mar 28 2010

5 Półmaraton Warszawski – debiut – 21,0975km

Poprzedni dzień zakończyłem cudownym masażem, który rozluźnił moje mięśnie przed biegiem. U mnie przynosi to cudowne rezultaty. Zwykłe biegowe przypadłości nie przypominają o sobie w trakcie startu.

Wstałem około 7 rano nowego czasu. Tej nocy mieliśmy zmianę czasu więc spaliśmy o godzinę krócej. Przygotowałem sobie moje śniadanie przedstartowe: pokroiłem 3 banany , dodałem 3 łyżeczki miodu i wypiłem zieloną herbatę na pobudzenie. Dzień wcześniej przygotowałem ubrania a na ranek pozostawiłem sobie jedynie przyczepienie numeru startowego. Spakowałem plecak i wyjrzałem przez okno. Moim oczom ukazało się bezchmurne, niebieskie niebo. Jak cudownie – nie wierzyłem po tym co zobaczyłem wczoraj, że mój debiut przypadnie w tak słoneczny dzień. Ubrałem na siebie strój i nałożyłem na to ciepły dres. Do plecaka oprócz ręcznika i izotoników spakowałem buty na zmianę oraz spodnie dresowe i koszulkę z długim rękawem. Przed wyjściem wypiłem szklankę izotonika. Około 8:30 wyjechaliśmy z żoną na zawody. Po drodze wypiłem 750 ml Oshee. Na miejscu byłem przed 9:00. Opiłem się jak smok – więc moje zwiedzanie miasteczka maratońskiego rozpocząłem od wizyty w toalecie. Niebo nadal pozostawało bezchmurne. Kto by pomyślał, że jeszcze wczoraj prognozowano deszcz od 11:00?

Znaleźliśmy miejsce na słoneczku i wygrzewaliśmy się. Było na tyle ciepło, że bez wahania zdecydowałem się na krótką wersję stroju, Na górę 2 koszulki – jedna na ramiączka a druga z krótkim rękawkiem, na dół krótkie spodenki. Na 30 minut przed startem przebrałem się i oddałem plecak do depozytu.

W drodze powrotnej kolejny raz odwiedziłem toaletę. Rozgrzewkę rozpocząłem późno – około 20 minut przed startem, wygibasy, przebieżki skipy przekładanki, przyspieszenia, trochę rozciągania.

Na wszelki wypadek udałem się  kolejny – już trzeci raz do toalety. Na pewno jestem wystarczająco nawodniony. Na 5 min przed 10:00 ustawiłem się na start. Wielu ludzi trzymało baloniki – jak tu dostrzec balon i tabliczkę zająca? Zapytałem jak daleko stoją. Usłyszałem, że około 100m dalej stoi pacemaker na 2:15 pewnie 200m dalej na 2:00. Tłum był bardzo gęsty – więc przeciskanie się było prawie niemożliwe. Trochę sam jestem sobie winien – przyszedłem zbyt późno na start. Przed startem wysłuchaliśmy nieoficjalny hymn Warszawy. Spodziewałem się jakiejś pieśni patriotycznej – może Warszawianka? Nieźle by pasowała: "Oto dziś dzień krwi i chwały" :) Okazało się, że jest to piosenka Czesia Niemena -" Sen o Warszawie". Część osób głośno odśpiewała hymn a ja w głowie układałem plan na bieg. Odległość do pacemakerów na tyle duża, że mój plan spokojnego startu nie wchodził w rachubę. Ustawiłem iPoda na półmaraton i czekałem na start. Więcej


mar 26 2010

Strategia na półmaraton

Tuż przed moim debiutem w półmaratonie chciałbym się podzielić moimi przemyśleniami co do strategii biegu półmaratońskiego.  Nie znalazłem na polskojęzycznych stronach wielu informacji na ten temat. Z chęcią usłyszę Wasze opinie i uwagi.

Więcej


mar 7 2010

Dobór butów dla biegaczy – analiza biomechaniki Currex MotionCube Running Station

W tą niedzielę Fundacja Maratonu Warszawskiego zorganizowała dwudniową możliwość sprawdzenia serca i biomechaniki ruchu w klubie fitness Holmes Place (Galeria Mokotów). Postanowiłem skorzystać z tej okazji. Byłem po badaniach kardiologicznych więc uznałem, że serce mam sprawdzone. Ciekawiła mnie analiza charakterystyki mojego biegu za pomocą urządzenia Running Station firmy Currex. Plan był taki aby pojawić się tam na godzinę przed oficjalnym rozpoczęciem i spokojnie zająć miejsce w kolejce. Nie udało mi się wstać wcześnie i na miejscu zjawiłem się tuż po 10:00.

Miła pani na recepcji klubu  poprosiła mnie o uzupełnienie ankiety oraz o wylosowanie jednej z czerwonych karteczek. Wyjąłem pierwszą z brzegu i zobaczyłem napis bieganie. Jasne, że biegam :) Okazało się, że wygrałem roczną prenumeratę czasopisma bieganie. Do tej pory kupowałem raczej Runners World (wcześniej kupowałem Mens Health) więc będę miał okazję do porównania. Więcej


mar 6 2010

Kolka w śniegu – 18km

Z porannym bieganiem jest kilka problemów. Po pierwsze wstawanie – trzeba mieć dużo silnej woli aby wstawać wtedy gdy inni przekładają się na drugi bok i smacznie śpią. Druga sprawa to jedzenie. O ile chcemy schudnąć to warto biegać na czczo. Jeśli jednak w planach mamy bieg powyżej 10km bez porannej przekąski na pewno stracimy energię do biegania i będziemy spalać mięśnie. Z drugiej strony powinniśmy odczekać około 1,5 – 2h od posiłku, żeby uniknąć kolki. Moim sposobem na taką przekąskę są banany z miodem. Tym razem nie było tych owoców pod ręką. Zjadłem więc pyszny sernik i LU Go.

Nadal było chłodno: temperatura na dworze wynosiła -3 stopnie a odczuwalna -5. Ubrałem się zimowo i rozgrzewkę zrobiłem w domu.

Więcej


mar 2 2010

Wyjście z dołka – 10km

Ostatnio zmieniła się pogoda, zniknął śnieg podobnie jak moja forma. Męczyłem się właściwie na każdym treningu a przyczyna pozostawała mi nieznana. Dzisiaj zrobiło się już znacznie chłodniej. Ciekawe czy uda mi się przełamać złą passę?

Więcej