sty 31 2010

Podsumowanie stycznia 2010

Pora podsumować styczeń. Tym razem będzie ono trudniejsze, bo dwa razy nie zarejestrowane zostały moje biegi. Jeden raz z winy sprzętu – drugi z mojego zapominalstwa.

Przede wszystkim rozpocząłem przygotowania do półmaratonu wg 12 tygodniowego programu treningowego. Udało się go zrealizować w około 75% – zrobiłem sobie tydzień odpoczynku po starcie. W jego wypełnianiu przeszkadzała mi zima i skutki przedświątecznego urazu.

Po raz pierwszy na własnej skórze poczułem co to znaczy interwały. Mam nadzieję, że zniosę je znacznie lepiej niż za 1 razem.

Statystyki

Trenowałem 7 razy i wystartowałem w Biegu Chomiczówki, gdzie udało mi się uzyskać przyzwoity czas 1:20:06.

Szacunkowy dystans: 70,76km

Cel

Trenować z większą dyscypliną zgodnie z planem treningowym.


sty 30 2010

Interwały po raz pierwszy – 8km

Sobota rozpocząłem od śniadania: lekki serek wiejski + kanapki z dżemem. W planach była wcześniejsza pobudka, ale włączyło się mi weekedowe lenistwo. Po wizycie stolarza założyłem rajtki na tyłek i na dwór. Zrobiło się cieplej – temperatura oscylowała wokół zera. Po raz pierwszy zastanawiałem się czego by tu nie założyć. Powróciłem więc do jesiennej czapki, jednej pary rękawiczek oraz 2 warstw na dole.  Z przyzwyczajenia zrobiłem rozgrzewkę w domu. Do wyposażenie dołożyłem jedynie zegarek – przyda się do treningu tempowego. Mam właśnie taki zaplanowany na dzisiaj.

Więcej


sty 28 2010

Mroźny wieczór – 5km

Po Biegu Chomiczówki bardzo długo dochodziłem do zdrowia. Wydaje mi się, że przez słabe zabezpieczenie głowy powiało mi zatoki. Zmagałem się 3 dni z potwornym katarem. Dawno takiego nie miałem.

Dzisiaj temperatura też nie rozpieszcza. Jest  zimno: temperatura powietrza -9 stopni, odczuwalna -10. Po dłuższej przerwie dystans 5km wydawał się optymalny. Nie lekceważę już chłodu – założyłem nowiutką czapkę termalną a na ręce dodatkowo nałożyłem drugie, zwykłe rękawiczki. Na dół dodatkowo założyłem ortalionowe spodnie. Rozgrzewkę przeprowadziłem w domu. Po dojściu na miejsce okazało się, że nie mam założonego do  iPoda nadajnika nike+ :( Więcej


sty 20 2010

Czapka termalna na mrozy

Do tej pory biegałem w cienkiej czapce nike skullcap, jednak po biegu Chomiczówki, gdzie nabawiłem się solidnego kataru i bólu zatok stwierdziłem, że pora na zmianę. Szukałem Thermal Running Skullcap firmy Nike, jednak ani w firmowym sklepie, ani w Intersporcie nie widziałem ich. Przetrząsnąłem sklepy innych marek i ku mojemu zdziwieniu natknąłem się na doskonałą propozycję firmy Reebok.

Więcej


sty 17 2010

XXVII bieg Chomiczówki – relacja

Obudziłem się przed godziną 8:00. Właściwie wczoraj zaplanowałem całą logistykę i plan na bieg, jedyne co mi pozostało to dobór ubrania. Sprawdziłem w jak przystało na informatyka w internecie temperaturę za oknem. Nie dorobiłem się jeszcze termometru. -6 temperatura powietrza a odczuwalna aż -12(!). Wiatr da więc nam solidnie popalić. Zakładam więc na górę komplet 3 warstwy a na dół 2. Powinno wystarczyć

Śniadanie

Jeśli muszę koniecznie coś zjeść – stawiam na owoce. Nie powodują ciężkości żołądka jednocześnie dodając energii. Tym razem w domu zabrakło miodu. Dlatego zamiast bananów z miodem przygotowałem sałatkę owocową. Banan, pomarańcz, kiwi i jabłko posiekać w kostkę i wymieszać. Jedna z najprostszych sałatek jakie znam :)

Przygotowania

Nałożyłem na twarz grubą warstwę tłustego kremu na twarz a wazelinę kosmetyczną na usta i sutki. Tak to prawda – potwornie sobie je obcieram w bieganiu w zimnie. Uwierzcie na słowo – to bardzo niemiłe uczucie. Widziałem, że część zawodowców zakleja je plastrami.

Założyłem na siebie strój, na to dodatkowo ciepłe dresy, a do plecaka zapakowałem buty biegowe, czapkę i rękawiczki na bieg. Jeszcze przed wyjazdem na miejsce zakupiłem dwa izotoniki – jeden do wypicia przed startem drugi na powrót. Nie zapomnę jak bosko smakował mi po Biegnij Warszawo.

Dojazd i szatnie

Wiele ulic w okolic zostanie częściowo zamknięta w trakcie biegu dlatego zaparkowałem w bezpiecznej odległości – około 400m od  Gimnazjum gdzie urządzono szatnie. Po doświadczeniach z rejestracją – nie spodziewałem się dobrego oznaczenia. W tym mnie organizatorzy nie zawiedli:) Szedłem za tłumem ludzi. Na wejściu nie sprawdzano żadnych numerów startowych – wejść mógł każdy. Szatnie były pootwierane – dziwne – tym bardziej, że trwa już przecież jeden z biegów. Na Biegnij Warszawo było to zorganizowane o niebo lepiej. Dodatkowo temperatura przypominała bardziej saunę niż szatnie. 25 może nawet 28 stopni, aż nie chciało się wychodzić na zewnątrz.

Kolejne rozczarowanie to brak depozytu. Zostałem zmuszony do upchnięcia  portfela i kluczyków do kurtki biegowej. Inni mieli trudniej – widziałem ludzi, którzy biegali trzymając w ręce portfel. Odwiedziłem łazienkę i wypiłem izotonik. Rozgrzewkę rozpocząłem wewnątrz budynku – jak wiele innych osób. W tym czasie pojawiali się biegacze, którzy ukończyli Bieg o Puchar Bielan (5km). Narzekali na fragmenty biegu przeprowadzane po chodnikach. Zalegał tam śnieg i było bardzo wąsko. Zerknąłem na zegarek – pozostało 20 minut do startu.  pozostaje więc wyjść na chłód.

Przygotowania do startu

Jak dojść na start? Nie znam okolicy na tyle dobrze, żeby znaleźć skrót. Wracających z mety zawodników łatwo było poznać po foliach NRC. Potruchtałem więc na miejsce przygotowując mięśnie do wysiłku. Tuż przed startem natura dała znać o sobie po raz drugi. Kolejka nie była przesadnie długa i udało się sprawnie załatwić potrzeby. Te nowe leki dziwnie na mnie działają :(  Jeszcze przed startem krótkie truchtanie, podskoki, wymachy rąk. Wszystko aby utrzymać temperaturę.

Organizator przypomniał o regulaminie biegu, szczególnie podkreślano to, co by biegać wyłącznie po wyznaczonej trasie. Ja w tym czasie przesunąłem się dość blisko linii startu. Strzał i zaczęliśmy.

Więcej


sty 16 2010

XXVII Bieg Chomiczówki – odbiór pakietu

Szczerze mówiąc nie znam Bielan ani Chomiczówki gdzie będzie przeprowadzony bieg. Miałbym pewne problemy z trafieniem na miejsce bez mapy. Od czego jest jednak nawigacja? Doprowadziła mnie do wąskiej uliczki Pabla Nerudy. Adres się zgadzał, ale znalezienie miejsca odbioru pakietu to zupełnie inna sprawa. Gdzie tu wejść. Na górze małymi literkami napisano biuro. Po śliskich schodkach wszedłem na górę, mijając obsługa biegu z papieroskiem w ustach. Numer swój znałem, ale zerknąłem na chwilę na listę wywieszoną w korytarzu. Na pierwszy rzut oka – nie zauważyłem znanych osobistości. Szybko i sprawnie odebrałem swój pakiet.

Więcej


sty 15 2010

Przenikliwy chłód – 7km

Cały dzień czułem się głodny i nie mogłem się doczekać obiadokolacji. Na domiar złego przed urlopem jak zwykle uzbierało się mnóstwo spraw do załatwienia. Na dodatek zmarzłem po drodze w dłonie i nogi. Czy muszę mówić jak mi się nie chciało? Pogoda na bieg zapowiada się podobnie -6 temperatura odczuwalna -8.  Warto więc poczuć na własnej skórze co czeka mnie w niedzielę.

Przed treningiem miałem dylemat ilości warstw jakie mam założyć na taką pogodę.  Bielizna termiczna, legginsy, ale czy również  jako 3 warstwa dresy. Spróbuję z dwoma.

Wyszedłem po rozgrzewce w domu. Było mi chłodno, ale nie zimno.

Więcej


sty 12 2010

Po śniegowych alejkach – 7km

W poniedziałek dokuczało mi kolano podczas schodzenia ze schodów. Wydawało mi się, że mam już to za sobą. Nie ukrywam. że niepokoi mnie to przed niedzielnym biegiem. Pozostaje mi realizować plan i pozostaje mi wierzyć, że dam radę. Śnieg dzisiaj już jedynie lekko pruszył. Rozgrzewkę rozpocząłem w domu. Mając w pamięci wywrotkę sprzed świąt -  nie ryzykowałem biegu przez kładkę nad trasą toruńską. Na start doszedłem szybkim marszem.

Więcej


sty 10 2010

Śnieżyca – 12.5km

Poprzedniego dnia śnieżyca sparaliżowała Polskę – najgorzej było na południu. Na Podlasiu, gdzie przebywałem w weekend śnieg przysypał grubą kołdrą ulice i nie zamierzał przestać. Do tego dochodził silny wiatr, tworzący zamiecie śnieżne. Kolejny dzień to już lepsze warunki dość czarne szosy, więc powrót do Warszawy był bezproblemowy. Dzisiaj kolejny etap przygotowań przed Biegiem Chomiczówki – 12,5km. Plan ambitny – leżało sporo śniegu, ale nie padało.

Rozgrzewka w domu. Postanowiłem w ciepłym pomieszczeniu ustawić dystans treningu. Niestety – iPod rozładował się. Zdarzyło mi się to po raz pierwszy. Zawsze ilekroć pozostawiam go bezczynnego automatycznie przechodzi w stan uśpienia. Podłączyłem sieciową ładowarkę (tak, mam takie cudo) i czekałem. Na zegarku 14:15 a o godzinie 15:15 przewidziany był zachód słońca. Nie miałem czasu czekać dłużej. 15 minut ładowania i udało się osiągnąć przedostatnią kreskę. Po uruchomieniu odmierzania – już ostatnia. Ściszyłem muzykę do minimum. Zobaczymy ile będzie w stanie zarejestrować.

Więcej


sty 8 2010

Pierwszy trening – 7km

We wtorek nie czułem się najlepiej – dlatego przełożyłem moje bieganie na środę. Odkładanie to nie najlepsza metoda realizacji planów treningowych. We środę przyszła duża śnieżyca, która sparaliżowała miasto. Nie zdecydowałem się na brnięcie w śniegu i zostałem w domu. Szanse na odrobienie tego były znikome.

Zagłuszyć wyrzuty sumienia pomogły mi ćwiczenia mięśni brzucha znalezione w Runners World. Szczególnie mocno dało mi się we znaki ćwiczenie na mięśnie skośne brzucha zwane metronomem. Kolejny dzień czułem się jakbym miał połamane żebra…

Temperatura na dworze spadła do -3 stopni, żonie udało się zacerować legginsy i kalesony po przedświątecznej wywrotce. Nie wyglądają źle – szew jest skierowany na zewnątrz, więc obcierek nie powinno być. Po podłączeniu nowego sensora – wyparowała cała historia treningów i ustawienia. Niemiła niespodzianka :( Ustawiłem ręcznie dystans – okrągłe 6.43km(4 mile) i razem z żoną wyszedłem. Ona na spacer, a ja na bieg.

Więcej