Na dobry początek miesiąca – 6km

Czas zacząć realizować plan i wrócić do regularnych treningów. Ból bioder nadal mi doskwiera -  sam z siebie niestety nie przejdzie. Przerwy w bieganiu mi wcale nie pomogły. Więc moja recepta jest taka: ćwiczenia, masaż, suplementy i bieganie :) W ostateczności lekarz.

Do rzeczy – rozgrzewka z lekkim bólem i start.

 

Na początku biegu czułem się lekko połamany, z trudem przychodziło mi trzymanie właściwej pozycji w biegu. Było dość ciepło około 10 stopni więc szybko się rozgrzałem. W głowie miałem jedną myśl biec szybciej niż ostatnio. 4:59/km to żadne osiągnięcie. Niestety na 2km moje tempo nie napawało optymizmem – 5:15? :( Muszę się skupić na technice biegu – tempo przyjdzie samo.

Technologia mi nie pomagała: iPod zamiast przekazywać regularne informacje o dystansie grał jedynie muzykę. Czyżby bateria w czujniku zawiodła? Rękawiczki oraz urządzenie w kieszeni sprawiły, że włączenie dużego przycisku było wyzwaniem. Gdy już nacisnąłem – muzyka ucichła a trening został zatrzymany. Jakieś 200 – 300m metrów mocowałem się w biegu z ponownym włączeniem iPoda. W końcu udało się. Dystans na urządzaniu ma się zgadzać z założeniami czeka mnie dłuższe bieganie.

Cała przygoda wybiła mnie z rytmu biegu. Chwilę mi zajęło co by wrócić do dobrego tempa. Na ostatnich 200 metrach urządziłem finisz.  Wynik 4:54/km to mój średni bieg. Mam nadzieję, że wraz z regularnością biegów podkręcę też tempo. Rozciąganie i powrót do domu truchtem. Wygląda na to, że wejdzie to na stałe do mojego rytuału treningowego. Po bieganiu już czeka małe przemeblowanie…


Komentarze facebook:

comments

Skomentuj

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.