Poświąteczny trening – 6km

W tym roku świąteczne lenistwo zostało wymuszone przez kontuzję. Obżarstwo pewnie spowodowało pojawienie się zbędnych kilogramów, ale mam nadzieję szybko je zrzucić. Przyglądałem się z uwagą kontuzjowanemu kolanu. Było zbite, ale bez obrzęków i mogłem wykonywać ruchy w pełnym zakresie. Rana początkowo goiła się dość dobrze potem niestety pojawiła się ropa a gojenie się spowolniło.  stwierdziłem, że jestem gotowy spróbować.

Obcisłe ubranka zostawiam na czas gdy kolano się ostatecznie zabliźni. Legginsy nie nadają się raczej do naprawy, kalesony za to powinno się udać (niewielkie uszkodzenie. Pozostaje kupno nowych legginsów, ale to po wypłacie…

Na osi było 0 stopni, nawierzchnia zróżnicowana – pewnie przyjdzie mi również biegać po śliskim. Na pewno muszę być ostrożniejszy. Z ostatnio wypróbowanych patentów założyłem 2 pary skarpetek. Świetnie się ostatnio sprawdziły. Rozgrzewkę wykonałem w domu i energicznym krokiem doszedłem na start.

Start spokojny: jeszcze mam w głowie poprzedni upadek więc po ubitym śniegu i lodzie biegłem wolniej. Okazało się, że około 75% dystansu po suchym. Ostatnio korespondowałem z kolegą jak skalibrować nike+. Mój czujnik od jakiegoś czasu zawyża tempo i dystans. Zdaje się, że można to skorelować z jego wyjęciem na potrzeby prania butów. Sprawdziłem dystans na kalibrowanym dystansie – 0.71km w stosunku do 0.65km w rzeczywistości. Ewidentnie zawyża. Może skalibruję go dzisiaj?

Po drodze miałem spotkania z psami. Na początek kundelek Figa ochoczo skoczył do moich nóg, ale nie był agresywny. Chciał jedynie powąchać. Niestety musiałem się zatrzymać na chwilę zanim właścicielka nie opanuje podopiecznego. Za drugim razem labrador ścigał się z dzieckiem, po czym stwierdził, że może się pościgać ze mną. Nie muszę mówić, że oba zwierzaki były bez kagańców?

Na 4km, dopadła mnie kolka w prawym boku – uczucie jakiego nie pamiętam od dawna. Obżarstwo ma swoje skutki uboczne. 

6km przyszło zbyt szybko. Pobiegłem na odmierzony dystans – rezultat 6,6km czyli o 10% za dużo. Po rozciąganiu nadszedł czas na kalibrację. Na zmierzonym wcześniej odcinku za pomocą mapmyrun.com(650m) pokazał mi 700m więc oszukał o 8%.

Właściwie w trakcie biegu nie odczuwałem żadnych dolegliwości. To dobrze zwiastuje na kolejne dni i mój program treningowy rozpoczynający się 4 stycznia.


Komentarze facebook:

comments

Skomentuj

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.