Odwilż, deszcz i uraz – 6km

Po dużych mrozach i opadach śniegu pogoda zmieniła się. W ciągu jednego dnia temperatura podskoczyła o prawie 15 stopni i stała się dodatnia. Szkoda, bo od kilku lat nie możemy się doczekać białych świąt.

Moje bieganie w poprzednim tygodniu nie było udane: we czwartek śnieżyca sparaliżowała całe miasto, a w niedzielę nie dopisało zdrowie. Przed wigilijnym obżarstwem postanowiłem zadbać o moją przemianę materii. Półmaraton już niedaleko…

Przed startem dokonałem modyfikacji butów biegowych dodałem zwykłe wkładki termoizolacyjne (filc+aluminium),  założyłem 2 pary skarpet. Po założeniu ich but był mocno wypełniony.
Rozgrzewka w domu i start w samych legginsach – jak się okazało chyba ostatni…

Od początku biegłem przez topniejący śnieg. Na początku bardziej ubity, potem przez śnieżną breję. Krok był inny: buty się ślizgały a nike+ uparcie pokazywał świetne, prawie rekordowe tempo.  Nie wiem czy to mrozy rozkalibrowały sprzęt? Czy może ślizg buta wywołał te anomalie?

Na 2km zaczęło lekko padać i zwiększył się wiatr. Był dość silny i potrafił mnie spowolnić. Od 3km biodro przypomniało o sobie. Kolejne metry to głęboki śnieg spowalniający skutecznie tempo. Nie miałem jednak problemu z nabieraniem go do butów – przez cały bieg nie miałem odczucia mokrych butów. Ostatnie kilometry  to próba przyspieszenia tempa i to ona skończyła się dla mnie fatalnie.

Na mokrej i jak się okazało lodowatej kostce pośliznęła mi się lewa noga podczas próby skrętu. Próbowałem wylądować miękko na rękach, ale spadłem bokiem na prawe kolano. Zdarłem sobie skórę i mocno obiłem prawe kolano, lewy łokieć i prawą dłoń. Na dodatek uszkodziłem legginsy i kalesony. Nie są odporne na przetarcia. 250zł wyrzucone w błoto a raczej w lód:(

W domu obmyłem wodą utlenioną ranę i przyłożyłem lód. Teraz czeka mnie około tydzień odpoczynku na wyleczenie kolana.

Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy – biegam w obuwiu przeznaczonym na asfalt. To jakby jeździć w zimie na letnich oponach i dziwić się czemu koła się ślizgają. (Nie korzystałem jeszcze z obuwia tralowego, ale tak sobie wyobrażam tą różnicę) Muszę być ostrożniejszy.

Na pocieszenie pozostał rekord na 1 milę 7:15 (poprzedni 7:18). Tiger Woods obwieścił mi to gdy wstałem z bólem po upadku i wyłączyłem iPoda.


Komentarze facebook:

comments

Skomentuj

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.