Pierwszy bieg 2010 – 10km

Rozpoczęcie nowego roku biegowego przypadło na 2 stycznia. Dzień startu w biegu Chomiczówki zbliża się nieubłaganie, więc rozpoczęcie go do 10km jest jak najbardziej właściwe. Mój mikrocykl przygotowań zakłada w kolejny weekend 12,5km a potem 17 stycznia 15km. Z celem biega mi się lepiej. Nie mam wtedy problemów z mobilizacją.

Rozgrzewkę rozpocząłem w domu. Zachęcała do tego temperatura -3 stopnie, a odczuwalna -4. Na dodatek zaczął padać śnieg. Mój plan wypadu do Lasku na Kole może być zagrożony. Ostatecznie mimo ryzyka biegania po głębokim śniegu, zdecydowałem się. Najwyżej zmienię trasę na bardziej ucywilizowaną.

Jeszcze przed wyjściem z klatki próbowałem ustawić dystans nike+ i przygotować sprzęt do włączenia. Ku mojemu zeskoczeniu sensor dokonał żywota bez żadnego ostrzeżenia. Ciekawie się zaczyna ten rok… W głowie policzyłem planowany dystans: 1km (dobiegnięcie)+3*2,75km(kółka po lasku na kole)+1km (powrót)=10,25 km. Włączyłem Rage Against the Machine i w rytmie "Bombtrack" ruszyłem.

Obrazka nie będzie :(

Mimo padającego śniegu, nie leżało go zbyt dużo. Po chodniku biegło się dość dobrze, przeważał ubity śnieg. Dalej po wbiegnięciu do lasu łatwo można było znaleźć udeptane ścieżki. Biegło się dobrze, choć nos mocno się zatykał. Na 2 km dopadł mnie ból lewego pośladka a na 3km kolano :(.

Kolejne okrążenie rozpocząłem od nietypowego pościgu. Tym razem zającem nie był inny biegacz, rowerzysta czy nawet pies – goniłem narciarza. Czy moje nieuzbrojone w zimowy sprzęt nogi dopadną go? Dogoniły, ale okupiłem to solidną zadyszką. Dalej mobilizacji jakby zabrakło i kolano przypomniało mocniej o sobie. Zwolniłem tempo i zaciskając zęby przebiegłem ostatnie kółko. Nie było łatwo, ale udało mi się wytrzymać.

Czas biegu – debiutancki album Rage Against The Machine oraz pierwsze dwie z Death Magnetic. Ciekawa jednostka czasu :)

Po zaprzestaniu biegu ledwie mogłem iść. Skurcz złapał mocno łydkę, a ból czułem w kolanie.  Na szczęście byłem już pod osiedlem. Po rozciąganiu i kąpieli wyszedłem z domu. Ból dopadł mnie przy schodzeniu ze schodów. Po prostu potworny muszę poszukać co to znaczy w internecie.


Komentarze facebook:

comments

Skomentuj

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.