Bieganie po zmroku – 5km

Zaczął się gorący czas w pracy. Coraz więcej do zrobienia, coraz bardziej krytyczne decyzje do podjęcia, coraz dłużej pracuję (10h a nawet więcej). Bieganie powinno mi przynieść odskocznie od kieratu pracy, ale ciężko było mi się zmobilizować.

Do tego dni stają się coraz krótsze, dlatego ulubiona trasa w lasku na Kole idzie w odstawkę. Ciężko biega się po ciemku ;) Powróciłem do biegania wokół Parku Moczydło. Trasa w miarę równa dobrze oświetlona – niestety połowa z niej biegnie tuż przy ruchliwych ulicach: Górczewskiej i Al. Prymasa Tysiąclecia. Dystans to około 2km.

Jak już wspomniałem niezbyt ochoczo przybrałem się do biegu. Dodatkowo przypałętał się ból kręgosłupa. Rozgrzewka tuż przy trasie toruńskiej i ruszam.

Rozpędzałem się powoli, ale brakowało mi tej radości i świeżości biegania jaką pamiętam z tego miejsca. Teraz sprowadza się do walki z samym sobą, próbą znalezienia sposobu by oszczędzić nogę. Wcześniej martwiłem się tym co by starczyło mi oddechu. No cóż starość nie radość… :)

2 km i to co zwykle… Już się chyba do tego przyzwyczajam. Ale trasa jakby się skróciła o 100m :( Coraz mniej ufam nike+ w sprawie dystansu biegu. Kalibracja bardzo wskazana. No nic – dalej walczę ze sobą. Drugie kółko i 4km na liczniku. Jeszcze tylko wyliczyć dystans, tak aby zakończyć po 5km. Udało się idealnie.

Dystans taki jak zwykle – 5km. Tempo średnie 6:02/km. Czas 30:32.

Podsumowanie:

Na plus:

  • Trening odbył się :)

Na minus:

  • To co zwykle czyli boląca lewa noga.

Komentarze facebook:

comments

Skomentuj

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.