cze 30 2009

Licytacja: zestaw nike+

Od 29 czerwca zacząłem licytację pięknego zestawu (iPod nano 16GB, Czujnik Nike+, opaska na ramię BELKIN, Ładowarka sieciowa).zestaw nike+

Przystąpiłem do niej bez wiary w końcowy sukces, bo prawdziwe okazje trafiają się niezwykle rzadko.  Rozpocząłem od kwoty  500,00 zł, potem przebicie na 525zł, kolejne na 560 zł i skończyłem na 600zł przy cenie 590 zł. Koniec licytacji był przewidziany na 22:35:00  – więc ustawiłem przypomnienie na 22:00:00. Na wszelki wypadek podbiłem kwotę na 650 zł, co by nie przebijać w nieskończoność. Więcej


cze 30 2009

Zaduch(a)

Dzisiaj potwornie duszno, prawie opustoszały park – czułem, że będzie ciężko. Już pierwsze metry biegu i pot zaczął spływać po ciele…
Nogi jeszcze nie wypoczęły więc czułem, że biegnę wolniej. Tradycyjnie po około 15 minutach biegu kryzys, który minął po kolejnych 10.
Sympatyczny starszy pan na 3 kółku powiedział, że strasznie się spocę w taką pogodę. Na czwartym odpowiedziałem, że to ostanie.
Wtedy w okolicach 40 minuty uszły ze mnie siły i musiałem mocno się nagadać sam ze sobą. O tym, że przynajmniej 45 by się przydało – maraton przecież tak niedaleko.Jak już się udało – musiałem użyć kolejnych: przecież i tak będę musiał wracać do domu czy na piechotę czy biegiem. To lepiej przecież pobiegać. Siła ducha :) Niesamowite jest to ile biegu toczy się właśnie w głowie. Bez silnej woli ciężko przezwyciężyć sygnały wysyłane przez organizm i dobiec do celu.

Skończyło się na 51:18 i potwornej zadyszce na górze. Po stronie strat – solidnie obtarta pachwina:/ Na stronę zysków – zrealizowany plan.
Wieczorem licytacja nike+ – narazie wygrywam.


cze 29 2009

Maraton – postanowienie

Marzenie o maratonie to jedno z wielu moich niespełnionych. Wymówek tych uzasadnionych i mniej mam całe mnóstwo, ilość pracy, pogoda, obowiązki,,,

Pod koniec tygodnia usłyszałem kolejną reklamę w radiu – że jest jeszcze dla mnie nadzieja :)
Do maratonu zostało 90 dni, a program jest na 100. Chcę bardzo spróbować.

Wczoraj odbył się pierwszy test na 40 minut biegu. Jak zwykle udałem się do Parku Moczydłowskiego, aby na ulubionej trasie sprawdzić na co mnie stać.
Było bardzo ciężko – szczególnie mocno dopadło mnie 25 minutach kolka w prawym boku, zadyszka.
Przypomina to pierwszego papierosa gdy organizm broni się przed tym czego nie zna:) Przezwyciężyłem to i po 5 minutach mogłem cieszyć się biegiem.
Skończyłem na 4 okrążeniach (około 2-2,5 km każde). Wynik 50:11 – całkiem nieźle. Kryterium dopuszczenia zrealizowane. Dzisiaj ból w lewym kolanie przypomina o wysiłku.