Wakacyjne bieganie

Czy wakacje to powód do lenistwa? Moim zdaniem nie. Jeśli tylko chcesz nastawisz budzik i wstaniesz przed innymi wzbudzając niemałą sensację wśród mieszkańców wsi :) Na początek wziąłem się za małe planowanie na mapie i tak wyszła mi około 6km trasa. W sam raz jak na moje aktualne możliwości.

trasa_płociczno_krokocie

trening_2009_07_24

trening_2009_07_26

 Na miejscu okazało się, że trasa jest nie taka płaska jak pokazuje mapa – kilka solidnych podbiegów i zbiegów, asfalt dziurawy jak szwajcarski ser, pobocza też nierówne. Na dodatek kocie łby – przekleństwo biegacza! (nie znalazłem niczego gorszego od biegania po nich w deszczu: twardo, nierówno i do tego piekielnie ślisko). Na pocieszenie pozostaje dystans – kółko ma około 6km co pozwala ciekawie planować biegi.

Jakby podsumować oba biegi? Może tak: dla mnie była to nauka chi running, trudna w nierównym i pofalowanym terenie. Zdałem nie bez trudu cotygodniowy egzamin na wybieganiu, a dystans 16km pozwala mi nadal marzyć o maratonie. Nadal odczuwam napięcie w łydkach i lekki ból kolanach, ale uczę się nadal jak biegać poprawnie. Obiecałem recenzję książki – pewnie pojawi się jutro.

Dla porządku daty i czasy biegów: 24.07 – 1:12:24, 26.07 – 1:47:21.


Komentarze facebook:

comments

Skomentuj

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.