Tłusty i śnieżny czwartek – 5km
Dzisiaj tłusty czwartek – dzień gdy wszyscy bezkarnie mogą objadać się pączkami. Jeden pączek zawiera aż 341 kcal co daje ponad 25 minut biegu. Ja nie planowałem zjeść tych bomb kalorycznych, ale w imię tradycji skusiłem się na ten poczęstunek przywieziony przez kierownika. Na początku bardzo mi smakował, po kilku minutach poczułem jego ciężar gatunkowy. Zalegał mi do końca dnia na żołądku i wywołał lekką zgagę. Już wyobrażam sobie te morze starego tłuszczu, którym radośnie nasiąkał.
Tą chwilę łakomstwa muszę nadrobić treningiem. Dzisiaj zgodnie z planem niecałe 5km, bo w weekend czeka mnie ponad 16km w tym czasówka na 10km. Mimo dużych opadów śniegu nie odpuściłem i wyszedłem na bieg.
Początek trasy przywitał mnie sporą warstwą miękkiego śniegu. Na tak wąskim chodniku nie sposób wyprzedzić przechodniów, więc przeskoczyłem na ulicę. iPod nietypowo poinformował mnie o przekroczeniu 0,5km. Bieganie w głębszym śniegu mocno dało mi się we znaki i przyspieszyły oddech. Po 1,5 km wpadłem na bardziej odśnieżony fragment chodnika i przyspieszyłem. Dalej było gorzej. Głęboki śnieg znowu mnie spowolnił.
Tuż po zakończeniu okrążenia iPod poinformował o połowie dystansu. Potem podawał dystans w nietypowych odstępach (przeszedł na mile?).
W uszach usłyszałem niedawno wgraną piosenkę Metallicy z albumu And Justice for All – Shortest Straw. Pogłośniłem na maksimum i dała mi solidnego kopa. Z tego co pamiętam nigdy nie grali jej na koncertach. Świetny, rytmiczny numer. A gdyby zagrali to na najbliższym koncercie? Zastanawia mnie czemu nie zagrali nigdy trasy podsumowującej ich karierę. Gdyby zaczęli od najstarszego albumu i skończyli na najnowszym. Początek koncertu "Hit the Lights", Potem "The Four Horsemen" i przejście do kolejnej płyty… Rozmarzyłem się ![]()
Następny kawałek był jakby zakończeniem mojego koncertu marzeń – That Was Just Your Life. Wreszcie po odśnieżonym chodniku – można rozwinąć skrzydła.Po ukończeniu kółka podbiegłem jeszcze kładką co by dobić do 5km. Plan zrealizowany, choć w marnym tempie 5:34. Głęboki śnieg nie pozwolił na więcej.
Marzec 1st, 2010 at 23:35
om om om

- ciasteczkowy potwór
Marzec 2nd, 2010 at 08:29
Są takie dni, że ciężko sobie odmówić
A tak na marginesie z ciasteczkami to trafiłeś – codziennie do pracy zabieram zbożowe LU Go.
Marzec 2nd, 2010 at 13:02
Niestety przy mojej przemianie materii ciasteczka odpadają. Marzec to dla mnie miesiąc diety i wracania do treningów…