Ból mięśnia piszczelowego i wizyta u ortopedy

Od dłuższego czasu przymierzałem się zabrać intensywniej za moją dolegliwość, która uniemożliwia mi normalne treningi – bóle mięśnia piszczelowego lewej nogi. Liczę się z tym, że czeka mnie przerwa w treningach i seria ćwiczeń rehabilitacyjnych. Ortopedzi mają bardzo kiepską renomę u kolegów biegaczy, ale niezrażony postanowiłem spróbować. Może trafię na jakiegoś normalnego?

Na początek jednak postanowiłem dokształcić się, jakie są potencjalne diagnozy:

Pierwszy trop znalazłem na grupie bieganie na stronie goldenline.pl. Uwagę przyciągnęła wypowiedź Michała Domańskiego:


Bóle piszczeli są bardzo częste u biegaczy, też ich doświadczyłem.
Nie można ich bagatelizować.

Są najczęściej efektem jednej z dolegliwości zwanych z angielska:

- shin splints – mikrourazy mięśni w miejscu gdzie łączą się one z kością piszczelową

- chronic compartment syndrome – podzczas wysiłku mięśnie zwiększają swoją objętość i czasem nie mieszczą się w powięziach
(otaczającej je membranie) – powoduje to ból i może prowadziać do zapalenia

Przy "shin splints" ból ustępuje w trakcie biegu, natomiast
przy "compartment syndrome" w trakcie biegu ból nasila się.

W moim przypadku pomogły:
- zimne okłady
- zmniejszenie kilometrażu
- bieganie po miękkim podłożu (las zamiast asfaltu)
- a przede wszystkim zmiana obuwia
(zamieniłem buty "Motion control dla over-pronatorów" na "Neutral" z dobrą amortyzacją)

Zajrzyj na biegajznami.pl/forum/viewforum.php?f=11
Jest tam wiele wątków na ten temat.

pozdrawiam
Michał

PS. Jak już chcesz iść do lekarza to do sportowego.
Zwykły lekarz zwykle radzi aby na dłuższy czas (~6 tyg) odstawić bieganie (z czym się nie zgadzam).

To był właśnie ten punkt zaczepienia jakiego potrzebowałem. Po wklejeniu w google shin splints ukazało się naprawdę wiele wyników, z których najbardziej wartościowym był artykuł na stronie bieganie.pl http://bieganie.pl/?show=1&cat=25&id=939 gdzie prezentowano również ćwiczenia jakie należy wykonywać. Poszerzyłem moje horyzonty teraz czas na specjalistę.

Na początku opowiedziałem historię mojego biegania, od jakiego czasu regularnie biegam, po ile kilomentrów jakim tempem. Jednak lekarz nie sprawiał wrażenie zainteresowanego. Powiedziałem o dolegliwościach: zaczynają się od stopy – lekko puchnie, potem zaczyna boleć mięsień piszczelowy i łydka. Przechodzi po jakichś 5km(30 min biegu). Na drugi dzień mam ból przy schodzeniu ze schodów. Dopowiedziałem, że teraz dolegliwości są mniejsze bo nie trenuję z powodu przeziębienia. To akurat lekarz na pewno usłyszał. Skoro mniej boli to powodem jest przeciążenie.

Łaskawie mnie zbadał dotykając mięśnia. Po czym uraczył mnie historią jakie to typowe normalne i ile poborowych przychodziło do niego z tym problemem. Teraz z rozrzewnieniem wspomniał, że już poborowych nie ma. Pocieszył mnie, że to takie typowe jak u biegaczy tak jak problemy z rzepką u piłkarzy. Jedyne zalecenia jakie miał to zmniejszyć dystans, smarować maścią przeciwzapalną i zobaczyć co się będzie działo. Próbowałem pociągnąć go za język odnośnie ćwiczeń na tą dolegliwość, ale nie był w stanie mi niczego doradzić. Z wielką łaską stwierdził, że ostatecznie może mnie zapisać do rehabilitanta, który pokaże mi ćwiczenia. Dzieki poradzę sobie sam z internetem. Na koniec uraczył mnie historią o Robercie Korzeniowskim – tak intensywnie trenował że chodzi teraz jak kaleka (!). Widziałem jego czas na biegnij Warszawo i nie odniosłem wrażenia, że wygrał ze mną niepełnosprawny. (chyba, że ja jestem gorszą kaleką od niego).

Podsumowując: straciłem 40 minut czasu. Nie dowiedziałem się niczego nowego od ortopedy i podtrzymuję obiegową opinię, że nam biegaczom potrzebni są innej klasy specjaliści. Ćwiczenia znalezione na bieganie.pl postaram się wykonywać raz dziennie. Zobaczymy czy odczuję wyraźną poprawę. Na zakończenie wspominane ćwiczenia:


Komentarze facebook:

comments

Skomentuj

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.