Dorosły dystans – 18km

Zawsze wybieganie stanowi dla mnie sposób na sprawdzenie jak przepracowałem poprzednie 2 treningi. Czuję zarówno respekt dla nowego, dłuższego dystansu jak i chęć rywalizacji z samym sobą

Trasa została dzień wcześniej wytyczona, obudziłem się wcześniej bo zapowiadano duże upały. Pogoda o 7:00 rano okazała się słoneczna, ale jeszcze nie upalna. Bardzo rzadko biegam w okularach przeciwsłonecznych. Tym razem przydały się.

Byłem jakiś nadzwyczaj spięty szczególnie w dolnej części kręgosłupa i mimo pełnej rozgrzewki nie udało mi się jej rozluźnić. Przed treningiem zaplanowałem, że szczególnie mocno popracuję nad rozluźnieniem łydek i dalszym wychylaniem nóg do tyłu.

Wziąłem łyk napoju izotonicznego, ułożyłem go w trawie na potem i ruszyłem.

trening_2009_08_01

Pierwsze kilometry upłynęły bardzo szybko i efektywnie, choć nie byłem do końca w stanie kontrolować prędkość biegu, na kolejnym okrążeniu doszedłem co było nie tak – za mało rozluźniałem stawy skokowe. Od momentu kiedy zacząłem się na tym skupiać mój bieg stał się lżejszy. Po drodze spostrzegłem też na śladach w piasku, że mam tendencję do nierównoległego stawiania stóp.  To definitywnie element do dopracowania. Na ostatnim okrążeniu byłem coraz mocniej zmęczony utrzymywaniem postawy i równowagi na zmiennym podłożu. W tym czasie doznałem lekkiego urazu ścięgna podkolanowego w lewym udzie.

Jako, że zaplanowany na mapie dystans różnił się od tego co wskazywał nike+ musiałem dobiec dodatkowy kilometr. Postanowiłem go przebiec z resztką napoju w ręce. Okazało się że poważnie zaburza to równowagę mojego biegu. Jeśli robiłem wymachy w dotychczasowym zakresie butelka ciążyła mi i jedna ręka poruszała się szybciej niż druga. Jeśli biegłem trzymając napój przy sobie Ciężej mi się biegło i nie potrafiłem znaleźć w nim płynności. Najgorszy  kilometr jaki miałem okazję przebiec.

Po treningu okazało się, że jestem prawie suchy! Do tej pory wydawało mi się, że najlepiej biega mi się w pochmurnne dni lub te z lekką mżawką. Muszę zrewidować swoje przyzwyczajenia (było około 16-18 stopni Celcjusza).  Co do nawodnienia to okazało się ono właściwe  – 0,5 l izotonika popijane co 5km po dwa łyki i reszta na koniec treningu. Po treningu czułem się rozluźniony w kręgosłupie, ale uraz ścięgna podkolanowego utrudniał po treningu schodzenie ze schodów.

Podsumowanie:

Na plus

  • przebiegnięcie wyznaczonego dystansu
  • rozluźnione łydki po biegu (po raz pierwszy odkąd pamiętam)
  • nauczyłem się właściwego rozluźniania stawów skokowych i dopracowania pozycji biegowej

Na minus:

  • ból ścięgna podkolanowego
  • nierównoległe stawianie stóp – prawdopodnobnie przyczyna bólu

Cele na następne treningi:

  • utrwalenie właściwego rozluźnienia stawów skokowych
  • praca nad równoległym stawianiem stóp

 

 


Komentarze facebook:

comments

Skomentuj

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.