Bieganie z żoną – 3km

Moje starty w tym roku można uznać za zakończone, dla sportu przebiegnę sie w Human Race a Bieg Niepodległości raczej sobie daruję. Dla podtrzymania formy planuję bieganie dla mojej własnej przyjemności. Od dawna namawiam do współbiegania moją żonę, ale mimo wielu prób ciężko jej bylo się przełamać. Dzisiaj nastąpił ten radosny dla mnie dzień.

Przed biegiem zerknąłem na programy treningowe dla początkujących. Wszystkie zaczynają sie od przeplatanego biegu z marszem w proporcjach zależnych od wytrenowania. Ja zdecydowałem się na miks 5min biegu / 5 minut marszu.  Trzymałem kciuki za małżonkę, żeby się udało. Wieczór byl dość chłodny – ubrałem się w nową kurtkę i krótką koszulkę wraz z długimi spodniami i czapką. Rękawiczek nie wziąłem, a przydałyby się.

Zrobiliśmy szybką rozgrzewkę i przystąpiliśmy do truchtu. Moja dolegliwość dała znać o sobie od samego początku utrudniając bieg. Żona trzymała się dzielnie i po chwili minęło 5 minut i przeszliśmy do marszu. Dla mnie była to lekka rozgrzewka, żona z trudem łapała oddech.

Przypominam sobie moje początki, kiedy organizm bronił się przed wysiłkiem. Rytm biegu musiałem wyznaczać za pomocą nike+, bo w sportowym zegarku wyczerpała się bateria. Nie jest to najwygodniejsza forma pilnowania czasu. Zastanawiałem się na ile starczy ukochanej sił. Chciałbym, aby przebiegła około 30 minut. Plan się udał – końcowy kilometr przebiegliśmy, a do 30 minut było naprawdę blisko.

Byłem naprawdę dumny z małżonki. Pierwsze bieganie i już sukces. Po biegu chwilę zajęło zanim doszła do siebie, ale wszystko było w porządku. Liczę, że to dopiero początek naszego wspólnego biegania.


Komentarze facebook:

comments

Skomentuj

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.