W 100 dni do maratonu dla początkujących

Corocznie organizatorzy Maratonu Warszawskiego na 100 przed startem intensywnie zachęcają do uczestnictwa w tej imprezie. O ile jestem za promowaniem każdej formy aktywności ruchowej to kuszenie początkujących biegaczy na debiut po 100 dniach przygotowań uważam za szkodliwe.

Ja swoje bieganie na poważnie rozpocząłem rok temu po usłyszeniu reklamy Maratonu Warszawskiego w radio.

Marzenie o maratonie to jedno z wielu moich niespełnionych. Wymówek tych uzasadnionych i mniej mam całe mnóstwo, ilość pracy, pogoda, obowiązki,,,

Pod koniec tygodnia usłyszałem kolejną reklamę w radiu – że jest jeszcze dla mnie nadzieja :)
Do maratonu zostało 90 dni, a program jest na 100. Chcę bardzo spróbować.

Spełniłem kryteria programu zakładające bieg ciągły przez 40 min i rozpocząłem trening z ogromnym entuzjazmem i żelazną konsekwencją.  Trenowałem 3 razy w tygodniu ciesząc się  każdym przebiegniętym kilometrem. Teoretycznie byłem tym, któremu musiało się udać. Rzeczywistość szybko zweryfikowała te założenia…

Już po pierwszych treningach zaczęły się przytrafiać drobne dolegliwości i urazy: bardzo napięte łydki (twarde jak kamienie), obtarte stopy. Nie odstraszało mnie to, lecz mobilizowało do dalszego wysiłku. Wiadomo "im więcej potu na ćwiczeniach, tym mniej krwi w boju".

Dalej było tylko gorzej. Już po dwóch tygodniach doznałem zapalenia ścięgna achillesa, potem miałem jakieś naderwanie ścięgna podkolanowego, aż do bólu mięśnia piszczelowego. Zacząłem mieć problemy nawet z chodzeniem. Mimo wizyty u ortopedy nie uzyskałem tam żadnej pomocy. Czas nieubłaganie upływał a moje samopoczucie się nie poprawiało. Cały trening przypominał balansowanie na krawędzi wytrzymałości mojego ciała. Przygotowania zakończyły się dużym rozczarowaniem i odstawieniem biegania na boczny tor.

Na początku moich przygotowań do maratonu miałem wiele energii i pomysłów na wpisy. Szło mi niesamowicie dobrze, więc oprócz prowadzenia dziennika biegowego chciałem się pochwalić i podzielić sukcesami. Tak wszyscy lubimy sukcesy… Porażki już mniej, chociaż one nas uczą jak osiągnąć sukces, pozwalają wysnuć prawidłowe wnioski.

Jakie są więc te wnioski dla początkujących biegaczy? Nie szukać drogi na skróty, rewolucyjnych programów treningowych, które z kanapowca uczynią nas wyścigowego charta. 100 dni to potwornie mało jak na przygotowanie do takiej imprezy. Czym to grozi? Poważną kontuzją i zniechęceniem do biegania. Tak czułem się we wrześniu:

Bieg bez bólu – to było tak dawno, że zdążyłem o tym zapomnieć. Szkoda, że nie czułem tej lekkości kroku. Wtedy dopiero bieg jest przyjemnością. A tak powoli mijały mi metry i sprawiały wyraźny trud.

Jak widzicie nie poddałem się. Jeszcze jesienią zadebiutowałem w Biegnij Warszawo na 10km. Przebiegałem całą zimę i wystartowałem w Biegu Chomiczówki na 15km. Potem był wiosenny półmaraton i bieg na 10km. Teraz przygotowuję się do pokonania 42km i 195m i wierzę, że mnie tam zobaczycie.

Polecam wszystkim takie pełne rozsądku przygotowania do wielkiego debiutu w maratonie.


Komentarze facebook:

comments

to “W 100 dni do maratonu dla początkujących”

Skomentuj

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.