Uskrzydlająca muzyka – 8km

Śnieżyce ustały, śnieg miejscami stopniał a na bardziej uczęszczanych ścieżkach został udeptany. Mimo pomysłu biegania w poniedziałek zrobiłem sobie dzień wolnego. Czułem w kościach poprzednie bieganie, szczególnie w prawym kolanie. Wybrałem się jedynie na spacerek. Dzisiaj 8km – zaledwie połowa ostatniego dystansu. Na interwały przyjdzie czas jutro.

Zacząłem bardzo mocno  – nogi same mnie niosły przez muzykę. Na początek "Sad But True" a potem "Bombtrack". I pierwsze dwa kilometry, miałem za sobą. Ścieżki w parku były odśnieżone jakimś spychaczem – dzięki temu większość czasu mogłem biec po ubitym i równym podłożu. Wyjątkiem od tej reguły były skrzyżowania, gdzie śnieg był bardziej grząski. W jednym z takich miejsc niewiele brakowało abym skręcił sobie nogę w kostce. Nie udało mi się długo utrzymać tego świetnego tempa – dopadła mnie lekka zadyszka i musiałem zwolnić.

Ze względu na zasypane ścieżki biegałem krótkie okrążenia około 1,5km każde – więc musiałem się trochę nakręcić. Kolejne kilometry już przychodziły mi trudniej. Starałem się wyrównać oddech i powstrzymać kolkę czającą się w prawym boku. Na początku 3 okrążenia pojawił się inny biegacz. Podążał moim tempem i mimo przyspieszenia nie byłem w stanie go dopaść.Przynajmniej pomogło mi to podkręcić tempo na połowie okrążenia. Ostatnie 1,5km przyszły mi ciężej, na suchym fragmencie przyspieszyłem i starałem się utrzymać tempo już do końca.

Uzyskałem świetne średnie tempo – 5:24/km.  W tych warunkach to po prostu kosmos :) Forma jak widać rośnie. Zastanawiam się czy aby nie za mocno pobiegłem. Jutro w końcu interwały.


Komentarze facebook:

comments

to “Uskrzydlająca muzyka – 8km”

Skomentuj

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.