadniałem się, ale nie miałem na to ochoty. Chlupotanie w żołądku nie jest przyjemne i warto to trenować. Po nawrotce tempo spadło a wiatr zaczął wiać w twarz. Spokojnie i bez większych problemów dotarłem do końca.

Plany na następny tydzień:

Muszę coś zrobić z bólem w lewej nodze. Mam do wyboru dwie drogi:

  • seperację z Gliceryną i zmianę na tydzień na Nike Pegasus Trial WR – wtedy okaże się czy problemem są buty
  • troskliwe zajęcie się nogą poprzez masaż, maści przeciwzapalne – może kryzys minie

Wybieram drugi wariant. Liczę, że uda mi się odpędzić stare demony.


Komentarze facebook:

comments

to “Klątwa maratońska – III tydzień przygotowań”

  • BoberPL Says:

    Ciężko z tymi łydkami. Nie wiadomo jak się ich pozbyć, tzn. ich bólu ;-)
    Kwestia czy grzecznie przed i po każdym treningu się rozciągasz – najczęstszy powód wszelkich kontuzji.

  • BoberPL Says:

    A rozciągasz się grzecznie przed i po każdym biegu? Kurczę, chciałbym pomóc, ale nie mam pojęcia, co Ci poradzić. Kijek powinien pomóc, ale przecież działa na tej samej zasadzie, co masaż.
    Na pewno nie biegaj na słońcu po nasmarowaniu nóg maścią rozgrzewającą – tyle z moich doświadczeń :-)

  • michal Says:

    Rozciągam się grzecznie. Wczoraj kupiłem 2 biblie Skarżyńskiego i dostałem autograf :) Zobaczę jakie ćwiczenia poleca nasz biegowy guru. Dzięki za radę – może faktycznie tu leży problem.

    Jest jeszcze jeden trop. Może mam krótszą prawą nogę i stąd te dolegliwości w prawej nodze…

Skomentuj

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.