Pierwsze płatki śniegu – 6km

Wielkimi krokami nadchodzi zima, z dnia na dzień zaczęło się robić chłodniej. Prognozy na kolejne tydzień mówią o nawet -15 stopniach! Zrobiłem już rozpoznanie legginsów biegowych. Wygląda się w nich dziwnie, ale część biegaczy po pierwszych próbach nie wyobraża sobie biegania w czymś innym. Muszę podjąć decyzję dość szybko,  bo obecnie moja garderoba nie pozwala mi na trening w takich warunkach.

Od początku treningu delikatny śnieg padał mi w twarz. Nierozgrzane biodro dokuczało szczególnie mocno na 1km.  Starałem się być wyprostowany jak struna i nie popełniać błędów uchwyconych przez aparat w sobotę. Drugi kilometr to mocne tempo i przyspieszony szybki oddech – ledwie dawałem radę oddychać nosem. Lekko zwolniłem. Starałem się biec wyprostowany i równo stawiać stopy. Udało mi się unormować oddech – tempo było naprawdę dobre.

Podmuchy wiatru w twarz na 4km trochę ostudziły moje zapędy. Udało się przetrwać ten czas i na kolejnym było całkiem dobrze.  Ostatni km to szybkie tempo sięgające 4:20 /km. Otarłem się o rekord :) 6,08km w 28:39 minut (tempo 4:42/km). Ciekawe jak mi pójdzie na 10km. Forma rośnie :)


Komentarze facebook:

comments

Skomentuj

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.