Mgliście i wietrznie – 7km

Dzisiaj rano pogoda nie nastrajała do biegania – gęsta mgła przeszkadza mocno biegać na mniej uczęszczanych drogach. Same odblaski nie wystarczą do czucia się bezpiecznie. Więc przełożyłem je na popołudnie. 1,5h po lekkim obiedzie wybrałem się na bieganie. Zaczęło się już powoli ściemniać, a wieczorne mgły nie różniły się niczym od tych porannych. Ulice były mokre po całodziennych opadach więc zrezygnowałem z miękkiej nawierzchni i lekko zmodyfikowałem trasę. Plan 10km – do spróbowania czy się uda. Raczej będzie już za ciemno.

Dodatkowo dzisiaj po raz pierwszy mam na sobe gadżetu do ochrony szyi przed chłodem. (było około 6 stopni). Starałem się go ułożyć pod koszulkę z długim rękawem, ale chyba lepszą opcją będzie założenie "golfika" na wierzch.

Największą moją obawą było to czy przy tej szarej i mglistej pogodzie będę widoczny dla nadjeżdżających z naprzeciwka samochodów. Trafiłem na rozsądnych kierowców, którzy jechali z niewielką prędkością. Bez problemów dostrzegali mnie i omijali szerokim łukiem.  Elementy odblaskowe sprawują się więc bez zarzutu.

Już od 1 kilometra dokuczała mi lekka kolka. Widocznie te 1,5 godziny to za mało na strawienie nawet lekkiego obiadu.  Im dalej wybiegałem poza miasto tym silniej odczuwałem podmuchy wiatru. Od 3 do 5km biegłem pod wiatr – potwornie męczące. Wkładałem w to dużo więcej sił niż w normalny bieg, a efektów praktycznie nie było. Wbiegnięcie w teren zabudowany przywitałem z niekłamaną radością.

Końcowe kilometry to walka z rosnącym bólem w lewej łydce. Stara dolegliwość mnie nadal prześladuje :( Po 6,5km już tylko walka z samym sobą o dokończenie biegu. Jeszcze na koniec kłopoty z wyłączeniem iPoda i tradycji stało się zadość.

"Golfik" sprawił się, aż za dobrze. Mimo cienkiej i niepozornej formy doskonale zapewniał ciepło. Będę na pewno go zakładał, gdy temperatura będzie oscylować wokół zera.


Komentarze facebook:

comments

Skomentuj

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.