Zakupy biegowe Forerunner 310 XT HRM, Brooks Glycerin 8
Przygotowania do maratonu czas zacząć! Za 12 tygodni stanę się maratończykiem i spełnię jedno ze swoich marzeń,
Do tego aby się dobrze przygotować potrzebuję butów i motywacji. Poprzednie buty odeszły na biegową emeryturę. Za motywator do tej pory służył mi system Nike+, ale po obliczeniu jego kosztowności zrezygnowałem na rzecz pulsometru. Czas na nowości ![]()
Udałem się do niedawno otwartego sklepu biegowego o nazwie ergo. Tam po ponad godzinie rozmawiania, przymierzania, sprawdzania i drapania się w głowę wybrałem moje buty Brooks Glycerin 8. Pełną relację z tego wydarzenia obiecuję Wam zdać w najbliższym czasie, bo naprawdę warto się tam wybrać.
W pulsometrze doskwierała mi niemożność śledzenia dystansu i tempa biegu. Dodatkowo wymagało to ode mnie prowadzenia dzienniczka treningowego w Endomondo, bo dostarczona aplikacja dawała jedynie możliwość przeglądania postępu na jednym komputerze. Wiele zastanawiałem się nad zasadnością tego zakupu, ale w końcu się zdecydowałem na biegowy gadżet: Forerunner 310XT HRM.
Testy zakupów postaram się dostarczyć po przebiegnięciu co najmniej 100km czyli za jakieś 2-3 tygodnie.
Czerwiec 7th, 2010 at 23:56
Po ponad godzinie? Buty wybieram średnio 3-4h, więc gratuluję!

"W pulsometrze doskwierała mi niemożność śledzenia dystansu i tempa biegu."
Nie rozumiem. Chodzi o pola danych na ekraniku? Wszystko do konfiguracji przecież. Forerunner 405 jest u mnie już od ponad roku, a nadal potrafi mnie zaskoczyć jakąś nieodkrytą opcją
Aplikację Garmina uznaję osobiście za słabą, ale istnieje takie coś jak Garmin Connect (dzienniczek internetowy).
SportTrack to najlepszy program do prowadzenia dzienniczka biegowego. Można wgrać różne wtyczki i importować dane do innych serwisów internetowych itp.
No nic, dobrej zabawy z pulsometrem życzę
Czerwiec 8th, 2010 at 08:43
Do tej pory dysponowałem zwykłym pulsometrem bez GPS lub Footpoda Beuer PM55. Teraz to mam pełny wypas
Czerwiec 13th, 2010 at 19:59
Miałem podobne dylematy związane ze sprzętem. Do Nike+ zniechęcają mnie nie tyle same koszty, co jego niewielka dokładność. Kupować oddzielny sensor do każdej pary butów i zakładanej intensywności treningu? Nie, dziękuję! I jeszcze to namnażanie się noszonych urządzeń – na jednej ręce pulsometr, na drugiej SportBand… Wygląda zatem na to, że już wkrótce zostanę szczęśliwym posiadaczem jednego z Garminów (jakoś przełknę ten wydatek).