Wherever I may run – 5km

Bieganie to wspaniały sport – nie potrzeba wiele, by go uprawiać. Strój, buty i trasa. Biegałem już na kilku ścieżkach we Warszawie, Kampinoskim Parku Narodowym, na Mazurach i w Zambrowie. Gdziekolwiek nie pobiegniesz wiesz co Cię czeka. Kilka chwil sam na sam ze sobą, swoim ciałem. Przyspieszone bicie serca pompujące krew mocniej. Szybszy oddech, doprowadzający tlen tam gdzie na co dzień nie dociera. Uwielbiam biegać. Niestety czasami zdrowie nie pozwala się tym cieszyć.

Po ostatnim bieganiu w świetnym tempie bóle nogi się nasiliły. Korzystając z chwili wypoczynku w Zambrowie postanowiłem odwiedzić znajomego masażystę – pomógł wielu osobom, mi również z dokuczliwymi infekcjami. Umówiłem się na kolejny masaż we wtorek o 11.30, bo bóle robią się coraz bardziej dokuczliwe. To ostatnia deska ratunku przed wizytą u ortopedy. Ostatni dylemat czy biegać przed masażem obnażając uraz czy po masażu sprawdzając jego skutki. Zobaczymy rano.

Poranne wstawanie – nie było łatwe, ale ostatecznie zdecydowałem się. O 7.00 miasto budziło się do życia, a ruch uliczny w niczym nie ustępował ten znany ze stolicy. Może to przez liczne remonty jakie ostatnio wykonywane są w mieście, a może nawet małe miasta o tej porze są zakorkowane. W końcu teraz prawie każdy ma co najmniej 1 samochód. Na szczęście większa część trasy położona jestna bocznych drogach więc nie będę musiał wdychać spalin.

Początki jak zwykle bywają ciężkie – pierwsze 500m to ciężka walka o każdy krok. Dalej na szczęście noga się dogrzała i mogłem biec lepszym tempem. Koncentrowałem się na symetrycznej pracy nóg, tak aby nie przeciążać zdrowej prawej. Kryzys nastąpił na górce po 2km, lewa noga nie dała mi zapomnieć o sobie.  Na dodatek biegłem pod wiatr. Pochyliłem się mocniej i dodałem mocniejszą pracę rąk. Udało się przebiec ten trudniejszy fragment trasy.

Potem wróciłem na bardziej uczęszczane chodniki. Poczułem setki spojrzeń na sobie i te zdziwione twarze ludzi zadające sobie w myślach pytania. Co on robi? Po co biegnie? Dziwne, po co sie tak męczyć? Po prostu sensacja w małym mieście :) W weekendy niewielu osobom chce się wstawać około 7.00, w dni powszednie to konieczność.  Końcówka to lepsze tempo (zmobiizowałem się tyle osób na mnie patrzy) i lżejszy bieg. Pod skórą czułem, że dolegliwości powrócą tuż po biegu.

Po biegu udałem się do Łomży na masaż i załatwić sprawy urzędowe. Udało się częściowo – NFZ odesłał mnie z powrotem za stary druk formularza wypełniony przez lekarza. W sprawach zdrowotnych nie było wiele lepiej. Masażysta poświęcił mi jedynie 20 minut czasu inkasując 70 zł. Wspominam te czasy, kiedy przez godzinę pracował nad pacjentem, a ten wychodził wymęczony, ale o wiele zdrowszy. Wszystko co dobre szybko się kończy, a jakość z każdym rokiem zmienia się w jakoś.

Zdiagnozował u mnie zapalenie mięśnia wokół lewego kolana i blokadę krążenia w lewej nodze. Jak zwykle boleśnie mnie rozmasował, noga była bardziej rozluźniona, ale czułem, że nie wyeliminował przyczyny. Jeszcze na szybko plecy i ku mojemu zaskoczeniu koniec. Eech chyba to już moja ostatnia wizyta. Po wyjściu z gabinetu czułem znajomy ból – on mnie nie opuścił.


Komentarze facebook:

comments

Skomentuj

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.