Chłodna mżawka – 5km

Dzisiejszy poranek nie napawał optymizmem 4 stopni i chłodny deszcz – do tego doszedł potworny ból głowy. Gorszy od kaca, a tak dokuczliwy, że mój codzienny wysiłek fizyczny polegający na spacerze do pracy stał się męczącą perspektywą. Czasami dobrze mieć alternatywę w postaci samochodu. Ból w trakcie dnia ustąpił. Byłem ciekawy co zgotuje mi pogoda.

Nie było źle – 5 stopni chłodu i lekka mżawka. Warunki podobne do wczorajszych więc ubrałem się identycznie jak wczoraj. Zżerała mnie ciekawość czy dzisiaj wododoporność mojego stroju zostanie wystawiona na próbę. Rozgrzewka z krótkim rozciąganiem mięśnia piszczelowego. To nowy element, który ma mnie uchronić przed bólem. Startuję, na skalibrowanym sprzęcie. Czy zapewni to zgodność z google maps?

Nowy element rozgrzewki nie wpłynął w żaden sposób na moje dolegliwości. Już po pół kilometra biegania pojawiły się pierwsze oznaki problemów. Mięsień piszczelowy zaczął boleć szybciej niż zwykle. No nic – może wcześniej mi przejdzie.  Z każdą chwilą mocniej oczekiwałem na pierwszy kilometr, jest dokładnie tam gdzie ma być na wysokości ul. Batalionu "Pięść". Kolejne kilometry wypadały tam gdzie miały być. Kalibracja nike+ czyni cuda.

Ostatnie 400m to istny koszmar dla lewej nogi. Skurcz łydki i mięśnia piszczelowego spowodowały, że finisz nie był tak szybki jak mógł być. I tak pobiłem swój rekord na 5km o czym poinformowała mnie Paula Radcliffe. Wynik 23:54 dobrze zwiastuje przed zbliżającym się Nike Human Race. Jeśli utrzymam takie tempo – pobiję życiowy rekord na 10 km.


Komentarze facebook:

comments

Skomentuj

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.