Równo, sprawnie, szybko czyli 12 km wybiegania

Pierwsza rzecz o której pomyślałem po przebudzeniu to ścięgno. Czy naprawdę jest lepiej jak wczoraj wieczorem po masażu? Lekki ból był ale nie mogło mi to przeszkodzić w spróbowaniu się na najdłuższym dystansie dotąd 12km.

trening_2009_07_11

 Zacząłem spokojnie próbując rozgrzać bolące miejsce, po przebiegnięciu 500m wszystko było w jak najlepszym porządku – więc biegłem swoim tempem. Mniej więcej w połowie dystansu sprawdziłem tempo – w granicach 6:00 na km dawało to szanse na rekord na 10 km z czego skwapliwie skorzystałem. Czas poprawiony o 20 sekund i rekord na poziomie 1:00:08. Dalej udało się podtrzymać tempo na ostatnich 2 km i z czasem 01:12:09 zakończyłem bieg.

Na koniec słowo gratulacji od Lance Armstronga. "This was your longest run yet" i zadowolenie z równego tempa i braku zadyszki na końcu. Jeśli każde wybieganie będzie tak równe i bezproblemowe – nie powinienem martwić się o maraton.


Komentarze facebook:

comments

Skomentuj

Poinformuj mnie o nowych komentarzach na e-mail. Możesz także SUBSKRYBOWAĆ ten wpis bez komentowania.