Wyjście z dołka – 10km

Ostatnio zmieniła się pogoda, zniknął śnieg podobnie jak moja forma. Męczyłem się właściwie na każdym treningu a przyczyna pozostawała mi nieznana. Dzisiaj zrobiło się już znacznie chłodniej. Ciekawe czy uda mi się przełamać złą passę?

Zwykle swoje średnie tempo mogę przewidzieć już na starcie. Jeśli wystartuję mocno i czuję się z tym dobrze – wiem, że będzie to szybki bieg. Tym razem był to mój dzień. Zacząłem bieg w dobrym tempie około 5:00/km. Na horyzoncie pojawił się inny biegacz, co zmotywowało mnie do jego utrzymania. Biegliśmy podobnym tempem, nawet udało mi się do niego zbliżyć. Mój zając w pewnym momencie pobiegł inną trasą niż ja, ale starałem się utrzymać tempo.  Prawie bez wysiłku pokonałem 3km.

W planie były 3 interwały po 5 minut a na koniec 4 po 1 minucie. Starałem się ustawić je tak, aby było 3 min przerwy między dłuższymi a minuta między krótszymi. Niestety do dyspozycji mam stoper odliczający w tył jedną wskazaną wartość, więc jestem w stanie ustawić alarm na bieg i odpoczynek symetrycznie.

Pierwszy pobiegłem w granicach 5:00/km i bez problemu trzymałem tempo. Byłem tylko zmuszony oddychać ustami. Właściwie przez 3 min truchtu odpocząłem i byłem gotów na kolejny, Drugi również biegło mi się lekko około 5:05/km. Kolejny odpoczynek, uspokojenie oddechu i galop) Teraz nie udało mi się utrzymać 5:0x, dałem radę jedynie 5:15/km.

W międzyczasie przeprogramowałem stoper na 1min.(nie jest to łatwe w trakcie truchtu i po ciemku) i właściwie nie zmęczony przystąpiłem do minutówek. One nie przyszły mi tak łatwo jak dłuższe odcinki. Nie nadążyłem z wypoczynkiem w krótkich minutowych przerwach, ale zrobiłem pełen zakres :)

Na koniec dokończyłem okrążenie szybkim truchtem. Dobre średnie tempo 5:27/km – wyszedłem z dołka:) Czyżbym potrafił biegać tylko w niskich temperaturach?


Komentarze facebook:

comments

Skomentuj

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.