lip 31 2009
Będąc w rodzinnym Zambrowie po raz pierwszy mam okazję do wytyczenia nowej trasy biegowej. Szukając miejsca do biegania staram się na dłuższych dystansach planować ją tak, aby przebiec nie więcej jak 4 okrążenia niedaleko od miejsca zamieszkania. Liczba okrążeń wynika z trzech spraw: po pierwsze większa ich ilość męczy i tracę wtedy ochotę do biegania i liczenia kółek, po drugie pozwala zaplanować punkty nawadniania (biorę butelkę napoju izotonicznego i kładę ją rozpoczętą w trawie), a po trzecie na wypadek urazu mam bliżej do domu.

Więcej
brak komentarzy | tagi: trasa, Zambrów
lip 31 2009

Książka Chi Running – niby zwykła o bieganiu. Cóż innego można tam wymyśleć? Lepiej amortyzujące buty? Zgoda. Bardziej oddychające tkaniny? Ok. Ale jak można biegać inaczej skoro robimy to od wieków? Jest to przecież takie naturalne. Dlaczego wreszcie autor mówi o rewolucji? Czy to kolejny trik marketingowy?
Otoż nie!
Więcej
brak komentarzy | tagi: chi running, książka, recenzja | kategorie Literatura
lip 30 2009
Jako, że poprzedni bieg był dla mnie naprawdę ciężki postanowiłem ponownie wrócić do lektury Chi Running. Po kolei przypomniałem sobie elementy techniki, punkty skupienia i ćwiczenia rozgrzewkowe. Wszystko po to, żeby rano nie silić się na odświeżanie wiedzy i zastanawianie się.
Przystąpiłem skupiony i skoncentrowany, wykonałem pełen zestaw ćwiczeń i ruszyłem w trasę.

Więcej
brak komentarzy | tagi: chi running, trening | kategorie trening
lip 29 2009
Tuż po powrocie z wypoczynku do Warszawy zaplanowałem bieg. Poprzednio pierwszy trening w tygodniu zaplanowałem na środę, co komplikowało mi plany. Każdy kolejny musiał się odbyć w założonym czasie, aby nie burzyć tygodniowego rytmu. O godzinie 18.00 szykowałem się do wyjścia, ale na przeszkodzie stanęła mi burza. Lało potwornie mocno
– Cóż siła wyższa – pomyślałem. Na szczęście po chwili przestało, a gorąca kostka brukowa przed blokiem szybko wyschła. Trzeba zakładać ubranko i do roboty.

Więcej
brak komentarzy | tagi: lasek na kole, trening | kategorie trening
lip 29 2009
Jak zwykle pora na krótkie podsumowanie ubiegłego tygodnia – był to pierwszy tydzień, w którym starałem się zmienić moją technikę biegania siłowego na chi-running. Zmieniło to wiele w moim podejściu do biegu. Staram się więcej słuchać mojego ciała, nie narzucać na siłę tempa biegu, lepiej koncetrować się na technice i pracy poszczególnych części ciała. Idzie mi trochę lepiej, urazy są mniej uciążliwe, dystans coraz większy. Wydaje mi się, że jestem lepszym biegaczem.
Rezultaty poprzedniego tygodnia:

22.07 - 10,38km 1:04:13
24.07 – 11,04km 1:12:24,
26.07 – 16,36km 1:47:21.
I plan na kolejny – pozostawiam dystans 10km jako wystarczająco długi by doskonalić technikę biegania i pnę się w górę z dystansem wybiegania – czeka mnie 18km.
28 lipca – 10 km – lasek na Kole
30 lipca – 10 km – lasek na Kole
1 sierpnia – 18 km – nowa ścieżka w okolicach Zambrowa
brak komentarzy | tagi: podsumowanie
lip 28 2009
Czy wakacje to powód do lenistwa? Moim zdaniem nie. Jeśli tylko chcesz nastawisz budzik i wstaniesz przed innymi wzbudzając niemałą sensację wśród mieszkańców wsi
Na początek wziąłem się za małe planowanie na mapie i tak wyszła mi około 6km trasa. W sam raz jak na moje aktualne możliwości.



Więcej
brak komentarzy | tagi: chi running, trasa, trening, wybieganie
lip 22 2009
Wczoraj spędziłem miły wieczór na spóźnionym przyjęciu urodzinowym z żoną ,bratem i bratową. Andrzej z Gosią podarowali mi książkę – Chi Running. Rewolucja w bieganiu, O niej na pewno napiszę, w odrębnym artykule.Mimo, że wygląda na marketingowy, amerykański przepis na sukces typu jak zarobić milion dolarów nie wychodząc z domu, to nią nie jest. Z zaciekawieniem połykałem kolejne strony i część wskazówek od razu postanowiłem wykorzystać: słuchać własnego ciała, stawiać stopy zgodnie z kierunkiem biegu, być wyprostowanym oraz statać się czerpać energię z grawitacji(!!) Bardzo dużo na raz.
Więcej
brak komentarzy | tagi: chi running, trening
lip 21 2009
Czas wreszcie na spóźnione podsumowanie – plan wykonany w 100%, ale moje ciało kolejny raz odmawiało mi posłuszeństwa. Najpierw zapalenie ścięgna Achillesa, potem po biegu na 14km jakieś naderwanie w łydce (ból przy prostowaniu nogi w kolanie). Zdaje się, że plan jest naprawdę ambitny, ale na granicy wytrzymałości. Muszę zastanowić się jak zminimalizować ilość bólu po treningu. Narazie spróbuję lekko obniżyć tempo biegu trzymając się zaplanowanego dystansu.
Plan na kolejny tydzień:
22 lipca – 10 km (bez nacisku na tempo) – Lasek na Kole
24 lipca – 10 km – gdzieś w okolicach Ełku – mam urlop
26 lipca – 16 km – gdzieś w okolicach Ełku
brak komentarzy
lip 20 2009
Na forum nike+ od miesiąca wisi post związany z nową odsłoną nikerunning.com.
Tego lata Nike+ stanie się częścią witryny NikeRunning.com. Skąd ta zmiana? Dzięki połączeniu obu witryn użytkownik może uzyskać dostęp do ich
zalet za pośrednictwem jednego adresu.
Czyli cel jest jasny – jeszcze większa promocja i sprzedaż produktów firmy nike wśród używających systemu nike+. Po niecierpliwym oczekiwaniu kiedy to nastąpi postanowiłem odwiedzić stronę amerykańską. Aby to zrobić należy usunąć wszelkie pliki cookie z witryny nike.com oraz nikerunning.com, a potem podać się za amerykanina. Po tych zabiegach naszym oczom ukazuje się nowa witryna.

Więcej
brak komentarzy | tagi: nike+, nikerunning, strona www
lip 20 2009
Przełożyłem wybieganie na niedzielę. Na szczęście dla mnie, bo sobota była wyjątkowo duszna i upalna. Za to niedziela – chłodny wiatr, lekki deszczyk, błoto w lesie. Nic tylko założyć buty i biegać.

Uwielbiam taką pogodę do biegania. Mniej się męczę, a i dodatkowe chłodzenie zapewnione. Różnica jak w jeździe w upał samochodem z klimą a bez.
Żeby jednak biegać trzeba się rozgrzać. Mój grecki półbóg (Achilles) boleśnie mnie uświadomił o tej powinności. Wykonałem więc pełen program rozgrzewkowy, a mimo tego łydki stały się jak z kamienia. Nawet lekki masaż nie pomógł. Cóż trzeba ruszać i dogrzać się w biegu.
Jestem jakimś wybrykiem natury, bo dogrzanie nastąpiło dopiero po 2 km. Wtedy dopiero złapałem właściwy rytm biegu, pośród spadających kropel deszczu, mlaskającego podłoża i pryskającego błota. Oprócz tych wizualno-akustycznych efektów są też inne:
- podłoże jest bardziej miękkie - przez co amortyzuje lepiej uderzenia stopy,
- biegnie się ciężej – trzeba podnosić wyżej zakopane w błocie stopy
- jest ślisko – trzeba wolniej skręcać i rozpędzać się, w przeciwnym razie czeka nas kąpiel błotna.
Sam siebie zaskoczyłem, bo mimo wysokiego tempa mój oddeczh pozostawał miarowy i spokojny. Chyba wreszcie osiągnąłem ten poziom, gdzie bieg nie przyprawia o kolki i zadyszkę a daje przyjemność. Gdyby nie zwiększać dystansu pewnie tak by było, ale sięgam dalej.
Podsumujmy – udało się zejść poniżej 1h na 10 km – wynik: 59:35 (nareszcie!) i dobiec (niestety z bólem Achillesa) 14,15km w czasie 1:26:12.
Po przyjściu z treningu 500 ml koktajlu isostar i okład z lodu na ścięgno. Rano niestety ból lewej łydki (naderwanie czy skurcz) rozchodzony w drodze do pracy. Achilles na razie OK – wydaje mi się, że dogadałem się z nim 
brak komentarzy | tagi: trening | kategorie trening