Czapka termalna na mrozy

Do tej pory biegałem w cienkiej czapce nike skullcap, jednak po biegu Chomiczówki, gdzie nabawiłem się solidnego kataru i bólu zatok stwierdziłem, że pora na zmianę. Szukałem Thermal Running Skullcap firmy Nike, jednak ani w firmowym sklepie, ani w Intersporcie nie widziałem ich. Przetrząsnąłem sklepy innych marek i ku mojemu zdziwieniu natknąłem się na doskonałą propozycję firmy Reebok.

 

Reebok Fleece Scully (K26499)

Czapka jest wykonana w technologii nazywanej przez Reebok Play Warm, w której zewnętrzna warstwa zapewnia izolację, spowalnia utratę ciepła oraz uczestniczy w odprowadzaniu wilgoci zapoczątkowanej przez wewnętrzną warstwę. Brzmi sensownie, podobnie jak jej cena – 59,99zł (a po obniżce 20% 47,99zł)! Czapka jest oferowana w jednym rozmiarze i na mojej głowie osłona na uszy ledwie sięga ich koniuszków.

Wygląd przypomina bardziej kask jaki nosi bramkarz Chelsea Londyn – Peter Cech niż czapkę. Dodatkowo posiada wszyte paski odblaskowe – co przy wczesnym zapadaniu ciemności zimą nie jest bez znaczenia.

Test praktyczny.

Po założeniu słuchawek jeszcze większy koniuszek uszu wystaje poza czapkę. I w ta wystającą część szczypie mróz – nie jest tragicznie, ale czuć. Różnica na 10 stopniowym mrozie w porównaniu z cienką czapką jest ogromna. Nie czuję na głowie chłodu, ani przegrzania. Czapka doskonale odprowadza pot. Łatwo zaobserwować to przy tym mrozie gdy po zakończonym biegu widać szron. Po zmianie czapki miałem nadzieję, że główny znak po bieganiu – czerwona kreska w miejscu gumki zniknie. Nic z tego – ta czapka powoduje dokładnie te same objawy na moim czole. Lecz to taki mały minusik.

Sumaryczna ocena: 4+ (za tą zbyt krótką osłonę uszu)



Komentarze facebook:

comments

Skomentuj

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.