Nike+ – koniec zabawy

Nike+ to system, który wciągnął mnie na dobre w bieganie. Zmuszał mnie do regularności, skrupulatnie notował moje postępy, poprowadził mnie do debiutu w półmaratonie.Z żalem muszę się z nim rozstać. Powód jest dość prozaiczny – cena sensora.

Mi on wystarcza na przebiegnięcie około 400km-500km. W tym roku musiałbym więc go zakupić jeszcze dwa lub trzy razy. Przy koszcie 70zł za sztukę to dość drogi abonament za usługę, którą reszta firm (Adidas, Garmin) dodaje gratis do sprzedawanych produktów. Na dodatek można mieć wiele zastrzeżeń do szybkości działania strony internetowej, jej dostępności, niezawodności i funkcjonalności. Dodatkowo sensor ogranicza możliwość wyboru obuwia do jednej firmy.

Żal zostawiać biegową społeczność nike+. Będzie mi brakować wyzwań gdzie biegamy dla ulubionych klubów piłkarskich, dzielnic miasta, państw, kontynentów.

Jak pisałem w tytule – koniec zabawy. Czas na poważne treningi i wyzwania. Spróbuję na własną rękę wymienić baterię i jeszcze nabić trochę kilometrów. Zastanawiam się nad zakupem nowego gadżetu do monitorowania moich postępów – Garmin Forerunner 305 lub 310. Póki co za mój sprzęt pomiarowy musi mi wystarczyć pulsometr.


Komentarze facebook:

comments

to “Nike+ – koniec zabawy”

  • BoberPL Says:

    Zawsze zazdrościłem posiadaczom Nike+ tych społecznościowych bajerów. Sprzętu już trochę mniej.
    Alternatywą może być Enomondo.com. Ale to tylko cząstka tego, co ma portal Nike+

  • michal Says:

    Jestem na endomondo.com i manualnie wklepuję dystans i tętno. Mocno to upierdliwe. Z niecierpliwością czekam na czerwcową wypłatę i Forerunnera :)

Skomentuj

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.