Hartowanie organizmu w mżawce – 6km

Wczorajsze temperatura za oknem (około 2 stopni) i ciągłe oddychanie nosem spowodowały pojawienie się kataru. Dzisiaj temperatura była podobna, może odczuwalna była niższa przez mżawkę. Jak zaadoptować organizm do nowej temperatury? Pobiegać.

W trakcie rozgrzewki usłyszałem donośne szczekanie. Wielki rottweiler został wyprowadzony na spacer ze swojej klatki ulokowanej przy blaszanym garażu. Właściciel nie przejął się ujadaniem swojego psa. Rzucił jedynie krótkie zdanie: Zostaw sportowca. Po czym odszedł kilkadziesiąt metrów i spuścił psa ze smyczy! Cóż za beztroska. Gdy skończyłem swoje ćwiczenia krzyknąłem do właściciela co by założył smycz swojemu pupilowi. Jednak nie zareagował. Cóż biec swoją trasą czy ją zmienić przez lekkomyślnego właściciela? Czułem, że pies szczekał, bo wystraszył się człowieka wykonującego dziwne wygibasy. Przechodząc obok mnie nie sprawiał wrażenia agresywnego, nie wyrywał się ze smyczy w moim kierunku. Raczej przyglądał się. Czasami trzeba zaufać sobie. Biegnę wcześniej ustaloną trasą.

Na szczęście pies był dużo bardziej zainteresowany eksplorowaniem terenu niż biegnącym człowiekiem. Obyło się bez przygód…

Wydawało się, że wczorajsze bieganie pozostawi wyraźny ślad – zmęczenie mięśni i bóle w stawach. Prawdę mówiąc dawno już nie biegałem dzień po dniu. Zawsze staram się dać odpocząć 1 dzień po wysiłku. Biegło mi się o dziwo lekko i przyjemnie.

Bardzo starałem się popracować nad techniką biegu. W pamięci miałem zdjęcia z poprzedniego dnia: byłem nie wyprostowany, a prawa noga nie była stawiana równolegle. Muszę takie sesje urządzać częściej co by obserwować moje postępy/ błędy i mobilizować się do pracy nad poprawieniem niedoskonałości.

Katar w biegu ustąpił – zaledwie kilka razy sięgałem po chusteczkę. Skończyłem w bardzo dobrym czasie i formie: 29:01minut na 6.19km. Po dobiegnięciu do 6km miałem siłę na więcej.  Początek grudnia wygląda obiecująco. Teraz pozostaje to utrzymać kolejne 3 tygodnie.


Komentarze facebook:

comments

Skomentuj

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.